Dziennik Gazeta Prawana logo

COVEC przykrywką w Kozienicach

28 czerwca 2018

Za szyldem chińskiego koncernu znanego z zamieszania na A2 kryje się firma CNEEC; dla Enei chce budować razem z Siemensem

COVEC stoi na czele konsorcjum starającego się o kontrakt na rozbudowę Elektrowni Kozienice, ale gra w nim drugoplanową rolę. Koncern jest znany w Polsce z nieudanej realizacji A2 i konfliktu z rządem w sprawie wypłaty ponad 100 mln zł gwarancji bankowych. W konsorcjum rywalizującym o prawo do budowy bloku węglowego o mocy 1000 MW za 5 - 5,5 mld zł ma niespełna 2 proc. udziałów.

- Rolę generalnego wykonawcy pełni China National Electric Engineering Corp. To poważna firma współpracująca z największymi producentami podzespołów do budowy elektrowni - mówi DGP Marek Frydrych, dyrektor zarządzający Sunningwell International Ltd, firmy doradczej reprezentującej w Polsce chińskie koncerny. Jak tłumaczy, na potrzeby rywalizacji o kozienicki kontrakt CNEEC zgromadził wokół siebie uznanych partnerów. - Shanghai Boiler Works, należący do Holdingu Shanghai Electric, z którym niedawno Alstom podpisał list intencyjny dotyczący szerokiej współpracy, to jeden z największych producentów kotłów na 1000 MW - mówi Marek Frydrych. Inny kluczowy komponent do budowy bloku energetycznego - turbinę i generator - dostarczy niemiecki Siemens.

Po co więc do konsorcjum trafił COVEC? - Rolą COVEC jest m.in. przygotowanie dokumentacji przetargowej. Na tym jego rola się kończy - mówi Marek Frydrych.

Nieoficjalnym powodem umieszczenia firmy w przetargu była "rekomendacja" chińskich notabli, którzy uznali, że udział COVEC dobrze zrobi energetycznym podbojom mało znanych w Europie firm z Chin. W 2010 r., kiedy ruszał przetarg w Kozienicach, nikt nie przypuszczał, że COVEC opuści plac budowy A2 w aurze skandalu.

Eksperci oceniają, że chińskie konsorcjum ma szanse na wygranie przetargu i realizację inwestycji. - Współpraca z Siemensem to dobre posunięcie - mówi prof. Władysław Mielczarski, współautor koncentracji polskiej elektroenergetyki.

Udział Chińczyków w przetargu nie odstrasza konkurencji. - Będziemy składać rozsądną ofertę, by wygrać przetarg - mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimexu-Mostostalu, który do rywalizacji wystartował z Hitachi. Walkę zapowiada też Jakub Radulski, prezes Alstom Polska. Szefowie firm zapewniają jednak, że w Kozienicach nie dojdzie do wojny cenowej. - Chcemy zwyciężyć, ale to nie znaczy, że skalkulujemy bardzo niską marżę, by w ten sposób walczyć o to zlecenie - mówi Jaskóła. - To są zbyt duże kontrakty, które w przypadku ewentualnych niedoszacowań mogłyby mocno wstrząsnąć firmą - mówi.

Ale rozstrzygnięcie przetargu się oddala. Z powodu zmian w dokumentacji przetargowej koncerny poprosiły o przesunięcie terminu składania ofert z 9 marca na 25 kwietnia. Firmy zaapelowały o zmianę daty, bo elektrownia zażądała, by do budowy nowego bloku nie wykorzystano stali o symbolu T23 i T24. To materiał, który zastosowano w Niemczech. W trakcie próbnych rozruchów okazało się, że pękają spawy kotłów wykonanych z feralnej stali.

5-5,5 mld zł to szacunkowa wartość rozbudowy Elektrowni Kozienice

500-550 mln zł wyniosą gwarancje bankowe na poczet dobrego wykonania

1000 MW to moc nowego bloku energetycznego w Kozienicach

Maciej Szczepaniuk

maciej.szczepaniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.