Dziennik Gazeta Prawana logo

Czas na reeksport rosyjskiego gazu

27 czerwca 2018

Kijów ograniczył import surowca z Rosji i szuka nowych kierunków zaopatrzenia. Słabnącą pozycję Gazpromu zamierza wykorzystać PGNiG. Będzie sprzedawało paliwo na Ukrainę

Do tej pory Polska gaz ze Wschodu wyłącznie importowała. W ciągu kilku miesięcy to się jednak zmieni. Na Ukrainę z Polski co roku płynąć będzie nawet 1,7 mld m sześc., wartego niemal 700 mln dol. - dowiedział się DGP. To ilość odpowiadająca ponad 2 proc. zapotrzebowania na paliwo naszych wschodnich sąsiadów i aż 11 proc. zużycia w Polsce. Jak ustaliliśmy, o dostawy bić się chce kilka firm, w tym m.in. niemieckie RWE oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.

Polskę z Ukrainą łączy kilka gazociągów. Do niedawna wszystkie wykorzystywane były do importu surowca ze Wschodu, m.in. w ramach kontraktu jamalskiego z Gazpromem. Teraz część z nich posłuży do przesyłu gazu w drugą stronę - na Ukrainę. Nasi wschodni sąsiedzi chcą ograniczyć dostawy od Gazpromu. Zamiast oczekiwanych przez Moskwę co najmniej 41,6 mld m sześc. w tym roku odbiorą jedynie 18 mld m sześc. Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz twierdzi, że surowiec kupowany od Rosjan jest za drogi. Szuka więc nowych kierunków zaopatrzenia. Jednym z nich jest Polska.

Ukraińcy płacą Gazpromowi ok. 430 dol. za 1000 m sześc. Ceny w Polsce są na poziomie nieco ponad 400 dol. (gaz importowany z Rosji), ale w efekcie liberalizacji rynku gazu będą spadać. Jak twierdzą eksperci, z pewnością większość wysyłanego na Ukrainę surowca stanowić będzie reeksport, to znaczy, że na Ukrainę dostarczany będzie gaz zaimportowany z Rosji. PGNiG może jednak sprzedawać także surowiec z własnych złóż. Jego produkcja jest znacznie tańsza (100-120 dol./1000 m sześc.).

W PGNiG nie ukrywają, że w sytuacji gdy na skutek liberalizacji polskiego rynku gazu koncern będzie tracić w nim udziały, szansą jest wyjście z paliwem za granicę. - Zależy nam na dywersyfikacji geograficznej i ekspansji poza rynek macierzysty - przyznaje Andrzej Janiszowski, wicedyrektor departamentu handlowego PGNiG. Uruchomione jesienią zeszłego roku połączenie Hermanowice - Drozdowicze w tym kontekście jest atrakcyjną alternatywą.

Jeszcze w tym roku Gaz-System, który zarządza siecią przesyłową, ogłosi aukcje na dostęp do gazociągu Hermanowice dla firm zainteresowanych dostawami na Wschód. Chętnych raczej nie zabraknie. - Moce gazociągu momentalnie zostaną wypełnione - nie ma wątpliwości Janiszowski.

Już w tej chwili wykorzystywane są zresztą w 50 proc. - Od początku roku z Polski na Ukrainę przesłano ponad 763 mln m sześc. gazu - wyjaśnia Małgorzata Polkowska, rzeczniczka Gaz-Systemu. To siedem razy więcej niż wyniósł cały polski eksport gazu w latach 2009-2011 (sprzedawaliśmy głównie poprzez lokalne gazociągi na naszej zachodniej granicy).

Z gazociągu w Hermanowicach korzystają trzy firmy. - Nie możemy zdradzić ich nazwy. To tajemnica kontraktu - zastrzega Polkowska.

Jak ustaliliśmy, jedną z nich jest RWE, który jest jednym z liczących się - po Gazpromie - dostawców na Ukrainę.

PGNiG jest już obecne na Ukrainie - jest bowiem udziałowcem spółki Dewon, która wydobywa ze złóż na Ukrainie i sprzedaje lokalnym odbiorcom. PGNiG nie chciał nam zdradzić, o jakie ilości gazu chodzi. Wcześniej mówiło się, że Dewon miałby wydobywać nawet 1 mld m sześc. rocznie.

@RY1@i02/2013/185/i02.2013.185.00000080b.802.jpg@RY2@

Ukraina chce się uniezależnić od Gazpromu

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.