Dziennik Gazeta Prawana logo

Drobni gracze lepiej niż fundusze wyczuli koniunkturę na parkiecie

26 czerwca 2009

Wpołowie lutego warszawskie indeksy spadły do najniższych poziomów od początku bessy, WIG do okolic 21 000 pkt, a WIG20 1200 pkt. Po głębokich zniżkach najszybciej do zakupów akcji przystąpili inwestorzy indywidualni. Potem na rynek weszły otwarte fundusze emerytalne z miliardami złotych. W rezultacie rozpoczęła się fala wzrostowa, dzięki której od połowy lutego WIG zyskał 40,5 proc., a WIG20 38,4 proc.

– Na minimach notowań dynamicznie wzrosła aktywność inwestorów indywidualnych. Było to widać w lutym i przez cały marzec. To był chyba pierwszy raz w historii polskiej giełdy, kiedy klienci detaliczni zagrali lepiej niż profesjonalni. Zaczęli kupować jako pierwsi. Przeważnie było tak, że najpierw kupowali inwestorzy finansowi, rynek rósł i dopiero na górce zakupy zaczynali drobni gracze – mówi szef departamentu sprzedaży instytucjonalnej w jednym z największych domów maklerskich.

Śladem inwestorów indywidualnych ruszyły otwarte fundusze emerytalne (OFE), które według szacunków właśnie w lutym i marcu wydały na akcje najwięcej od początku roku.

– Fundusze emerytalne w ciągu pierwszych pięciu miesięcy roku kupiły akcje za mniej więcej 4 mld zł. Kupowały w każdym miesiącu, ale ponad połowę tej kwoty wydały w lutym i marcu – mówi Marek Juraś z DM BZ WBK.

Tomasz Bursa z Ipopema Securities szacuje, że w styczniu tego roku OFE wydały na akcje 132 mln zł, w lutym 1,4 mld zł, w marcu 925 mln zł, w kwietniu jedynie 75 mln zł, a w maju wydatki znowu wzrosły do 900 mln zł. Analityk DM BZ WBK spodziewa się, że w OFE utrzyma się na razie tendencja wykorzystywania do większych zakupów znacznych przecen akcji.

W porównaniu z OFE, które stale są zasilane w gotówkę przez składki emerytalne, mało aktywne na rynku były fundusze inwestycyjne.

– Saldo zakupów i sprzedaży akcji w TFI od stycznia do maja szacujemy na około minus 200 mln zł. Fundusze sprzedawały papiery w styczniu i lutym, od marca są po stronie kupna, ale nie wydają dużo i nie spodziewamy się po nich na razie wielkiej aktywności. Na zakupy będą wydawać niewiele, bo nie mają napływów – mówi analityk DM BZ WBK.

Na GPW najpóźniej wrócili inwestorzy zagraniczni.

– W lutym i marcu cały czas sprzedawali akcje. W kwietniu przyglądali się rynkowi i zaczęli robić zakupy, które trwały w maju, a szczególnie na początku czerwca. Było to widać po ofercie Bogdanki, którą byli bardzo zainteresowani, i gigantycznej nadsubskrypcji przy sprzedaży akcji Pekao, którym dysponował LOT – mówi makler z działu obsługującego instytucje w jednym z domów maklerskich.

Gwałtowne spadki w połowie czerwca to też efekt sprzedaży akcji głównie przez zagranicę, która gra pod korektę na surowcach i pozbywała się m.in. akcji spółek surowcowych.

– Kiedy na innych rynkach pojawią się negatywne sygnały, inwestorzy zagraniczni będą sprzedawać związane z nimi akcje w całym regionie – dodaje.

3dfe40fb-9924-4098-aab1-1930f3f2794c-38943015.jpg

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.