Wielka przecena mieszkaniówki
NajbliŻsze 3 lata upłyną pod znakiem obniżek cen nieruchomości. Deweloperzy będą zachęcać do kupna mieszkań, dodając w pakiecie darmowe garaże i tarasy. Zmiany trendu analitycy spodziewają się dopiero od 2014 roku
Ceny mieszkań i domów w Polsce spadają już od kilku miesięcy, ale większe przeceny powinny się zacząć już w lipcu i sierpniu. Wtedy wejdą w życie nowe zasady programu "Rodzina na swoim", ograniczające możliwość zakupu nieruchomości z dopłatą z budżetu. Nie będą mogły z niego korzystać m.in. osoby po 35. roku życia, a kupowane mieszkania będą musiały być znacznie tańsze niż do tej pory.
Na przykład w Warszawie cena uprawniająca do korzystania z programu spadnie z 9,8 tys. do 7 tys. zł za mkw. To oznacza, że tylko 12 proc. nowo budowanych mieszkań będzie podpadał pod "Rodzinę". Jeszcze trudniej będzie kupić z dopłatą lokal używany, bo jego cena nie będzie mogła przekroczyć 5,6 tys. zł. W Szczecinie, Lublinie, Wrocławiu czy Krakowie program wygaśnie, bo mieszkań mieszczących się w nowych limitach nie ma na rynku.
Analitycy uważają, że nowa "Rodzina" ograniczy popyt na mieszkania. Z rządowych wyliczeń wynika, że liczba zaciąganych kredytów z dopłatą zmniejszy się o 60 proc. Co prawda część osób, które nie spełnią nowych wymagań programu, będzie mogła zaciągnąć kredyt komercyjny, ale wielu na pewno nie będzie na to stać. Od nowego roku wchodzi bowiem w życie nowelizacja rekomendacji S, która nakazuje bankom bardziej rygorystyczne wyliczanie zdolności kredytowej w walutach obcych. Mniej dostępne stają się również kredyty hipoteczne w złotych, bo w miarę jak rośnie inflacja, rosną też stopy procentowe, a tym samym raty kredytów.
- Ograniczenia w "Rodzinie" oraz drożejące kredyty sprawią, że popyt na nieruchomości zmniejszy się o 5 - 7 proc. - mówi Bartosz Turek, analityk Home Broker.
A to, według Jarosława Strzeszyńskiego z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości, zmusi deweloperów do kolejnych obniżek. - W ciągu najbliższych 2 - 3 lat ceny mieszkań i domów mogą spaść od kilku do kilkunastu procent - mówi Strzeszyński. - Ale poziom korekty zależeć będzie od tempa rozwoju gospodarczego, naszych płaci i inflacji - zaznacza.
Obecnie podaż na rynku nieruchomości jest wyższa niż popyt. Z ostatnich raportów firmy analitycznej Reas wynika, że tylko w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu i Łodzi do tej pory deweloperzy wprowadzili na rynek ok. 11 tys. nowych mieszkań, czyli o prawie 70 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Bodźcem do obniżek powinno być też wyhamowanie inwestycji strukturalnych, które dziś nakręcają wzrost cen materiałów budowlanych i robocizny. Kończą się bowiem budowy stadionów, hoteli i dróg, które miały być zrealizowane na Euro 2012. Będzie ich coraz mniej, bo gminy i rząd muszą oszczędzać, aby podopinać budżety. Co gorsza, kończą się też pieniądze z funduszy unijnych przyznanych Polsce na lata 2007 - 2013.
- To wszystko sprawi, że ceny nieruchomości mogą spaść o 500 - 1000 zł za metr kwadratowy - wylicza Strzeszyński.
Część deweloperów, przeczuwając nadchodzące chudsze lata, już dziś stara się sprzedać jak najwięcej. Dodają gratis garaże, komórki i tarasy oraz schodzą z ceny. Przykładem jest np. Archicom, który we Wrocławiu na wybrane mieszkania obniżył cenę o 6,9 proc. Z kolei firma Spartan Development, budująca domy w Suchym Dworze koło Gdyni zeszła z ceny o 21 - 23 proc. Rabaty oferuje też J.W. Construction: na warszawskim osiedlu Górczewska Park i Osiedlu Bursztynowym cena mieszkania o powierzchni 91 mkw. spadła z 662 do 613 tys. zł.
Ale nie wszystkie mieszkania tanieją i będą tanieć. Cenę trzymają mieszkania niewielkie - od 30 do 50 mkw., na które popyt jest największy. Wiele z nich sprzedawanych jest już na etapie dziury w ziemi, bo takie są zwykle o 10 - 15 proc. tańsze niż gotowe do użytku. Nie spadają również ceny w najbardziej prestiżowych dzielnicach dużych miast oraz w dzielnicach o bogatej infrastrukturze i dobrej komunikacji. Na warszawskim Żoliborzu ceny wzrosły w maju o 9,49 proc., a na Saskiej Kępie o 5,98 proc.
Kolejna zmiana trendu, czyli wzrost średnich cen za metr kwadratowy, zacznie się dopiero, gdy deweloperzy wybudują i sprzedadzą będące obecnie w realizacji nieruchomości i nie będą tak chętnie zaczynać nowych.
@RY1@i02/2011/116/i02.2011.116.000.003a.001.jpg@RY2@
Nowe zasady programu "Rodzina na swoim" mogą ograniczyć popyt na mieszkania
Oprócz podstawowych danych, takich jak: standard wykończenia, rodzaj kar umownych oraz termin przeniesienia na klienta własności do lokalu, powinny być warunki odstąpienia od umowy. Nawet jeśli umowa nie budzi naszych wątpliwości, lepiej ją skonsultować z prawnikiem. Deweloperzy czasami stosują kruczki prawne, które działają na niekorzyść klienta. Rejestr takich niedozwolonych klauzul prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. http://www.uokik.gov.pl/
Przykłady niedozwolonych zapisów w umowie:
● nałożenie na klienta rażąco wygórowanych kar umownych bez zapisu o karach, jakie płaci deweloper,
● klient nie może rozwiązać umowy,
● możliwość podniesienia ceny - bez prawa klienta do rozwiązania umowy.
Ewa Wesołowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu