Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rynek książki stoi na skraju zapaści

27 czerwca 2018

Tak złego okresu, jak od początku tego roku, już dawno nie było. Sprzedaż niemal wszystkich wydawców zmniejszyła się w porównaniu z poprzednimi latami nawet o jedną piątą.

120 tysięcy egzemplarzy "Kapuściński non-fiction" Artura Domosławskiego, saga "Zmierzch" Stephenie Meyer, która rozeszła się w ciągu trzech lat w nakładzie 900 tysięcy, czy kryminały Stiega Larssona w blisko 700 tysiącach egzemplarzy w ciągu dwóch lat. W tym roku próżno jednak szukać podobnych bestsellerów. Nawet "Złote żniwa" Jana Tomasza Grossa, choć wywoływały sporo kontrowersji i medialnego szumu, nie sprzedają się dobrze. Według dystrybutorów na pewno liczba sprzedanych egzemplarzy nie przekroczyła 30 tys.

- Widać wyraźny spadek u wszystkich wydawców, nawet 15 proc. rok do roku - mówi Marcin Olszewski, dyrektor ds. kluczowych klientów z firmy dystrybuującej książki Platon.

- Działamy od 8 lat i co roku notowaliśmy blisko 20-proc. wzrosty obrotów. W tym roku jest jednak odwrotnie. W pierwszych pięciu miesiącach sprzedaż spadła o kilkanaście procent - skarży się Teresa Włochyńska-Trukawka, prezes innego dystrybutora książek, firmy Azymut.

- Początkowo wydawało się, że to kwestia nowej stawki VAT i okresu przejściowego na jej wprowadzenie. To spowodowało sporo zamieszania na rynku, w efekcie pojawiło się mniej nowych tytułów w sprzedaży - mówi Łukasz Gołębiowski, analityk rynku książki i prezes Biblioteki Analiz. Rzeczywiście od tego roku książki objęte są 5 proc. VAT-em, choć przez pierwszy kwartał funkcjonował okres przejściowy - wtedy można było wyprzedać bez podatku książki wydane do końca 2010 roku. - Podwyżkę VAT wydawnictwa wzięły na razie na siebie i książki w większości nie zdrożały, więc to nie cena odstraszyła klientów - uważa Mirosław Bartold, dyrektor handlowy dystrybutora Dictum.

Analitycy szukają więc innych powodów gorszej sprzedaży. - Rynek zaczyna się już zastanawiać, czy to przypadkiem nie początek większego kryzysu. Bo do tej pory mimo spowolnienia gospodarczego książki sprzedawały się dobrze - mówi Olszewski. Powodami, jakie wymienia, są słabsza oferta niż w poprzednich latach i coraz bardziej oszczędni klienci. Ludzie wciąż obawiają się, co stanie się na rynku pracy, jak rozwinie się sytuacja gospodarcza w związku z zamieszaniem na świecie.

Efekty tej zapaści już widać. - Wydawnictwa zaczynają oszczędzać na promocji i badaniach rynku - przyznaje Gołębiowski. Jeszcze bardziej oszczędzają na samych książkach. - W ubiegłym roku przez pierwsze cztery miesiące roku mieliśmy ponad 5 tys. nowości, w tym roku niecałe 4,5 tys. - wylicza Włochyńska-Trukawka. Także na majowych targach książki wystawcy zaprezentowali blisko o jedną trzecią mniej nowości. Nie ma też sygnałów od wydawców, by mieli przypuścić jakiś szturm w drugiej połowie roku. - Jeżeli takie spadki dalej się utrzymają, to niestety mogą się zacząć upadłości słabszych wydawnictw - prognozuje Olszewski.

@RY1@i02/2011/109/i02.2011.109.000.007b.001.jpg@RY2@

Rynek książek

Sylwia Czubkowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.