Dramatyczne pikowanie Boeinga. Europa górą
Przez ponad dwie dekady amerykański Boeing niepodzielnie królował na rynku pasażerskich oraz wojskowych samolotów. Ten długotrwały błogostan spowodowany brakiem konkurencji drogo go jednak kosztował. Nie zauważył rosnącej potęgi Airbusa oraz brazylijskiego Embraera. Na dodatek już o trzy lata opóźnia premierę Dreamlinera - maszyny, która miała mu zapewnić kolejne lata spokojnej egzystencji. Efekt? Coraz mniejsze zamówienia i zyski
Złoty wiek Boeinga najwyraźniej dobiega końca. Od powstania przed 95 laty koncern z Seattle nie miał tak dobrej koniunktury jak w ostatnich dwóch dekadach. Po rozpadzie Związku Radzieckiego przed amerykańskim potentatem otworzyły się rynki całego świata: z pola walki zniknęły jednocześnie nie tylko Iliuszyn i Tupolew, ale także mniejsi zachodni konstruktorzy jak McDonnell Douglas, Fokker czy Dornier, zaś Airbus z trudem przekształcał się w jednolite konsorcjum. Dodatkowo popyt na samoloty uzupełniały sowite kontrakty z Pentagonu. Boeing zdawał się nie mieć żadnej godnej konkurencji. Do czasu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.