Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Autosalony piękności zamiast starych myjni

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

IM DROŻSZYMI AUTAMI jeździmy, tym droższym zabiegom pielęgnacyjnym je poddajemy: czyścimy parą, odtłuszczamy, a nawet ozonujemy. Wydajemy na to nawet 3 mld zł rocznie

Już około czterech tysięcy myjni działa na polskim rynku i co miesiąc ich liczba zwiększa się o kilkadziesiąt zupełnie nowych obiektów. Branża będzie dynamicznie się rozwijała jeszcze przez kilka najbliższych lat, ponieważ w Polsce na jeden taki punkt przypada pięć tysięcy samochodów, czyli dwukrotnie więcej niż np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

Ale rynek nie tylko rośnie, lecz również przechodzi technologiczną metamorfozę. Tradycyjne myjnie wodne są wypierane przez nowatorskie parowe, pojawiają się pierwsze firmy gotowe umyć i posprzątać nam auto pod domem wyłącznie przy użyciu specjalnych preparatów w sprayu. W dużych miastach powstają motoryzacyjne salony piękności, w których jedna wizyta może kosztować ponad tysiąc złotych.

Rynek usług pielęgnacyjnych dla samochodów nabrał rozpędu w 2008 roku, kiedy w życie weszły przepisy kategorycznie zabraniające mycia samochodów poza specjalnie wyznaczonymi do tego celu miejscami. Ekologia wzięła górę i dzisiaj promują ją nawet sami właściciele myjni.

- Do umycia jednego auta metodą parową potrzeba półtora litra wody, z czego ani kropla nie spada na ziemię. Dzięki temu nie trzeba budować specjalnej infrastruktury odprowadzającej ścieki i ubiegać się o dodatkowe pozwolenia na budowę myjni - tłumaczy Paweł Englicht, właściciel sieci Eco Myjnie, która ma już trzy punkty w Warszawie. I inwestuje w kolejne, bo zainteresowanie myciem parowym rośnie w tempie kilkudziesięciu procent miesięcznie, pomimo że jest średnio dwukrotnie droższe niż tradycyjne. Za wyczyszczenie i wypolerowanie karoserii auta kompaktowego zapłacić trzeba 35 - 40 złotych.

W kraju jest już kilka firm oferujących całkowicie bezwodne mycie samochodu. - Używamy wyłącznie nowatorskich preparatów w sprayu rozpuszczających brud i jednocześnie pielęgnujących lakier. Brud wchłaniany jest przez specjalne szmatki, które oddajemy później do pralni ekologicznej - mówi Igor Nowaczek z firmy Mobilnemyjnie.com. Firma kompleksowo czyści samochody bezpośrednio w domu u klienta. Zapewnia, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami.

- Ostatnio myliśmy auto przed budynkiem straży miejskiej. Kilku strażników wyszło, zobaczyli, że na ziemi wokół auta nie ma nawet jednego mokrego śladu i wrócili za biurka - opowiada Nowaczek. Cena usługi razem z polerowaniem i dojazdem do klienta zaczyna się od 50 zł. Górnej stawki nie ma. Ostatnio jeden z klientów zażyczył sobie mycia silnika, prania tapicerki i czyszczenia podsufitki. Zapłacił 350 złotych.

Najwięksi motoryzacyjni pedanci muszą być przygotowani na jeszcze większe wydatki. Na rynku pojawiają się firmy oferujące samochodom zabiegi, których nazwy zostały żywcem przeszczepione z katalogów gabinetów SPA. I to razem z cenami. W firmie Venalis Luxury Auto SPA można zamówić usługę odtłuszczania (karoserii), jonizowania (wnętrza) bądź detoksykacji (lakieru). A na deser pozostaje już tylko woskowanie, które sama firma reklamuje tak: "Naturalny wosk carnauba ogrzewamy ciepłem dłoni i nakładamy ręcznie, wcierając w karoserię, podobnie, jak wciera się balsam w ludzką skórę". Kto tak zechce uszczęśliwić swoje auto, musi wydać ponad tysiąc złotych.

Podobnych firm jak Venalis jest już w całym kraju kilkadziesiąt. Odbierają samochód spod domu klienta, oferując mu na czas wielkiego sprzątania auto zastępcze.

Biznes kręci się już w takim tempie, że obok samochodowych salonów piękności wyrastają zakłady specjalizujące się w motoryzacyjnej chirurgii plastycznej. - Jeżeli w salonach wmasowuje się w auta balsamy, to my robimy im zastrzyki z botoksu. Usuwamy niedoskonałości takie jak otarcia i pęknięcia na zderzakach czy wgniecenia na drzwiach - mówi Dawid Dobrowolski, szef salonu firmy S-Plus z podwarszawskiej Jabłonny. Największą zaletą tego typu napraw jest czas ich trwania. Przywrócenie świetności zderzaka trwa półtorej godziny. Firma używa m.in. lakierów utwardzanych promieniami UV, które wysychają w dwie minuty. - Im nowsze i lepsze auta mają Polacy, tym chętniej korzystają z tego typu usług - twierdzi Dobrowolski, choć dodaje, że pod względem umiłowania czystości polskim kierowcom jeszcze daleko do niemieckich kolegów. Ci podobno tak dbają o auta, że olej spuszczany z silników ich samochodów jest tak czysty, że można wykorzystywać go do smażenia frytek.

@RY1@i02/2011/049/i02.2011.049.000.007a.001.jpg@RY2@

Za szorowanie pojazdu przed blokiem czy domem grozi 500 zł mandatu. Chyba że mamy podjazd wykonany z materiałów nieprzepuszczających żadnych płynów oraz z wbudowanym kanałem ściekowym. Jeszcze bardziej restrykcyjne wymagania ekologiczne muszą spełniać myjnie, zarówno te automatyczne, jak i bezdotykowe. Ich infrastruktura musi uniemożliwiać dostanie się do gleby choćby kropli zanieczyszczonej wody, a tym bardziej detergentu. A to generuje koszty. Najtańsza myjnia bezdotykowa z 2 - 3 stanowiskami to wydatek przynajmniej 200 tys. złotych. Przed jej uruchomieniem trzeba uzyskać tzw. decyzję środowiskową w urzędzie miasta lub gminy, a później gotowy obiekt musi odebrać straż pożarna.

Aby postawić stacjonarną myjnię parową, nie musimy spełniać tak wygórowanych wymagań, ponieważ jedynym "ściekiem" są w tym przypadku szmaty, którymi ściąga się brud z auta, a następnie je pierze. Obiekt z 2 - 3 stanowiskami to wydatek około 100 tys. złotych.

Łukasz Bąk

lukasz.bak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.