Jak Panda wychodziła z ziemi polskiej do włoskiej - historia polityczna
Planowane zwolnienie jednej trzeciej załogi w polskiej fabryce Fiata to wcale nie - jak tłumaczy sam koncern - efekt kryzysu na rynku motoryzacyjnym. Decyzję w tej sprawie podjęli politycy, a nie firmowi księgowi. I to już kilka lat temu. Oni też mogą doprowadzić do tego, że za parę lat Fiat całkowicie wyniesie się z Polski
Obiektywnie patrząc, zamiast zwalniać, tyski zakład Fiata powinien właśnie przeprowadzać rekrutację nowych pracowników, zwiększać produkcję i poprawiać wyniki finansowe. Należy bowiem, co wielokrotnie przyznawali i sami Włosi, i niezależne organizacje międzynarodowe, do najbardziej rentownych i prowadzi najlepszą pod względem jakości produkcję w całym koncernie. A to przecież atuty, które powinny decydować o sukcesie i gwarantować dalszy rozwój. Dlaczego więc tak nie jest? Winnych szukać należy wśród polityków - zarówno włoskich, jak i polskich. O ile tym pierwszym w ostatnich latach zaczęło bardzo zależeć na Fiacie, o tyle drudzy nie robią nic, aby go u nas zatrzymać. W dodatku niedawno odszedł wpływowy Włoch, który stał po naszej stronie i z którego zdaniem liczono się w Turynie - Enrico Pavoni, wieloletni prezes Fiat Auto Poland. Nie jest przypadkiem, że cięcia w zatrudnieniu i produkcji koncern ogłosił miesiąc po jego śmierci.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.