Szef jak samochód, powinien być ubezpieczony
Gdy menedżer popełni kosztowny błąd, nie musi płacić za niego spółka. Od złego zarządzania można się ubezpieczyć
Brokerzy ubezpieczeniowi żartują, że polisa ubezpieczeniowa dla menedżera często jest tańsza niż polisa chroniąca limuzynę prezesa. Dlaczego więc nie ubezpieczyć osób kierujących firmami, skoro stąpają oni po polu minowym? Na głowie mają majątki warte miliardy, wymagających oraz kapryśnych właścicieli, a przed sobą zadania do zrealizowania, które niosą tyle samo szans, ile zagrożeń. Giełda do dziś leczy kaca po decyzjach prezes Barbary Lundberg, która przed kilku laty chciała zrobić z Elektrimu giganta telekomunikacyjnego. Widmo jej kosztownej porażki prześladuje inwestorów, którzy na papierach spółki stracili krocie. - Przykrych zdarzeń nigdy nie da się wyeliminować, ale ich konsekwencje można ograniczyć. Temu służą ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej członków zarządów, czyli polisy D&O (directors and officers) - mówi nam Aleksander Chmiel z firmy STBU.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.