Szef BMW docenia polskich kierowców
Andreas Biehler wyprzedził luksusowych konkurentów
W wyścigu luksusowych marek pokonał Volvo, teraz mierzy się z Mercedesem. W pierwszej rundzie prowadzi BMW. Wreszcie - mówią miłośnicy marki, którzy przez lata patrzyli na sukcesy firmy na świecie, podczas gdy w naszym kraju było kiepsko. Ale obecnie Polacy tak jak Niemcy, a nawet Chińczycy kupują niemal na wyścigi auta serii 3 i 1. Konkurentom trudno dorównać też terenówce X3 i "piątce". Eksperci przecierają też oczy ze zdumienia na widok wskaźników sprzedaży Mini.
W tym ostatnim przypadku ze wzrostów Biehler czerpie podwójną satysfakcję. Do wzrostu popularności tej marki przyczynił się powrót Mini do sportów motorowych. A to jego zasługa.
Wśród znajomych Biehler ceniony jest nie tylko za kompetencję w dziedzinie motoryzacji, lecz także za wiedzę humanistyczną. Bardzo interesuje go historia. O wydarzeniach z przeszłości może rozprawiać godzinami. Przy tym jest bardzo dowcipny. - Ma talent kabareciarza - mówi o nim jeden ze współpracowników.
Na zewnątrz zachowuje jednak dystans. - Znamy się bardzo dobrze, ale nigdy nie było nawet okazji porozmawiać o tematach innych niż motoryzacja - mówi Jakub Faryś, szef Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który grupuje sprzedawców i producentów nowych aut w naszym kraju.
Biehler jest entuzjastą Polski. - Zawsze podkreśla, że jest pod wrażeniem naszego kraju, i to nie jest w żaden sposób wymuszona deklaracja - mówi Faryś. Tak było zawsze, choć na początku pobytu u nas raził go stan polskich dróg. Ale potrafił znaleźć plusy - chwalił i do tej pory chwali polskich kierowców. - Są bardzo utalentowani, mają wiedzę na temat eksploatacji i reakcji samochodów i potrafią doskonale je prowadzić - mówił w jednym z pierwszych wywiadów po objęciu funkcji dyrektora generalnego w naszym kraju.
44-latek urodzony w Wolfsburgu ukończył uniwersytet w bawarskim Bayreuth, jedną z najmłodszych uczelni w Niemczech specjalizujących się w naukach prawnych i biznesowych. Szlify biznesowe zdobywał jako brand menedżer Land Rovera w Korei. Tam poznał też swoją żonę Min-Kyung Hwang, z którą ma sześcioletniego syna.
Zanim trafił do Polski, przeszedł jeszcze przez spółkę BMW Brilliance w Chinach i struktury BMW w Brandenburgii. A bezpośrednio przed przyjazdem do Polski był szefem BMW na Filipinach.
Co może zaskakiwać, Biehler ceni klientów, którzy zamiast kupować nowiutkie auta w kierowanej przez niego sieci, jadą za granicę w poszukiwaniu okazji. - Mamy wolny rynek i cieszymy się z każdego klienta, który sprowadza do Polski używane bmw. Tacy ludzie to nasi potencjalni klienci - powiedział w jednym z wywiadów. Wychodzi z założenia, że kto już miał kontakt z autami BMW, staje się lojalnym klientem marki, a wcześniej czy później sięgnie po nowy samochód. Najwyraźniej takie podejście jest skuteczne.
@RY1@i02/2012/128/i02.2012.128.000001600.803.jpg@RY2@
MATERIAŁY PRASOWE
Biehler, zanim trafił do Polski, pracował w spółce BMW w Chinach
Cezary Pytlos
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu