Internetowy szum wymyka się spod kontroli
Czy produkt jeszcze przed rynkowym debiutem może okazać się klapą? Tak - wystarczy, że padnie ofiarą konsumenckiego bojkotu i społecznej nagonki. Co gorsza, ratowanie się popularnym marketingiem wirusowym może firmom tylko jeszcze bardziej zaszkodzić
Nieważne, co mówią. Ważne, by mówili - ta prosta zasada od lat towarzyszyła wielkim firmom czy twórcom, którzy zabiegali o rozgłos. Nic nie sprzedaje się tak dobrze jak kontrowersyjny film czy budzący emocje konsumentów gadżet. Szczególnie że do niedawna szum informacyjny dało się jeszcze dość łatwo kontrolować lub nawet wykorzystywać do własnych celów. Najczęściej za pomocą marketingu wirusowego (lub szeptanego) polegającego na wypuszczaniu w świat przekazu przemycającego w subtelny sposób treści reklamowe: plotki, śmiesznego filmiku czy poradnika. Tak spreparowana informacja szybko zaczynała żyć własnym życiem w internecie. Do tego doszły usługi tzw. agencji amplifyingowych dbających o pozytywne komentarze w serwisach społecznościowych pod przykrywką zwykłych użytkowników. Wydawać by się mogło, że przepływ informacji można doskonale monitorować.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.