Sukces oznacza bezduszność
Carl Icahn jest największym inwestorem świata. I zarazem najbardziej znienawidzonym. Jego przeciwnicy widzą w nim jedynie bezlitosnego spekulanta
"Naucz się jednego o biznesie: jeśli chcesz mieć przyjaciela, kup sobie psa" - to jedno z najsłynniejszych zdań Carla Icahna. Amerykanin należy do elitarnego grona największych inwestorów świata, których dokonania z jednej strony budzą niekłamany podziw, a z drugiej - przez swoją bezwzględność - równie mocną i prawdziwą nienawiść. Tak ogromnymi sumami operuje jeszcze Warren E. Buffett i może George Soros. Ten rok dla "Króla" rozpoczął się nadzwyczaj dobrze: już zarobił prawie 2 mld dol.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.