Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wjechał do salonu Ferrari

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Adam Niesłuchowski, szef Ferrari Warszawa, chce sprzedawać 20 egzemplarzy legendarnych aut rocznie. W planach ma też budowę pełnowymiarowego salon tej marki poza centrum stolicy

Od kilkunastu lat jest związany z branżą reklamową. Najpierw pracował dla jednej z zagranicznych agencji działających w ramach sieci, a od 2002 r. prowadzi własną firmę - Red8 Group, jedną z największych agencji reklamowych z polskim rodowodem. Profesjonalną przygodę z motoryzacją rozpoczął w 2004 r., gdy jego agencja zdobyła kontrakt od Kulczyk Tradex, ówczesnego dystrybutora samochodów marki Porsche. Dla równie jak Ferrari prestiżowej marki robił niemal wszystko. - Te doświadczenia zbliżyły mnie do branży samochodów premium, chociaż auta interesowały mnie zawsze i od dzieciństwa byłem w nich zakochany - zdradza Niesłuchowski.

Jak mówi, auta - poza żoną i dwójką dzieci - to jego największa pasja. Choć przyznaje, że nad samochody sportowe w gruncie rzeczy przedkłada pojazdy kolekcjonerskie. W szczegóły nie chce jednak wchodzić, choć wiadomo, że właśnie uwielbienie dla tych aut zbliżyło go do Bogdana i Jakuba Pietrzaków, właścicieli katowickiego salonu Ferrari.

Dlatego gdy pojawiła się okazja, postanowili stworzyć spółkę i wystartować w przetargu na poprowadzenie warszawskiego salonu Ferrari.

Zagrali pokerowo. Wcześniej w dawnym gmachu KC PZPR przy ulicy Nowy Świat kultowe włoskie samochody sprzedawała spółka Sobiesława Zasady. Ta jednak podupadła. Niesłuchowski z Pietrzakiem postanowili wypełnić lukę i zainwestować w salon nawet bez gwarancji przedłużenia autoryzacji.

- Sporo ryzykowaliśmy, ale uznaliśmy, że jeżeli w przyszłości uda nam się uzyskać autoryzację Ferrari, te kilka miesięcy pustki w salonie może być bardzo groźne dla prestiżu marki w Polsce, a w konsekwencji osłabić naszą późniejszą pozycję w przypadku wygranej - tłumaczy Niesłuchowski.

Zdradza, że lokalizacja w centrum miasta na pewno nie jest docelowa. Ferrari, dając autoryzację, oczekuje wybudowania pełnowymiarowego salonu, w którym zlokalizowany będzie nie tylko salon, ale też serwis, a nawet dział samochodów używanych. To wszystko ma się pojawić w ciągu dwóch lat. - Szukamy działki przy obwodnicy warszawskiej. Nie zamknęliśmy jeszcze postępowania rekrutacyjnego - zachęca wszystkich deweloperów.

Inwestycję motoryzacyjną traktuje serio, ale nie liczy na to, że szybko stanie się ona zyskowna. - Chcemy sprzedawać w ciągu roku ponad 20 samochodów, ale nie zakładam, żeby to przedsięwzięcie od razu było rentowne. Takie założenia byłyby krótkowzroczne i błędne - ocenia.

W biznesowym spięciu przedsięwzięcia sporą rolę odegrać może obrót używanymi ferrari. Ten rynek w Polsce rośnie jak na drożdżach.

Eksperci uważają, że pomysł z salonem Ferrari jest strzałem w dziesiątkę, mimo że - oprócz tej marki - tylko w Warszawie działają już salony Maserati, Lamborghini czy Aston Martin. No i jest drugi salon Ferrari w Katowicach, który należy do Grupy Pietrzak. - Sprzedaż samochodów luksusowych w Polsce opiera się trendom. Nawet jeśli rynek motoryzacyjny spada, tego typu auta i tak sprzedają się świetnie - twierdzi Andrzej Halarewicz, szef JATO Dynamics.

Niesłuchowski precyzuje, że sprzedaż Ferrari w Polsce dzieli się po równo między Śląsk i Warszawę.

- Nasza prognoza jest jak najbardziej realna, bo oprócz legendy Ferrari przyciąga dziś amatorów sportowej emocji trzyletnią gwarancją i aż siedmioma latami darmowej obsługi w serwisie - zachwala Niesłuchowski.

@RY1@i02/2014/233/i02.2014.233.00000160a.803.jpg@RY2@

mat. prasowe

Adam Niesłuchowski zamierza też sprzedawać auta używane

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Sylwetki innych znanych przedsiębiorców

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.