Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Twórca sukcesu Netii opuszcza firmę

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Kiedy Mirosław Godlewski obejmował stanowisko prezesa telekomu w 2007 r., dziennikarze zastanawiali się, czy będzie w stanie cokolwiek w nim zmienić. Tymczasem od kilku lat przedsiębiorstwo jest rentowne

Mało kto się spodziewał, że wraz z ogłoszeniem wyników finansowych za 2013 r. spółka poinformuje o dymisji prezesa. Na rynku mówi się, że Godlewski odchodzi z powodu konfliktu z radą nadzorczą. Dobrze poinformowani dodają także, że nowego szefa poszukuje polski oddział UPC. - Nie otrzymałem takiej propozycji - ucina spekulacje Godlewski, choć niczego nie wyklucza.

Godlewski przed podjęciem współpracy z Netią był prezesem Opoczna (jednego z czołowych producentów płytek ceramicznych), a w latach 2003-2005 kierował spółką Dec. Wcześniej pracował w Pepsi-Cola General Bottlers Poland, gdzie zajmował stanowisko dyrektora generalnego. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej i Ashridge Management College w Wielkiej Brytanii, gdzie uzyskał MBA.

W Netii odniósł sukces. Jak sam mówi, najbardziej cieszy go to, że różne działania, czasami ryzykowne, dały widoczne efekty. - Udało się dwukrotnie zwiększyć skalę działania firmy, biorąc pod uwagę przychody, liczbę klientów, znajomość marki, zasięg sieci, liczbę i rodzaj produktów - wylicza Godlewski. Dodaje jednak, że z perspektywy czasu niektóre jego decyzje mogą się wydawać błędne. W lutym 2008 r. Netia sprzedała 23,4 proc. udziałów w P4 (operatorze sieci Play) za 130 mln euro.

- Nadal nie żałuję, że wyszliśmy z inwestycji w Playa, ale w dłuższej perspektywie usługi konwergentne (łączone - red.) mają sens. Robią to Orange, Polkomtel i T-Mobile. Netia też była na tej ścieżce, ale wtedy działaliśmy na zbyt małą skalę, mieliśmy zbyt mało środków, aby pójść dalej - mówi Godlewski. Teraz spółka musi odpowiedzieć na pytanie, jak zapewnić klientom dostęp do usług konwergentnych. - Skala naszej działalności sprawia, że ich wprowadzenie nie będzie łatwe - uważa Godlewski.

Pytany o rozwój spółki i planowane przejęcia odpowiada: - Cóż z tego, że prezesi deklarują strategiczne podejście do akwizycji, skoro często okazuje się, że potencjalne cele przejęć wcale nie są na sprzedaż. My byliśmy w gotowości i udało nam się nabyć wiele spółek internetowych po korzystnych cenach - podkreśla Godlewski. Rzeczywiście Netia w 2012 r. od KGHM kupiła za 944 mln zł Telefonię Dialog, a zaraz potem wartą 32 mln dol. firmę Crowley Data.

Spadek przychodów z usług głosowych powoduje, że telekomy szukają innych możliwości zarobku. Netia postawiła na stacjonarny szerokopasmowy internet i rozpowszechnianą tą drogą telewizję. - Jesteśmy zadowoleni z rozwoju usług telewizyjnych. Z bazą 120 tys. abonentów plasujemy się na czwartym miejscu wśród dostawców kablowych. Ambicje mamy większe - mówi Godlewski. Jego zdaniem sukces jest tym większy, że nie tak dawno firma w tym segmencie rynku właściwie nie istniała. - To, co udało się osiągnąć, zdobyliśmy w dwa lata. Mój następca powinien znacznie tę bazę klientów powiększyć - dodaje.

O Godlewskim dobrze wypowiadają się jego byli i obecni współpracownicy. - Jest jednym z najlepszych menedżerów w Polsce. Człowiekiem, który potrafi zarządzać firmami z szerokiego wachlarza branż. Wszystkie sukcesy Netia zawdzięcza jemu - ocenia Lejb Fogelman, prawnik z kancelarii Greenberg Traurig.

- Prezes Godlewski był jednym z architektów porozumienia rynku, Telekomunikacji Polskiej i Urzędu Komunikacji Elektronicznej w 2010 r., dzięki czemu można było skupić się na inwestycjach, a nie sporach. Można mu wierzyć, jeśli coś oświadcza lub obiecuje - opowiada Anna Streżyńska, była prezes UKE. Jej zdaniem własne oczekiwania Godlewski formułuje precyzyjnie, uzasadniając swoje stanowisko. - Zachowuje taki stopień elastyczności, który nie wyklucza porozumienia, ale zarazem wyraźnie określa granice nie do przekroczenia - dodaje Streżyńska.

Mirosław Godlewski odejdzie z Netii najpóźniej w sierpniu 2014 r. Wcześniej, jeśli rada nadzorcza spółki znajdzie jego następcę. Co będzie robił dalej? - Postanowiłem zbyt szybko nie decydować o przyszłości zawodowej. Nie będzie łatwo dotrzymać tego postanowienia, bo jestem człowiekiem działania. Sądzę, że może mi w tym pomóc uczelnia. Jeśli zostanę przyjęty, 2 września rozpocznę dwumiesięczne studia biznesowe - zapowiada Godlewski.

Dodaje, że najbliższy okres to dopełnienie umowy z radą nadzorczą Netii, praca nad sobą, uczelnia, ale też czas na zastanowienie się, co chciałby dalej robić. - Przez 14 lat byłem prezesem w różnych spółkach z czterech różnych branż. Muszę przemyśleć, czy nadal chcę być liderem zarządzającym dużą strukturą, czy będę robił coś całkowicie innego - tłumaczy Godlewski.

W życiu prywatnym decyzje zostawia żonie. - Bardzo lubię to, że przez 26 lat małżeństwa to żona planuje mój prywatny czas. W ten sposób odpoczywam od zarządzania. Jest kinomanką, więc często chodzimy do kina. Żona ma w głowie nazwiska chyba wszystkich aktorów i wie, w jakich filmach wcześniej grali - opowiada prezes Netii.

Jego drugą pasją jest sport. - Od ośmiu lat jestem wierny snowboardowi. Niedługo wyjeżdżam na tydzień w góry. Latem uprawiam kitesurfing - mówi Godlewski. Wolny czas spędza także, wspierając start-upy, w tym projekt Absolvent.pl, w który zaangażowana jest jego córka.

Godlewski: - Mój następca powinien powiększyć bazę klientów Netii

@RY1@i02/2014/038/i02.2014.038.00000160a.803.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Godlewski: - To, co udało się osiągnąć, zdobyliśmy w dwa lata

Piotr Dziubak

piotr.dziubak@infor.pl

Sylwetki innych znanych przedsiębiorców

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.