Po co Polsce umowa o wolnym handlu z USA
Biznes
W marcu przy wspólnym stole zasiądą przedstawiciele Komisji Europejskiej i amerykańskiego rządu. Będą negocjowali techniczne warunki umowy o transatlantyckim partnerstwie w dziedzinie handlu i inwestycji (TTIP). Nowe przepisy mają obniżyć i ujednolicić cła, zlikwidować bariery administracyjne i otworzyć obydwa rynki dla usług, inwestycji i zamówień publicznych.
Przedstawiciele polskiego rządu w nowych przepisach widzą dużą szansę dla rozwoju i ekspansji polskich przedsiębiorstw. - Będziemy cały czas brali udział w negocjacjach. Dlatego zwracamy się do przedsiębiorców i wszystkich środowisk biznesowych, by nadsyłali wszelkie swoje uwagi dotyczące zarówno tego, jakie zmiany dla ich branży są najważniejsze, jak i tego, jakie ograniczenia powinny zostać zachowane - mówi Paweł Zalewski, wiceprzewodniczący Komisji Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego. Uwagi przyjmuje komisja, w której zasiada, i nasze Ministerstwo Gospodarki.
- Te zmiany będą rewolucyjne dla firm planujących międzynarodową ekspansję. Zdecydowanie przyspieszą wejście na rynek amerykański i zmniejszą jego koszt. Nam uzyskanie wszelkich niezbędnych certyfikatów pozwalających na sprzedaż systemów inteligentnego domu w USA zajęło rok - mówi Joanna Ossowska, ekspertka z Fibar Group. Podkreśla jednak, że dla firm działających wyłącznie na lokalnych rynkach TTIP może być problemem, bo będą musiały się zmierzyć z międzynarodową konkurencją.
- Dla branży wydobywczej to rewelacyjna wiadomość. Amerykanie produkują najbardziej innowacyjne na świecie urządzenia służące do wydobycia gazu łupkowego i ropy ze złóż niekonwencjonalnych. Ale niebywałym problemem jest ich certyfikacja w Europie - mówi Piotr Woźniak, prezes Balic Ceramics, firmy produkującej propanty ceramiczne wykorzystywane w technologii wydobycia gazu z łupków.
Uważa jednak, że problemem mogą być niskie koszty pozyskiwania surowców energetycznych w USA, które w efekcie wpływają na niższe koszty produkcji - od stali po żywność. Co może spowodować, że zaleją nas tańsze amerykańskie wyroby. - To problem całej Europy i to władze UE powinny zaproponować rozwiązania dla wszystkich członków - mówi Katarzyna Kasperczak, wiceminister spraw zagranicznych.
Najtrudniejsze negocjacje na linii USA - UE będą dotyczyły wolnego handlu żywnością. - Z jednej strony zniesienie barier celnych i konieczności certyfikowania produktów bardzo ułatwiłoby polskim firmom start na rynku amerykańskim i zachęcało je do wyjścia poza Unię. Jednak z drugiej strony, jeśli sprzedaż jakichś produktów żywnościowych jest zabroniona lub mocno ograniczona w Europie, to równocześnie nie powinny być na jej rynek wpuszczane produkty łamiące te przepisy tylko dlatego, że mają certyfikaty z USA - mówi Marek Chotkowski, ekspert rynku żywności.
Chodzi głównie o żywność genetycznie modyfikowaną, którą Stany dopuszczają do sprzedaży, a Europejczycy ograniczają.
2 mld euro wynosi wartość dziennej wymiany handlowej Europy z USA
6,8 mld euro wyniosła wartość wymiany handlowej między Polską a USA w ciągu dziewięciu miesięcy 2013 r.
13. rynkiem eksportowym są dla Polski Stany Zjednoczone
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu