Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Filmowcy mają nakręcić wzrost gospodarczy

26 czerwca 2018

Ulgi podatkowe mogą ściągnąć hity i pieniądze zagranicznych inwestorów

813 tys. zagranicznych turystów w 2014 r. odwiedziło chorwacki Dubrownik - o 1/6 więcej niż rok wcześniej, a w tym pewnie będzie ich więcej. Przyciągnęło ich to, że okolica jest scenerią hitowego serialu HBO "Gra o tron" (Kings Landing). Lokalne władze wiedziały, jaki może być efekt takiego "występu", dlatego Andro Vlahušić, burmistrz Dubrownika, zamykał niektóre atrakcje miasta nawet w szczycie sezonu, byle ekipa filmowa mogła kręcić serial.

W Stanach Zjednoczonych 40 różnych stanów rywalizuje o względy filmowców, oferując zachęty, ulgi, dodatki i rabaty. W Europie, gdzie rocznie powstaje najwięcej filmów, głośnym echem odbiła się "wojna" między Czechami i Węgrami o względy i budżety zagranicznych firm producenckich. Do 2004 r. Czechy były jednym z popularniejszych miejsc dla producentów nie tylko ze względu na ciekawe plenery, doświadczoną kadrę filmową, lecz także - głównie - z powodu ulg podatkowych. Po tym jak jeszcze lepsze warunki wprowadziły Węgry, to tam przeniosło się sporo produkcji. Nic dziwnego, skoro producenci mogą liczyć na duże ulgi i dotacje. Przykładowo "Herkules" z budżetem 100 mln dol. uzyskał niemal 20 mln dol. wsparcia.

Nasza branża filmowa chce teraz powalczyć, by i Polska stała się bardziej atrakcyjna dla producentów. Firma PwC, we współpracy z Polskim Instytutem Sztuki Filmowej, przygotowała dwa raporty: "Dlaczego warto wspierać przemysł produkcji audiowizualnej?" oraz "Wsparcie podatkowe produkcji filmowej w Polsce", z których płyną jasne wnioski: też mamy szansę na to, by kręcone były u nas międzynarodowe filmy i by zagraniczni producenci wydawali w Polsce spore pieniądze. Ale mamy taką szansę pod warunkiem wprowadzenia podobnych ulg i zachęt, jakie są w USA, Belgii, Wielkiej Brytanii czy na Węgrzech. W 17 europejskich państwach funkcjonuje już 26 specjalnych systemów zachęt dla zagranicznych filmowców. I wcale nie muszą to być ogromne fundusze. W Chorwacji na system "cash rabate" przeznaczono 2,6 mln euro i to wystarczyło, by przyciągnąć HBO.

- By amerykańskim czy europejskim producentom opłacało się inwestować w produkcję w Polsce, muszą mieć jasne wyliczenie, ile zostanie im w kieszeni. Atrakcyjnych kierunków filmowych na świecie jest wiele i wybierane są nie tylko te pasujące pod względem plenerów, doświadczenia kinematografii, ale z uwagi na rachunek ekonomiczny. W tej ostatniej konkurencji przegrywamy - ocenia Mariusz Łukomski, prezes Monolith Films, największego dystrybutora filmowego w Polsce.

Jak wyliczają eksperci, w 2014 r. rynek produkcji filmowej osiągnął w Polsce wartość 250 mln zł. I choć jest o wiele lepiej niż jeszcze kilka lat temu (przykładowo w 2007 r. wyprodukowano filmy o łącznej wartości 114 mln zł), to jednak według środowiska filmowego mogłoby być o wiele więcej. - Większość naszego przemysłu filmowego to produkcja krajowa. Owszem mamy sukcesy artystyczne i komercyjne - mówi Julia Patorska, ekspert z PwC, wymieniając jako przykłady "Idę" i "Bogów". - Ale nie oszukujmy się, jesteśmy państwem średniej wielkości i powyżej 40-50 filmów rocznie raczej nie będziemy produkować. By się rozwijać, musimy ściągać graczy z zagranicy - dodaje.

Jej firma przygotowała propozycje czterech podstawowych zmian w prawie, które miałyby największy wpływ na poprawę kondycji kinematografii, a których wprowadzenie byłoby też realne w obecnej sytuacji budżetu państwa:

- zwrot VAT dla polskich i zagranicznych producentów angażujących się u nas w produkcję filmową;

- zezwolenie dla spółek zaangażowanych w produkcję filmową na zwolnienia z podatku CIT, o ile te spółki będą swoje dochody inwestować w produkcję kolejnych filmów;

- usprawnienie na zasadzie "jednego okienka" obsługi firm zajmujących się obsługą audiowizualną;

- specjalny fundusz wspierający zagraniczne produkcje filmowe.

Efektem wprowadzenia samych tylko ulg podatkowych miałoby być zwiększenie polskiego rynku filmowego o 20-60 proc. rocznie, czyli wartość produkcji filmowej podskoczyłaby od 40 do 120 mln zł. Miałoby to zaowocować zwiększeniem zatrudnienia w tym sektorze rzędu od 320 do ponad 1 tys. osób. Według ekonomistów budżet państwa kosztowałoby to między 8 a 24 mln zł. - Nie oszukujmy się, w skali kraju to nie są oszałamiające sumy, a mogłyby przynieść branży filmowej czy nawet szerzej, audiowizualnej, szansę na rozwój - przekonuje Łukomski.

40 mln biletów do kin sprzedało się w Polsce w 2014 r. To o 11 proc. więcej niż rok wcześniej

725 mln wyniosły wpływy kin ze sprzedaży biletów, to o 9 proc. więcej niż w 2013 r.

250 mln zł warta była polska produkcja filmowa w 2014 r.

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.