Biznes, że mucha nie siada
W Azji na targowiskach sprzedawana jest jak w Europie jabłka czy pomidory, w Polsce - żywność z owadów jeszcze się nie przyjęła. Mimo to krajowe firmy już zwietrzyły interes
Kiedy w 2013 r. Jacek Janicki z Łodzi zaczął treningi na siłowni, zadał sobie dwa pytania: "Jakie są najbardziej wysokobiałkowe produkty?" i "Czy to możliwe, by były jednocześnie pochodzenia naturalnego?". - Nie mogłem uwierzyć, że to takie proste, kiedy usłyszałem w radiu o obiecujących wynikach badań nad żywnością z owadów - opowiada. Zaczął drążyć temat. Sprawdzał, co oferuje rynek, ale też - jakie składniki odżywcze zawierają poszczególne gatunki owadów. Tak odkrył, że mogą dostarczać nie tylko dużo pełnowartościowego białka, ale też witamin i mikroelementów. Innymi słowy: wszystkiego tego, czego szukają sportowcy. - A właściwie, dlaczego by nie zacząć na tym zarabiać? - pomyślał i kilka miesięcy poświęcił na szczegółowe rozeznanie rynku. Ci, do których dotarł, szeroko otwierali oczy - kilka lat temu żywność z owadów nie była w Polsce znana. Janicki dostrzegł niszę, którą postanowił zagospodarować.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.