Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Warszawa, czyli Londyn Wschodu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

SPOŁECZEŃSTWO Migracja z Ukrainy nad Wisłę zaczyna przypominać tę z Polski do Wielkiej Brytanii

Po prawej stronie granicy rekordowo niskie bezrobocie i niedobór pracowników zarówno w prostych zawodach, jak i branżach specjalistycznych. Po lewej - kryzys i potrzeba rozwoju zarobkowego oraz zawodowego. Oto główna siła napędowa fali Ukraińców napływających do Polski.

Z danych GUS wynika, że stopa bezrobocia w naszym kraju spadła w czerwcu do poziomu 8,8 proc., najniższego od października 2008 r. Liczba osób bez zajęcia zarejestrowanych w urzędach pracy spadła poniżej 1,4 mln (jeszcze w czerwcu 2015 r. było ich ponad 1,6 mln). Na razie rynek pracy nie odczuł jeszcze potencjalnego dodatkowego efektu programu 500+, czyli rezygnacji niektórych zatrudnionych przy gorzej płatnych pracach. - Ale program ruszył dopiero w kwietniu, więc trudno na razie wyrokować o jego przyszłych skutkach - zastrzega Karolina Zawiasa z agencji pracy EWL Group. Zapotrzebowanie na pracowników i bez tego jest coraz większe. Stąd coraz więcej firm otwiera się na migrantów. W tym roku - jak szacują eksperci - polscy pracodawcy na podstawie uproszczonych przepisów mogą legalnie zatrudnić nawet milion pracowników z Ukrainy.

Ukraińcy od lat przyjeżdżali do nas do pracy w rolnictwie i sadownictwie (zbierali głównie truskawki, maliny i jabłka). Ta branża wciąż ma spore problemy ze znalezieniem pracowników na miejscu i masowo zatrudnia chętnych ze Wschodu. - Wakacje i okres prac sezonowych napędzają rynek. W tym czasie produkcja osiąga szczytowy poziom, a przedsiębiorcy muszą dynamicznie reagować na zmieniające się potrzeby kadrowe - wyjaśnia Zawiasa. Widać to choćby po liczbie oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy właśnie dla branży rolnej. W tym roku złożono ich już 221 tys.

Jeszcze w 2009 r. 65 proc. przyjezdnych Ukraińców pracowało w rolnictwie. To się jednak zmieniło. W pierwszym półroczu wśród ofert skierowanych do cudzoziemców rolnictwa dotyczyło tylko 34 proc. Wyraźnie wzrósł za to odsetek propozycji zatrudnienia w innych obszarach gospodarki. - Branże, które w największym stopniu posiłkują się pracownikami ze Wschodu, to przetwórstwo przemysłowe i budownictwo. Lokalnie duże zapotrzebowanie obserwujemy też w gastronomii czy przemyśle stoczniowym - komentuje Marcin Kołodziejczyk z Grupy Progres.

I właśnie pracownicy wyspecjalizowani stanowią dziś coraz większą część migracyjnej fali. Co ważne, w branży IT i nowych technologii migracja ta nie jest podyktowana tylko potrzebą lepszego zarobku. Wręcz przeciwnie. - Programiści na Ukrainie zarabiają już średnio 30 proc. więcej niż na analogicznym stanowisku w Polsce, a dodatkowo są opodatkowani w bardzo przyjazny sposób, bo zaledwie 5-proc. zryczałtowanym podatkiem - tłumaczy Mateusz Kurleto, prezes SkillHunt.io, platformy pomagającej w rekrutacjach specjalistów w branży IT.

- Mimo to chętnie przeprowadzają się do Polski. Robią tak, bo mają silną potrzebę rozwoju i włączenia się w globalną gospodarkę, a pracę u nas traktują jak wejście na zachodnie rynki. Podobnie polscy menedżerowie, chcąc się rozwijać, wybierali Hiszpanię czy Francję, choć wcale nie dostawali tam fenomenalnych warunków zatrudnienia - tłumaczy Kurleto.

Od przyszłego roku liczba przyjeżdżających do nas Ukraińców może się jednak zmniejszyć. Resort pracy przygotował projekt nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Przewiduje się w niej zastąpienie uproszczonej procedury oświadczeniowej przy zatrudnianiu cudzoziemców dwoma typami zezwoleń na pracę sezonową i krótkoterminową. Proponowane zmiany mają eliminować nadużycia. Wielu obcokrajowców nie wie np., że oświadczenia są bezpłatne, i płacą za nie pośrednikom. Zdarza się też, że oświadczenia o chęci zatrudnienia cudzoziemców składają w pośredniakach osoby bezrobotne albo bezdomne.

- Z nadzieją, ale i obawami patrzymy na nowe rozwiązania legislacyjne, które mają obowiązywać od 2017 r. Z jednej strony to dobrze, że rząd chce uregulować zagadnienie imigracji do Polski. W interesie wszystkich jest doprowadzenie do legalizacji obecności Ukraińców w naszym kraju w taki sposób, aby ograniczać szarą strefę i zapewnić wpływy do ZUS i Skarbu Państwa. Jednak wydłużenie procedur i zwiększenie biurokracji mogą zahamować napływ nawet miliona niezbędnych dla gospodarki pracowników - obawia się Maciej Witucki, prezes zarządu Work Service. Bez nich firmy miałyby trudności z realizacją zamówień, a to odbiłoby się na koniunkturze w poszczególnych sektorach. A w efekcie także na wzroście gospodarczym.

@RY1@i02/2016/149/i02.2016.149.00000030b.801(c).jpg@RY2@

Liczba pracowników ze wschodu, których zamierzają zatrudnić polscy pracodawcy

Janusz K. Kowalski

Sylwia Czubkowska

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.