Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

PGZ goni do pracy dyplomatów

16 marca 2016
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Lew-Mirski: W ekspansji powinien nas wspierać państwowy aparat, a nie setka pośredników powiązanych z byłymi służbami specjalnymi

Na początku kwietnia przedstawicie nową strategię. Jaka jest kondycja finansowa firmy?

Nie jest zła, a będzie lepsza w związku z tym, że chcemy wziąć lwią część planowanych zamówień z MON. Zamierzamy w sposób bardziej zdecydowany, bardziej aktywny prowadzić działania eksportowe.

Państwowe firmy mają problemy z eksportem.

Czy to nie dziwne? Przecież mają możliwość korzystania z pomocy instytucji państwowych, które istnieją, żeby promować polską produkcję na świecie. Ale nie wykorzystują tego arsenału instytucjonalnego i nie są w stanie skutecznie eksportować. Spójrzmy prawdzie w oczy. My za granicą nie istniejemy.

A te słynne kontrakty: malezyjski czy indyjskie?

To przykłady, jak nie należy prowadzić interesów.

W jaki sposób chce pan rozruszać te wszystkie placówki dyplomatyczne jako osoba zarządzająca, co prawda dużej organizacji, ale bądź co bądź, tylko spółki?

Jesteśmy spółką państwową nadzorowaną przez MON, a minister obrony narodowej, pan Antoni Macierewicz, bardzo poważnie traktuje przemysł zbrojeniowy. Chce, żeby to był jeden z filarów polskiego bezpieczeństwa. Nie jest tajemnicą, że handel bronią to element polityki międzynarodowej. Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz inne instytucje państwowe są gotowe wykorzystywać potencjał Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Powiem inaczej. Każdy, komu leży na sercu dobro Polski, nie może z tego elementu zrezygnować.

Nad jakimi projektami pracujecie?

Szczegóły pokażemy w kwietniu. Polska Grupa Zbrojeniowa będzie brała udział w największych postępowaniach dotyczących modernizacji światowych armii. Bo cały świat zbroi się na potęgę, a do tej pory nasz przemysł był bierny. Jeżeli nie przyszło zapytanie z Ministerstwa Obrony Narodowej danego kraju lub od pośrednika, to nie wychodził z propozycją.

Nikt o to nie zabiegał?

Aktywność międzynarodowa ograniczała się do wyjazdu na targi i pokazania rosomaka czy karabinu na kolorowym zdjęciu. Eksport był polem do żerowania na polskim przemyśle dla różnej maści pośredników, głównie powiązanych ze służbami specjalnymi, którzy w imieniu polskiego przemysłu negocjowali umowy, uwzględniając wyłącznie własny interes. Nie interes firm, które reprezentowali, nie wspominając o interesie państwa polskiego.

Dziś Polska Grupa Zbrojeniowa, nadzorowana przez MON, ma możliwość wykorzystania najbardziej wiarygodnych kanałów w kontaktach międzynarodowych, tj. aparatu dyplomatycznego. Jest gotowa realizować kontrakty bez żadnych pośredników. Naszą ofertę uwiarygodni rząd. To jest absolutna podstawa, która pozwala na uniknięcie pułapek związanych z wchodzeniem w alianse z podejrzanymi pośrednikami.

Ilu pośredników ma PGZ?

Blisko setkę. To przypomina stajnię Augiasza, w której każdy robił, co chciał. Pośrednicy wciągali firmy, często przy aktywnym zaangażowaniu zarządów, w kontrakty, które były dla nas niekorzystne.

Wypowiedzieliście te umowy?

Przygotowywane jest kompleksowe, korporacyjne rozwiązanie tego problemu.

Powiedział pan, że pośrednicy związani byli z byłymi służbami. Skąd ta wiedza?

To powszechnie znane nazwiska, które są w tej branży od kilkunastu lat. To są ludzie z pierwszych stron gazet, którzy uczynili z tego rzekomy atut. Fakt, że wywodzą się z byłych służb, ma być gwarancją ich magicznych mocy. Mają być tymi, którzy otwierają drzwi na międzynarodowe rynki i dają coś, co jest niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Takimi bajkami omamiali ludzi, którzy nie mieli świadomości, lub nie chcieli jej mieć, jak wygląda rzeczywistość, i nie starali się podjąć próby handlu na normalnych, biznesowych zasadach.

Trzeba pamiętać, że w okresie komunizmu cały eksport był kontrolowany przez cywilne i wojskowe służby specjalne. Z jednej strony miał stanowić przykrywkę dla działalności wywiadowczej, a z drugiej stanowił źródło finansowania PRL-owskich służb. Te patologie trwały jeszcze długo po 1989 r., o czym można przeczytać w raporcie z weryfikacji WSI. Niektóre z nich ciążą jeszcze na PGZ.

Chcecie wyjść z polskim uzbrojeniem za granicę. Ale priorytetem rządów innych państw jest pozyskiwanie sprzętu od narodowych dostawców. Które produkty chcielibyście rozwijać, aby były atrakcyjne dla zagranicznych nabywców?

Wszystkie nasze produkty mają szanse eksportowe, ale trzeba je oferować na odpowiednich rynkach. Są kraje zainteresowane wysokimi technologiami, lecz są i takie, które są zainteresowane zakupem lub modernizacją starych, ale sprawdzonych konstrukcji. Przykład: polska armia wyprzedaje czołgi T-72, na które wciąż jest olbrzymi popyt na świecie.

Myślicie o Azji?

Także i o Afryce czy Ameryce Południowej. To są rynki, na których dotąd polskie produkty praktycznie nie istniały. To kolejny ponury cień PRL. Musimy przeanalizować, jakie są potrzeby w danych regionach, i dopasowywać do ofertę. Zamiast marnować siły i środki na próbę sprzedaży czegoś, na co w danym regionie nie ma popytu. Naturalnymi rynkami będą dla nas kraje, w których nasza dyplomacja będzie prowadziła aktywną działalność. Handel bronią jest immanentnym elementem polityki zagranicznej każdego państwa.

Z pańskich słów wynika, że podstawą przyszłych działań eksportowych będzie wykorzystanie państwowego aparatu tak, żeby pomagał wam zdobywać zamówienia na rynkach zagranicznych.

To podstawa. Jesteśmy państwową firmą reprezentującą państwowe interesy. Ale też nie ma tygodnia, żeby w naszej siedzibie nie pojawił się prezes dużego międzynarodowego koncernu z propozycją współpracy. Zbieramy oferty i będziemy planowali na przyszłość. To są często długofalowe projekty, przy których współpraca ma perspektywę kilkunastoletnią. Musimy ocenić formułę prawną, perspektywy i potem zadecydować, który z oferentów daje nam optymalne rozwiązanie. Te propozycje są świadectwem, że polski przemysł jest nie tylko konkurencyjny na świecie, ale jest postrzegany jako wiarygodny partner biznesowy.

To ma związek z planem modernizacji armii?

To są rozmowy prowadzone bez ścisłego związku z tym planem. Być może zamiarem tych koncernów jest stworzenie takiego produktu, który w przyszłości kupi polska armia, ale dziś nie o to chodzi. Koncerny międzynarodowe szukają w Polsce nie tylko tanich pracowników, ale i nowych rozwiązań technologicznych dla oferowanych przez siebie systemów. Taki alians umożliwi nam szybszy rozwój technologiczny i zapewni wejście w ich łańcuchy dostaw.

@RY1@i02/2016/052/i02.2016.052.00000150a.802.jpg@RY2@

Wojtek Górski

Maciej Lew-Mirski, wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej

Rozmawiał Igor Stokłosa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.