Trenerzy kapitalistów
Świat cierpi na deficyt autorytetów? Możliwe, ale rynek nie znosi próżni. Miejsce po autorytetach wypełnił "coachami". I nie trzeba nad tym załamywać rąk
Na jednym ze stolików baru sportowego Old Pro w kalifornijskim miasteczku Palo Alto widnieje pamiątkowa tabliczka z napisem "Kącik Coacha". Człowiek, na którego cześć ją tam umieszczono, uwielbiał przy nim przesiadywać. Zamawiał piwo, przekąskę, oglądał relacje sportowe i spokojnie czekał na... interesantów. Przychodzili zawsze wcześniej, niż byli umówieni, licząc, że uszczkną trochę więcej z jego czasu, niż było to zaplanowane. Spotkanie z nim mogło odmienić ich życie, przynajmniej to zawodowe. Bill Campbell (zmarł w kwietniu zeszłego roku) uchodził bowiem w końcu za jednego z najlepszych coachów w historii współczesnego biznesu. Cała Dolina Krzemowa mówiła nań po prostu "Coach". Trener. Słysząc to słowo, każdy wiedział, o kogo chodzi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.