Banki czekają na decyzje polityków
Bankowcy twierdzą, że jeszcze jest za wcześnie na rozpoczęcie przygotowań do wejścia do strefy euro. Trudno odmówić im racji, bo wiadomo, że w tym roku nie wejdziemy do ERM2, czyli poczekalni przed przyjęciem euro. Nie wiadomo, czy stanie się to za rok, czy dopiero za kilka lat. Na przygotowania będzie jeszcze sporo czasu.
- Na razie jest za wcześnie. Kiedy będzie ostateczny harmonogram wejścia do strefy euro, będziemy mogli o takich rzeczach myśleć i rozmawiać - twierdzi Magdalena Załubska-Król z banku Pekao.
Najczęściej w instytucjach finansowych można usłyszeć okrągłe zdanie, że bank w odpowiednim czasie dostosuje się do obowiązujących przepisów prawa i zaleceń regulatora. Bankowcy zapowiadają także, że wezmą udział w kampanii informacyjnej związanej z wprowadzeniem euro.
- Zrobimy dużą akcję informacyjną albo będziemy współuczestniczyć w kampaniach organizowanych np. przez ZBP czy inne organizacje samorządu gospodarczego. Z pewnością nasi klienci będą dokładnie informowani o skutkach zmiany waluty - mówi Piotr Gajdziński z BZ WBK.
- Na pewno będzie długotrwała kampania informująca o zasadach obowiązujących przy wymianie waluty. Na Słowacji ta kampania trwała dziewięć miesięcy i u nas będzie podobnie - twierdzi Mariusz Zygierewicz ze Związku Banków Polskich.
Jedynie w Banku Gospodarki Żywnościowej przekazano nam informacje, że zarząd banku podjął decyzję o uruchomieniu projektu przygotowawczego do przyjęcia euro. Nie wiadomo jednak, czy jakiekolwiek prace ruszyły.
- Jeśli będziemy mieli informacje o tym, że wchodzimy już do ERM 2, to będzie sygnał dla całego sektora bankowego, że mamy 2-2,5 roku na przygotowanie i precyzyjne określenie strategii dojścia do strefy euro. Trzeba będzie w tym czasie przygotować i wystartować z kampanią informacyjną, i dostosować nasze systemy informatyczne - mówi Mariusz Zygierewicz.
Nie tylko banki komercyjne będą informowały o zasadach i skutkach przyjęcia euro. Na pewno specjalną kampanię informacyjną przeprowadzą władze publiczne, a szczególnie Narodowy Bank Polski. Jednak to na bankach komercyjnych spoczywa obowiązek informowania klientów o zasadach przeliczenia lokat i kredytów złotowych na euro.
- Ta sprawa dotyczy relacji banków z ich klientami. Banki są instytucjami zaufania publicznego i z tego powodu ciąży na nich obowiązek odpowiedniej polityki informacyjnej - mówi Wojciech Kwaśniak, były szef nadzoru bankowego, a obecnie doradca prezesa NBP.
Zdaniem ekspertów banki mają interes w tym, by ich klienci mieli pełną wiedzę o zasadach wymiany waluty, bo wówczas na pewno będzie mniej konfliktów.
Jest polski bank, który już wstępował do strefy euro. Jest to mBank, który swoją zagraniczną działalność w krajach Unii Europejskiej prowadzi na podstawie polskiej licencji bankowej. Zastąpienie korony przez euro na Słowacji nadzorował więc polsko-słowacki zespół, który może się tym zajmować także w Polsce.
mBank jako pierwszy na Słowacji już 1 stycznia udostępnił swoim klientom system transakcyjny po zmianie waluty. Na potrzeby przyjęcia euro mBank na Słowacji musiał stworzyć szczegółowy plan przystosowania systemów informacyjnych i informowania klientów o wszystkich czekających ich zmianach.
Na bieżąco zajmował się tym zespół liczący ponad 150 osób, a w samą noc konwersji pracowało blisko 90 osób. Te przygotowania dotyczyły nie tylko systemów wewnętrznych banku, z którymi klienci nie mają bezpośrednio kontaktu, jak np. systemu księgowości i rozliczeń, ale też bankowości elektronicznej, co bezpośrednio dotyczy klientów.
Faza testów nowych systemów informacyjnych trwała od września do połowy grudnia 2008 r. W tym czasie pracownicy dokonywali wszystkich czynności, których dokonywać mogą zarówno klienci, jak i obsługujący ich pracownicy. Począwszy od zlecenia prostej transakcji (przelewu) po przyznanie kredytu hipotecznego.
- Wiedza naszych fachowców oraz zdobyte w czasie projektu euro konwersji na Słowacji doświadczenia pozwolą mBankowi szybko i sprawnie wprowadzić rozliczenia w euro po przystąpieniu Polski do unii walutowej - mówi Krzysztof Pałuszyński, szef Wydziału Utrzymania i Rozwoju Systemów mBanku.
Zdaniem ekspertów operacja zamiany złotego na euro w dużym stopniu będzie przypominała denominację naszej waluty, gdy w roku 1994 zlikwidowano cztery zera i wprowadzono nowe pieniądze.
- Wówczas przeszło to bardzo to sprawnie, więc nasz bank centralny i system bankowy mają już doświadczenie w tego rodzaju operacjach. Klienci wiedzieli wówczas wszystko, co trzeba, i spokojnie się zachowywali. Był też okres przejściowy, gdy stare i nowe pieniądze funkcjonowały jednocześnie - mówi Wojciech Kwaśniak.
Kluczowe znaczenie z punktu widzenia klientów banków będzie miał jednak kurs wymiany. Od niego zależeć będzie wartość lokat i kredytów bankowych. Decyzje w sprawie kursu wymiany nie będą podejmowane w sektorze bankowym. Ten będzie musiał się zmierzyć z koniecznością przeliczania walut oraz - zapewne - ich zaokrąglania.
- Musi być specjalna ustawa precyzyjnie określająca kurs wymiany i zasady zaokrąglania cen. Te zasady będą dotyczyły również sektora bankowego - twierdzi Mariusz Zygierewicz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.