Polsce nie śpieszy się, by wejść do strefy euro
JACEK ROSTOWSKI: Uważam, że powinny zostać obniżone progi ostrożnościowe, aby utrzymać dyscyplinę budżetową. Ale podwyżka składki rentowej to absolutna ostateczność
Nie powinniśmy się zbytnio cieszyć, że środki mamy w OFE, bo wynikiem istnienia tego systemu jest wzrost długu publicznego. Dlatego II filar potrzebuje reformy. Ale za granicą tłumaczyliśmy, że nie można zapomnieć, iż dług publiczny powstał na skutek gromadzenia aktywów.
Unia Europejska przy ustalaniu, czy kraj ma nadmierny deficyt albo dług, uwzględni dług emerytalny. To nasz sukces, bo teraz UE zaostrza dyscyplinę finansów publicznych. Ale to kluczowe także dlatego, że w przeciwnym razie byłoby nam bardzo trudno przystąpić do strefy euro. Według definicji unijnych bylibyśmy trwale powyżej 60 proc. długu do PKB.
Pozwala obejść, ale nie w złym sensie, bardzo poważną przeszkodę. To decyzja w dobrym dla nas momencie, bo nowy system zarządzania w Unii utrudni tę drogę.
Nie ma zmiany strategii. Ale w tej chwili wszyscy mają inne problemy niż przystąpienie Polski do strefy euro.
Powiedziałem: wszyscy.
Najpierw musimy zobaczyć, co przygotuje Komisja. Ale gdybyśmy zmienili sposób liczenia długu, to uważam, że powinny zostać obniżone progi ostrożnościowe, aby utrzymać dyscyplinę budżetową.
Nie. Myślę, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Uważam, że debata w rządzie powinna się odbywać wewnątrz rządu.
Podwyżka składki miałaby sens tylko w ostateczności, i to w kontekście zrównoważenia finansów publicznych, a nie zmniejszenia deficytu wynikającego z transferów do OFE. Jestem przeciwny jej podwyższeniu, bo to zwiększa klin podatkowy i zniechęca do pracy. Podwyżka VAT jest złem koniecznym, ale podwyżka składki byłaby jeszcze gorsza. Ale dobrze, że ta propozycja została zgłoszona, bo pokazuje, że system OFE można finansować tylko z większych podatków.
Nie. Nie powinniśmy go przekroczyć, choć oczywiście - co wszyscy wiedzą - istnieją pewne zagrożenia związane z kursem złotówki.
Nie, nie przekroczymy.
Chcemy zejść do poziomu deficytu, który nie jest nadmierny, do 2012 r. To wydaje się dziś bardziej realne niż nawet kilka miesięcy temu, biorąc pod uwagę przyspieszający wzrost gospodarczy. Mamy wzrost aktywności zawodowej na skutek wprowadzenia pomostówek, spadek dotacji do ZUS, wyższe wpływy z podatków. Myślę, że w kolejnych latach może być pod tym względem coraz lepiej, ale nie możemy założyć, że mamy przed sobą 5 tłustych lat. Musimy być ostrożni, bo obserwujemy groźne turbulencje w strefie euro, które mogą poważnie zakłócić ścieżkę poprawy finansów publicznych.
Będzie niższy, ale na pewno nie aż o 10 mld. Należy pamiętać, że koszty powodzi dla budżetu to ponad 2 mld zł. W przyszłym roku z deficytem powinno być lepiej, i to w całym sektorze. Jeśli odliczamy środki unijne i wydatki samorządów, to nominalny wzrost wydatków w sektorze będzie trochę powyżej 4 proc, po prawie 10-procentowych wzrostach w latach kryzysowych 2009, 2010.
Chcemy sukcesywnie obniżać deficyty o około 1 punkt procentowy PKB rocznie, z głównym naciskiem na stronę wydatkową.
Nie będzie żadnej masowej podwyżki podatków, a jeśli chodzi o wydatki, to utrzymamy obecne tempo tak, by co roku obniżać deficyt strukturalny o 1 proc. PKB.
Uważam, że nasza reforma emerytalna stwarza tak silne bodźce do dłużej pracy, że nie ma takiej potrzeby. Jak się jest liberałem gospodarczym, to się uważa, że ludzie sami potrafią ocenić, co im się opłaca i co zyskają na dłuższej pracy.
Czy będą reformy KRUS-u, mundurówek?
Tak. Tym bardziej że gdybyśmy włączyli kolejne grupy do powszechnego systemu emerytalnego, przed osiągnięciem piątkowego kompromisu z KE, to wzrosłyby koszty systemu emerytalnego, czyli także deficyt i dług.
To nieporozumienie. Bo globalna wartość prywatyzacji to około 12 do 13 proc PKB. Nawet gdybyśmy dobili do 20 proc. PKB, to w bardzo ograniczony sposób zmniejsza koszty funkcjonowania OFE, które do 2060 roku sięgną niemal 100 proc. PKB.
Ale dzięki prywatyzacji i tak był niższy. A gdyby nie OFE, dług byłby mniejszy o 270 mld, czyli o 1/3!
Rozmawiali Bartosz Marczuk, Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu