Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Najniższa pensja wyniesie 1386 zł

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

ZWIĄZKOWCY I PRACODAWCY krytykują rząd, który wczoraj ustalił wysokość płacy minimalnej. Pierwsi za to, że pensja będzie niższa, niż postulowali. Drudzy - za zwlekanie z tą decyzją aż do października

Płaca minimalna wzrośnie o 69 zł - do 1386 zł. Rada Ministrów określiła wczoraj wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2011 roku. Związkowcy i pracodawcy wspólnie przystali na kwotę 1408 zł, rząd zdecydował jednak inaczej.

Dyskusja o wysokości przyszłorocznej płacy minimalnej skończyła się awanturą. - Rząd lekceważy partnerów społecznych. Namawia do dialogu, twierdzi, że docenia jego wartość, ale działa w oderwaniu od naszych opinii - protestuje Zbigniew Kruszyński, przedstawiciel NSZZ "Solidarność" w zespole ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych komisji trójstronnej.

Zdaniem Kruszyńskiego decyzja rządu oznacza realny wzrost uposażenia zaledwie o 7 zł. Z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu i tak wynika, że przyszłoroczne płace nie mogą być niższe niż 1378,7 zł - płaca minimalna rośnie automatycznie o wskaźnik inflacji, jej wysokość zmienia się też wraz z realnym wzrostem PKB.

W czasie konsultacji społecznych związkowcy ustalili razem z pracodawcami, że w 2011 roku najniższe uposażenia powinny wzrosnąć do 1408 zł. - To oznaczałoby utrzymanie tegorocznej relacji pensji minimalnej do średniego uposażenia na poziomie ok. 41 proc. Teraz możemy o tym zapomnieć - mówi Kruszyński.

Działania rządu krytykują też pracodawcy. Nie z powodu wysokości pensji minimalnej - dla nich im niższa, tym lepiej - ale dlatego, że decyzja o jej wysokości jest spóźniona o trzy tygodnie. - Pierwszy raz wysokość płacy minimalnej jest ustalana później niż 15 września - mówi Adam Ambrozik, ekspert Pracodawców RP.

Premier Donald Tusk tłumaczył, że na podjęcie decyzji rząd potrzebował więcej czasu, bo potrzebne były dodatkowe analizy. Z płacą minimalną powiązana jest wysokość 27 innych świadczeń, m.in. dodatku za pracę w nocy czy dofinansowania do zatrudnienia niepełnosprawnych.

Przedsiębiorcy przypominają też, że nie pierwszy raz zaskakiwani są wysokością płacy minimalnej, a to utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej. - Bez wiedzy o jej wysokości trudno tworzyć biznesplany. Im wcześniej zostanie ustalona, tym lepiej dla gospodarki - mówi Ambrozik.

Może zatem najprościej byłoby zlikwidować przepisy regulujące wysokość wynagrodzeń? W siedmiu krajach UE, m.in. we Włoszech, w Danii i Szwecji, nie ma ustawowo naliczanej płacy minimalnej. W Wielkiej Brytanii i Irlandii zamiast płacy obowiązują minimalne stawki godzinowe. Brytyjczykom zapewniono je w 1999 roku. Wynosiły wówczas 3,6 funta, a przez 10 lat wzrosły do poziomu 5,8 funta za godzinę pracy. - Polska jest w innej sytuacji, bo nie uporała się jeszcze z problemem szarej strefy. Płaca minimalna gwarantuje pracownikom, że nieuczciwy pracodawca odprowadzi należne im składki, choć od tego najniższego, wymaganego prawem wynagrodzenia - mówi Ambrozik. Jego zdaniem problemem nie jest wysokość minimalnego uposażenia, ale sposób jego ustalania. Przedsiębiorcy popierają pomysł wicepremiera Waldemara Pawlaka, by poziom wzrostu płacy minimalnej zależał od koniunktury w gospodarce. Płaca minimalna miałaby stanowić od 40 do 50 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Jeżeli PKB rósłby w tempie np. 3 proc., to stosunek płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia wzrastałby o 1 pkt proc. W przypadku 6-proc. wzrostu PKB płaca minimalna wzrastałaby o 2 pkt proc. względem średniego wynagrodzenia. W przypadku gdy PKB rósłby mniej niż 3 proc., relacja ta by się obniżała.

@RY1@i02/2010/195/i02.2010.195.000.003a.001.jpg@RY2@

Przykłady płac minimalnych w wybranych krajach UE

W czasie konsultacji społecznych związkowcy ustalili razem z pracodawcami, że w 2011 roku najniższe uposażenie powinno wzrosnąć do 1408 zł. To oznaczałoby utrzymanie relacji pensji minimalnej do średniej pensji na poziomie ok. 41 proc.

Jarosław Olechowski

jaroslaw.olechowski@infor.pl

Współpraca Tomasz ŻóŁciak

Przy obecnym poziomie opodatkowania pracy wzrost minimalnego wynagrodzenia nie da oczekiwanych efektów. Jestem zwolennikiem koncepcji klina podatkowego - niech płaca minimalna rośnie netto dla pracownika, natomiast koszty brutto ponoszone przez pracodawców powinny być rekompensowane ulgami dotyczącymi podatków czy kosztów ubezpieczenia społecznego. Dopiero takie rozwiązanie w dłuższej perspektywie może spowodować likwidację szarej strefy.

Wzrost płacy minimalnej, np. do postulowanego przez wielu związkowców i polityków poziomu 50 proc. średniego wynagrodzenia, spowodowałby duże zamieszanie na rynku pracy. Część pracowników o najniższych kwalifikacjach mogłaby mieć problem ze znalezieniem zatrudnienia.

Kiedy przekroczymy pewien poziom płacy minimalnej, pracodawcom bardziej będzie się opłacało inwestować w automatyzację, niż zatrudniać ludzi. Ten proces już się zaczął. Znam przykład firmy instalującej światłowody, która zatrudniała 9 pracowników kopiących kanały pod kable. Niedawno jej szefowie zdecydowali, że taniej będzie kupić koparki.

@RY1@i02/2010/195/i02.2010.195.000.003a.002.jpg@RY2@

Jacek Męcina, były wiceminister gospodarki i pracy, ekspert PKPP Lewiatan

ROZMAWIAŁ OLE

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.