Dla Polaka bank to wróg
Polacy nauczyli się czytać kruczki i pułapki zastawione na nich małym drukiem.
Ewa Kulikowska z Krakowa w kilka miesięcy temu złożyła podanie o kredyt na mieszkanie. Bank zgodnie z powszechnie przyjętą na rynku zasadą najpierw zażyczył sobie przedstawienia umowy przedwstępnej kupna mieszkania. Potem tak długo rozpatrywał wniosek o przyznanie kredytu, że umowa się przeterminowała. W efekcie kobiecie groziła utrata 10 tys. złotych zaliczki. Kiedy wreszcie bank z miesięcznym opóźnieniem sprawę rozpatrzył, udzielił kredytu na sporo mniejszą kwotę. Kobieta postanowiła nie odpuścić. Zamierza złożyć skargę do Komisji Nadzoru Finansowego.
Nie tylko Krakowianka ma takie problemy. KNF w ostatnich miesiącach została wręcz zalana podobnymi skargami. Skarg na banki i otwarte fundusze emerytalne wpłynęło ponad sześć i pół tysiąca. W 2008 roku było ich 4037.
Podobnie jest i w innych instytucjach kontrolujących instytucje finansowe. I tak arbitraż przy Związku Banków Polskich dostał w ubiegłym roku 1413 skarg, to o ponad 500 więcej niż jeszcze rok wcześniej. Natomiast do rzecznika ubezpieczonych skarg na towarzystwa ubezpieczeniowe wpłynęło od Polaków 8506, czyli ponad 800 więcej niż przed rokiem.
Klienci szukają także coraz częściej pomocy u rzeczników praw konsumentów. Tylko w Warszawie takich interwencji było 2800 - dwa razy więcej niż rok wcześniej. - Prowadziliśmy sprawę pewnego pana, którego kartą kredytową, ktoś robił zakupy w USA, choć on nie opuszczał kraju. Tymczasem bank nie chciał zwrócić mu pieniędzy - opowiada Monika Wysocka z biura rzecznika praw konsumentów w Warszawie.
Najbardziej oczywiście obrywa się tym usługom, które powodować mogą największe straty klientów. I dlatego wśród zażaleń na prace banków najwięcej jest na tych dotyczacych kredytów, w tym kredyty hipoteczne: aż 1900 w Komisji Nadzoru Finansowego i blisko tysiąc w Związku Banków Polskich.
Równie mocno podpadły ostatnio Polakom fundusze emerytalne. Kiedy w 2007 r. poskarżono sie na pracę OFE tylko 1147 razy, to w 2009 r. tych skarg było już blisko 2900.
Eksperci są pewni jednego: to kryzys finansowy dał ludziom przyspieszoną szkołę dbania o własne prawa i interesy.
- Klienci banków, którzy wpadli w tarapaty finansowe i zostali wręcz zmuszeni do szukania skutecznych metod rozwiązania swoich problemów - tłumaczy Katarzyna Biela z KNF. A Krystyna Krawczyk z biura rzecznika ubezpieczonych dodaje: - Pisma trafiajace do nas to bardzo poważnie sprawdzone, z dogłębnymi wnioskami reklamacje.
- Dzięki kryzysowi nauczyliśmy się nie tylko uważniej czytać umowy, ale także walczyć o to, co nam się należy - tłumaczy nam prof. Anna Dąbrowska ze Szkoły Głównej Handlowej.
Jednak liczy się nie tylko podniesienie świadomości. Wniesienie skargi to także szansa na odzyskanie straconych pieniędzy. Okazuje sie bowiem, że aż 40 proc. spraw, w których rzecznik ubezpieczonych podjął interwencję, zakończyło się pozytywnie dla klienta. Połowa orzeczeń wydawanych przez arbitra bankowego rozstrzygała sprawy na korzyść klienta lub też skończyła się ugodą.
Sylwia Czubkowska, Klara Klinger
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu