Dziennik Gazeta Prawana logo

Bitwa o wzrost przegrana

3 lipca 2018

Strefa euro znalazła się w technicznej recesji - wynika z najnowszych danych Eurostatu. Odbicie ma nastąpić jednak szybko. 2013 rok upłynie pod znakiem niewielkiego wzrostu

Strefa euro osiągnęła drugie dno kryzysu, przed którym od miesięcy przestrzegali ekonomiści. Gospodarki twardego jądra Unii po raz pierwszy od 2009 r. znalazły się w recesji. W trzecim kwartale tego roku PKB Siedemnastki spadł o 0,1 proc. w porównaniu z drugim kwartałem, w którym także odnotowano nieznaczny, 0,2-proc. spadek.

Z kolei w odniesieniu do analogicznego okresu roku ubiegłego gospodarka Eurolandu skurczyła się o 0,6 proc. Według tej samej metodologii spadki zanotowało ośmiu członków strefy, na czele z Grecją (7,2 proc.), Portugalią (3,4 proc.) i Włochami (2,4 proc.). Na plusie pozostało pięć gospodarek, ale są wśród nich ważne dla wyników całej Unii rynki Francji i Niemiec z odpowiednio 0,1 proc. i 0,9 proc. wzrostu. Wciąż brakuje danych dla czterech mniejszych państw strefy.

- Drugie dno recesji wyprodukowaliśmy sami. To skutek silnych oszczędności w krajach Południa i niechęci Północy, by coś z tym zrobić - skomentował w rozmowie z BBC Paul De Grauwe z London School of Economics. - Przez 20 lat nie widziałem tak wielkiego podziału, nawet wrogości między państwami. Tak znaczne cięcia wpędziły masę ludzi w straszne warunki życia, które odrzucają. To wyjątkowo niebezpieczna sytuacja - dodał ekonomista. Niepokoju nie ukrywają też unijni urzędnicy. - Najnowsze wskaźniki światowego wzrostu wywołują obawy o nasze gospodarcze perspektywy - mówił niedawno unijny komisarz ds. gospodarczych Olli Rehn.

Techniczna recesja, która po wczorajszej informacji Eurostatu stała się faktem, oznacza, że gospodarka kurczy się drugi kwartał z rzędu. Poprzednio, w latach 2008-2009, trwała ona w sumie pięć kwartałów i była znacznie głębsza. W 2009 r. 16 ówcześnie należących do strefy euro państw (bez Estonii, która przyjęła wspólny pieniądz w 2011 r.) straciło 4,4 proc. Część ekonomistów podkreśla, że - biorąc pod uwagę skalę kryzysu zadłużenia, który dotyka kolejne państwa Południa - 0,1-proc. recesja to i tak niezły wynik.

Co więcej, w przeciwieństwie do sytuacji z przełomu 2008 i 2009 r. widać światełko w tunelu. Co prawda Eurostat w ubiegłym tygodniu zredukował prognozy wzrostu PKB w przyszłym roku, ale wciąż spodziewa się odbicia od dna. 2013 r. ma stać pod znakiem 0,1-proc. wzrostu. Sześć państw wciąć pozostanie pod kreską (m.in. Hiszpania i Włochy), ale najwyższa recesja, jeśli nie liczyć Grecji, nie przekroczy nigdzie 2 proc. PKB. Mimo to trudno mówić o znacznym ożywieniu, skoro w czołowych gospodarkach Eurolandu, jak Niemcy, Francja i Holandia, wzrost wyniesie między 0,3 proc. a 0,8 proc.

Za światełko w tunelu można też uznać wczorajsze dane z Francji. Druga co do wielkości gospodarka strefy euro odnotowała wzrost konsumpcji wewnętrznej o 0,3 proc. (po nieznacznym spadku w drugim kwartale), przyspieszył też wzrost eksportu (w III kwartale wzrósł on o 0,5 proc.). Po pięciu kwartałach stagnacji o 0,4 proc. wzrosła produkcja przemysłowa. O 0,2 proc. wzrósł PKB. - Te wskaźniki wyglądają obiecująco, ale to nam nie wystarczy. Bitwa o wzrost trwa i nie możemy teraz odpuścić - skomentował wczoraj dobre wieści premier Francji Jean-Marc Ayrault.

@RY1@i02/2012/223/i02.2012.223.000000700.803.jpg@RY2@

Recesja wróciła do Eurolandu

Spadki odnotowało ośmiu członków strefy. Wzrost - tylko pięciu

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.