Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Przemysł się kończy. Przyszłość pracy jest w usługach

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Obecnie w usługach ma zajęcie 62,6 proc. osób pracujących w gospodarce. Jeszcze w 2000 roku było to 54 proc.

W ostatnich dwunastu latach zlikwidowano w przemyśle aż 700 tys. miejsc pracy (w przeliczeniu na pełne etaty) - szacują eksperci Instytutu Ekonomicznego NBP. W efekcie w tym dziale gospodarki w pierwszym kwartale tego roku miało zajęcie tylko nieco ponad 2,5 mln osób.

Zdaniem ekspertów spadek zatrudnienia w przemyśle wynika z wielu przyczyn. - Wiąże się on w pewnym stopniu z wdrażaniem nowych technologii - ocenia prof. Elżbieta Mączyńska ze Szkoły Głównej Handlowej. Dodaje, że szybko zwiększają one wydajność pracy, co sprawia, że równocześnie zmniejsza się zapotrzebowanie na pracowników. - Z tym zjawiskiem trzeba się liczyć również w przyszłości. Już w 1995 roku zwracał na to uwagę Jeremy Rifkin, amerykański ekonomista i socjolog, w swojej książce "Koniec pracy" - twierdzi prof. Mączyńska.

Jej zdaniem w Polsce dezindustrializacja zaszła zbyt daleko. A doszło do niej także w wyniku błędów w restrukturyzacji i prywatyzacji firm.

- Niektóre sprywatyzowane przedsiębiorstwa były dość szybko likwidowane, ponieważ ich właścicielom czasem bardziej zależało na tym, aby na przykład zdobyć atrakcyjną działkę lub rynek, niż utrzymać produkcję - wyjaśnia prof. Mączyńska. Podkreśla, że było to korzystne dla wąskiej grupy osób, ale odbywało się kosztem całego społeczeństwa. Między innymi dlatego, że pracownicy, którzy stracili pracę, rejestrowali się w pośredniakach i jako osoby bezrobotne pobierali zasiłki, na które składają się podatnicy.

Zdaniem ekspertów do zanikania pracy w przemyśle przyczyniło się też prawo sprzyjające bardziej likwidacji przedsiębiorstw niż ich naprawie, gdy popadną w kłopoty finansowe. - Procesy naprawcze są wręcz marginalizowane. Dlatego trwają prace nad zmianą przepisów - mówi prof. Mączyńska.

To jednak nie wszystko. - Zlikwidowane miejsca pracy w dużym stopniu należały do przeszłości, do starej struktury gospodarki, w której stawiano między innymi na górnictwo i hutnictwo - mówi dr Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. W tych branżach występowało nadmierne zatrudnienie. Dlatego dziś realizowany jest na przykład program restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego. Przed laty stosowano w nim nawet bardzo duże zachęty finansowe, skłaniające górników do rezygnacji z pracy w kopalniach. Z kolei pracownicy z innych branż - np. odzieżowej - tracili etaty, ponieważ ich przedsiębiorstwa nie wytrzymywały konkurencji z tanim importem z Chin.

- Dobrze byłoby, aby w miejsce zlikwidowanych etatów powstały nowe, w nowoczesnych, innowacyjnych przemysłach - uważa dr Jankowiak. Inni przekonują, że taka szansa istnieje. - Po poprawie koniunktury gospodarczej możemy się stać większym niż obecnie zapleczem produkcyjnym dla Niemiec, gdzie przemysł będzie pracował na coraz większych obrotach, bo zatrudnienie w nim utrzymano na wysokim poziomie. Będziemy mogli więcej produkować dla firm z tego kraju, bo mamy niższe koszty pracy - ocenia dr Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. Także Piotr Kalisz, główny ekonomista banku Citi Handlowy, uważa, że w przyszłości utracone miejsca pracy w przemyśle mogą się w dużym stopniu odradzać. - Oczywiście do końca nie wiemy, jak świat będzie wyglądał po kryzysie, ale można oczekiwać, że nasz przemysł się w nim odnajdzie - zastrzega Kalisz.

Gdy przemysł tracił, zyskiwały usługi. Ma w nich obecnie zajęcie 62,6 proc. osób pracujących w gospodarce, czyli o 8,6 pkt proc. więcej niż przed dwunastoma laty - wynika z szacunków NBP. - To jest efekt m.in. tego, że w ostatnich latach staliśmy się centrum usługowym dla wielu międzynarodowych instytucji i korporacji, które ulokowały u nas m.in. centra finansowe, rozliczeniowe czy informatyczne - twierdzi Kalisz. Dodaje, że usługi rozwinęły się również dlatego, iż więcej na nie wydajemy, bo społeczeństwo jest bogatsze niż dawniej. Znacznie częściej niż dawniej korzystamy na przykład z usług turystycznych czy medycznych. I nie unikniemy dalszej ekspansji usług, ponieważ pod tym względem daleko nam jeszcze do najbardziej rozwiniętych krajów. Bo na przykład w Stanach Zjednoczonych w usługach pracuje ponad 81 proc. pracowników, w Wielkiej Brytanii 79 proc., w Danii i Norwegii - 78 proc., a w Szwajcarii - 71 proc.

@RY1@i02/2012/214/i02.2012.214.00000030a.803.jpg@RY2@

Zlikwidowane miejsca pracy w przemyśle

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.