Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Zatrudnienie stop, wynagrodzenia też

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przedsiębiorstwa nie przyjmują nowych ludzi. Załogi pracują więcej za mniejsze pieniądze

W lipcu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw - czyli firmach, w których pracuje powyżej dziewięciu osób - wyniosło niespełna 5,529 mln. Było identyczne jak w czerwcu i identyczne jak w lipcu 2011 r. - podał GUS. - Ale w sumie od stycznia tego roku w sektorze przedsiębiorstw ubyło już 22 tys. miejsc pracy i do końca roku prawdopodobnie liczba osób zatrudnionych zmniejszy się o kolejne 15 - 20 tys. - uważa Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku.

Rynek spodziewał się hamowania wzrostu zatrudnienia w przedsiębiorstwach. Zaskoczyły natomiast wynagrodzenia. Przeciętne brutto wyniosło 3,7 tys. zł i choć było o 2,4 proc. wyższe niż przed rokiem, to w porównaniu z czerwcem obniżyło się o 1,5 proc. Tymczasem ekonomiści spodziewali się, że roczny wzrost wyniesie 4 proc., czyli pokryje poziom inflacji. - Odczyt za lipiec pokazuje, że realnie, czyli po odliczeniu wzrostu cen, gospodarstwa domowe mają coraz mniej środków do dyspozycji - tłumaczy Adam Czerniak. - W kolejnych miesiącach oczekujemy utrzymania tempa wzrostu wynagrodzeń na poziomie ok. 3 proc. r/r. Dynamikę płac ograniczać będą podwyższony poziom bezrobocia, narastające zatory płatnicze w gospodarce, a także tegoroczna podwyżka składki rentowej zwiększająca pozapłacowe koszty pracy w firmach - dodaje.

Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku, uważa, że pozytywnym aspektem danych jest to, że pracownicy akceptują niski wzrost płac. - Wzrost gospodarczy hamuje. Gdyby dynamika wynagrodzeń nie obniżała się tak szybko, to już teraz obserwowalibyśmy silny spadek liczby pracujących i wzrost stopy bezrobocia - mówi. Co nie oznacza, że bezrobocie nie wzrośnie. Zdaniem ekspertów do końca roku może się podnieść nawet do 14 proc. z 12,3 proc. w lipcu. - Obecny brak poprawy na rynku pracy zapowiada jeszcze gorszą końcówkę tego roku. W ostatnich miesiącach obserwujemy minimalną dynamikę tworzenia nowych miejsc pracy, szczególnie tych, które uznawane są za pierwsze prace, co w największym stopniu przekłada się na wzrost bezrobocia wśród osób młodych - podkreśla Tomasz Hanczarek, prezes zarządu Work Service. Jego zdaniem firmy, nawet w tych sektorach, którym nadal powodzi się nieźle, zamiast zwiększać zatrudnienie, starają się realizować obecne zamówienia podstawową załogą. Skutkiem tego jest wydłużanie czasu pracy obecnych pracowników i brak nowych etatów.

Eksperci nie ukrywają, że na rynku pracy mogłoby być lepiej. - Patologią obecnego systemu jest to, że urzędy pracy zajmują się dzisiaj również osobami, które nie szukają zatrudnienia, ale zależy im, aby zachować prawo do ubezpieczenia zdrowotnego i tylko po to rejestrują się w urzędach. Takie osoby to jedna trzecia zarejestrowanych - mówi Dominika Staniewicz, minister ds. rynku pracy Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC. - Bardzo trafny jest pomysł wiceministra pracy Jacka Męciny, aby pracownicy urzędów zamiast wypisywać zaświadczenia, zostali skierowani do pracy z osobami bezrobotnymi i pracodawcami - dodaje. Tyle że zanim od pomysłu przejdziemy do realizacji, kryzys może przeminąć i problem sam się rozwiąże.

@RY1@i02/2012/160/i02.2012.160.00000030c.802.jpg@RY2@

Trudna sytuacja pracowników - lipiec 2012

Beata Tomaszkiewicz

beata.tomaszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.