Trzy potęgi gospodarcze Azji stworzą silną konkurencję dla Unii Europejskiej i NAFTA
Plan strefy wolnego handlu ma być odpowiedzią na inicjatywy ze strony USA
Chiny, Japonia i Korea Południowa zamierzają utworzyć strefę wolnego handlu. Jeśli uda się znieść bariery handlowe i przełamać trwającą od dziesięcioleci nieufność między państwami, będzie ona mogła rywalizować z Unią Europejską i NAFTA.
Negocjacje w tej sprawie mają się rozpocząć jeszcze w tym roku, uzgodnili wczoraj w Pekinie premierzy Chin - Wen Jiabao i Japonii - Yoshihiko Noda oraz prezydent Korei Południowej Lee Myung-bak. - Północno-wschodnia Azja jest najbardziej dynamicznym gospodarczo regionem świata. Powstanie strefy wolnego handlu uwolni gospodarczy potencjał naszego regionu i wzmocni integrację we wschodniej Azji - przekonywał gospodarz spotkania.
Pekin jest największym partnerem handlowym zarówno dla Tokio, jak i Seulu. Z kolei dla Chin Korea Południowa jest czwartym, a Japonia szóstym partnerem. Obroty między trzema największymi gospodarkami Azji Wschodniej wzrosły ze 130 miliardów dolarów w 1999 r. do 690 miliardów w zeszłym roku. Ale jest jeszcze ogromny potencjał wzrostu. Jak podała chińska agencja Xinhua, stworzenie strefy wolnego handlu spowoduje wzrost PKB Chin o 2,9 proc. rocznie, Japonii o 0,5 proc., a Korei Południowej o 3,1 proc.
Łącznie te trzy kraje odpowiadają za 19,6 proc. światowego PKB i 18,5 proc. eksportu. Razem nie tylko będą największą strefą wolnego handlu pod względem liczby ludności (co z racji populacji Chin jest oczywiste), ale gospodarczo mogą się mierzyć z dwoma najpotężniejszymi obecnie takimi blokami. PKB Chin, Japonii i Korei Południowej - czyli odpowiednio drugiej, trzeciej i 15. gospodarki świata - wyniósł w zeszłym roku 14,3 biliona dolarów, podczas gdy Unii Europejskiej - 17,5 biliona, zaś trzech państw tworzących Północnoamerykańską Strefę Wolnego Handlu (NAFTA), czyli Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku - 18 bilionów dolarów.
Nie znaczy to, że rozmowy będą łatwe. Oprócz historycznych zaszłości (Korea w całości, a Chiny częściowo zostały podbite przez Japonię), istnieje sporo bieżących problemów. Skala handlu i inwestycji jest obecnie znacznie mniejsza niż w przypadku UE czy NAFTA, Chiny i Japonia spierają się o przebieg granicy - i złoża gazu - na Morzu Wschodniochińskim, Tokio i Seul naciskają na Pekin, by ten skłonił Koreę Północną do rezygnacji z broni atomowej, wreszcie wszyscy w regionie obawiają się rosnących w siłę - także militarnie - Chin. Pomysły powołania strefy wolnego handlu pomiędzy tymi trzema państwami pojawiają się już od 10 lat.
Teraz jednak szansa na realizację projektu jest większa niż kiedykolwiek, a szczególnie będzie na tym zależeć Chinom. Największy rywal Państwa Środka - Stany Zjednoczone - promują konkurencyjną strefę wolnego handlu - Trans Pacific Partnership (TPP), w której uczestniczyłaby część państw leżących nad Pacyfikiem. O przystąpieniu do TPP mówi się zarówno w kwestii Japonii, jak i Korei Południowej. Wprawdzie premier Japonii wyjaśniał wczoraj, że oba projekty się nie wykluczają, ale politycy w Pekinie mają odmienne zdanie i bardzo niechętnie patrzą na amerykańskie inicjatywy w regionie, który coraz mocniej postrzegają jako swoją strefę wpływów.
14,3 bln dol. wyniósł w zeszłym roku łączny PKB Chin, Japonii i Korei Południowej, to jedna piąta PKB świata
1,52 mld tyle ludzi liczą razem Chiny, Japonia i Korea Południowa, co stanowi 21 proc. populacji świata
690 mld dol. wynoszą roczne obroty handlowe między Chinami, Japonią a Koreą Południową
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu