Co nas ciągnie w dół, a co w górę, czyli motory i hamulce polskiej gospodarki
Eksport, silny popyt wewnętrzny, elastyczne firmy powinny pomóc Polsce przebrnąć przez drugą falę europejskiego kryzysu. Hamulcem mogą być spowolnienie inwestycyjne, zbyt mocny złoty oraz inflacja.
Gdy trzy lata temu największe gospodarki europejskie, takie jak Wielka Brytania czy Francja, notowały spadki PKB od 2,5 do prawie 10 proc., Polska jako jedyny kraj na Starym Kontynencie zachowała dodatnie tempo wzrostu. Ekonomiści tłumaczą ten fenomen zdrowym systemem bankowym, a także silnym popytem wewnętrznym, który pozwolił polskim firmom przetrwać mimo osłabienia eksportu w pierwszych miesiącach kryzysu. Mieliśmy też sporo szczęścia, bo do Polski płynął wtedy strumień pieniędzy unijnych, dzięki którym stać nas było na uruchomienie wielu inwestycji infrastrukturalnych, a polskie firmy mogły finansować swój rozwój. Za dodatkowy bonus od losu można uznać również spadek cen ropy naftowej, która taniała, w miarę jak światowa gospodarka traciła rozpęd. Jak będzie teraz?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.