Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Wielka płyta zaczyna wracać do łask

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W miarę jak spada zdolność kredytowa Polaków, rośnie popularność mieszkań w blokach budowanych ponad 30 lat temu. W 2011 roku ich średni udział w rynku wzrósł o 6 proc., a w niektórych miastach nawet o ponad 20 proc.

Lokale wybudowane w czasach PRL cieszą się największym wzięciem w Poznaniu i Warszawie, gdzie ich kupno i sprzedaż stanowią obecnie odpowiednio 40 i 51 proc. wszystkich transakcji na rynku wtórnym.

Głównym atutem mieszkań w betonowych blokach jest cena - średnio o 14 proc. niższa niż w budynkach z cegły czy nowych inwestycjach deweloperskich. W Warszawie w dobrej lokalizacji i niezłym stanie technicznym mieszkania na Ursynowie, Woli czy Mokotowie można kupić nawet za 6,5 - 7,5 tys. zł za metr kwadratowy. Znacznie taniej jest na Targówku czy Tarchominie, gdzie zdarzają się lokale nawet za 5 tys. zł za 1 mkw. A to oznacza, że można je kupić w ramach programu "Rodzina na swoim", w którym część odsetek spłaca państwo.

Wybór jest spory, np. przy ul. Krasnobrodzkiej trzypokojowe mieszkanie o powierzchni 56 mkw. można kupić już za 280 tys. zł, a przy ul. Pancera - 47 mkw. za 240 tys. zł.

Usługi pod ręką

Na wielką płytę decydują się zwykle młodzi ludzie z małymi dziećmi, którzy mają ograniczoną zdolność kredytową i nie stać ich na mieszkanie w kamienicy czy nowym budownictwie. PRL-owskie bloki mają jeszcze jedną zaletę. Są nią niewielkie metraże mieszkań, wyposażonych jednak w dużą liczbę pokoi. - 2-, 3-pokojowe lokale do 50 mkw. sprzedają się dzisiaj najlepiej - mówi Bartosz Turek, analityk z Home Brokera.

Specjaliści od rynku nieruchomości spodziewają się dalszego wzrostu zainteresowania wielką płytą. Chociażby ze względu na wejście w życie z początkiem stycznia nowelizacji rekomendacji S, która nakazuje bankom bardziej restrykcyjne szacowanie zdolności kredytowej. Od 1 stycznia muszą wyliczać ją tak, jakby klient zadłużał się na 25 lat, podczas gdy wcześniej zaciągnięte zobowiązania rozkładane były nawet na 30 - 40 lat. Co więcej, łączna wartość wszystkich rat zarabiającego średnią krajową klienta nie może przekroczyć 42 proc. jego miesięcznych dochodów. Jeśli w ubiegłym roku bank gotów był udzielić kredytu w euro na kwotę 400 tys. zł na 30 lat, to po zmianach będzie to jedynie 240 tys. zł. Na szczęście zmiany mniej dotkną tych, którzy wezmą kredyt w złotych. Z wyliczeń Expandera wynika, że zamiast 400 tys. zł otrzymają o 28 tys. zł mniej.

Zaletą wielkiej płyty jest też jej lokalizacja. Budowane w latach 70. i 80. budynki stoją w miejscach wyposażonych w bogatą infrastrukturę (przedszkola, szkoły, sklepy, przychodnie) i bardzo dobre połączenie z centrum. Pod tym względem są więc atrakcyjniejsze niż nowe osiedla, budowane na peryferiach miast.

60 lat i koniec? Spokojnie

Wadą płyty jest jednak słaba izolacja termiczna i akustyczna. Nie dotyczy to budynków, które w ostatnich latach przeszły gruntowną modernizację: ocieplono ściany, wymieniono windy i instalacje.

I choć okres ich użytkowania przewidziano na 50 - 60 lat, to specjaliści z Instytutu Techniki Budowanej uspokajają: budynki, zwłaszcza te sukcesywnie przeglądane i remontowane, na pewno się nie zawalą. Tak samo jak poddane gruntowej modernizacji blokowiska w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Skandynawii. Przeprojektowane, z nowymi elewacjami i znacznie większymi mieszkaniami w niczym nie przypominają dziś klasycznej wielkiej płyty.

Mieszkanie o powierzchni 56 mkw. można kupić za 280 tys. zł

@RY1@i02/2012/005/i02.2012.005.00000060a.803.jpg@RY2@

Poznaniacy pokochali wielką płytę

Ewa Wesołowska

ewa.wesolowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.