Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

PKB, nawet wysokie, nie zrobi z nas zadowolonych z życia bogaczy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Choć jesteśmy coraz zamożniejsi, to nie wszyscy ten teoretyczny dobrobyt odczuwamy

Polska awansuje w europejskim rankingu zamożności. Ale nie dlatego, że żyje nam się lepiej, tylko dlatego, że jest nas coraz mniej. Produkt krajowy brutto przypadający na mieszkańca wynosił w ubiegłym roku w przypadku Polski 66 proc. średniej unijnej. Po korekcie uwzględniającej mniejszą rzeczywistą liczbę ludności naszego kraju będzie to 68 proc., a w tym roku być może uda się nam dobić do 70 proc. To jednak i tak niewiele, biorąc pod uwagę fakt, że w przypadku Czech wskaźnik wynosi obecnie 79 proc., Włoch - 98 proc., a Niemców - 121 proc. Z drugiej strony nie należy zapominać, że w roku 2004, gdy wchodziliśmy do Unii, PKB na mieszkańca wynosił u nas zaledwie połowę tego, co średnia dla całej Wspólnoty. Choć nasz awans w statystykach to także zasługa Bułgarów i Rumunów - wchodząc do Unii, zaniżyli średnie PKB per capita dla całej Wspólnoty, co nas akurat nieco dźwignęło.

Zresztą produkt krajowy przypadający na głowę to - zdaniem ekspertów - nie jest najlepsza metoda na zmierzenie rzeczywistego bogactwa konkretnego społeczeństwa. Dlatego formalna zmiana w unijnych statystykach niczego nie zmieni. - Nie jesteśmy bogatsi, bo ludzie wyemigrowali - mówi dr Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

PKB obrazuje końcowy rezultat działalności wszystkich podmiotów gospodarki, ale jak każda miara ma także wady.

- Nie uwzględnia na przykład całkowicie działań pozarynkowych, które wpływają na poziom bogactwa, na przykład wolontariatu, prac społecznych czy tych wykonywanych w domu systemem gospodarczym. Uwzględnia zaś więziennictwo i prostytucję, jeśli jest zalegalizowana - wyjaśnia prof. Elżbieta Mączyńska z SGH. Zwraca jednocześnie uwagę, że możemy być coraz bogatsi w statystykach, ale coraz biedniejsi w swoich subiektywnych odczuciach. Bo nie możemy dostać się do lekarza, jesteśmy źle traktowani przez urzędników albo stykamy się z korupcją.

Niewątpliwie jednak awans w unijnym rankingu zamożności może się nam przydać z wizerunkowego i ekonomicznego punktu widzenia. Aleksander Łaszek, ekonomista z Forum Obywatelskiego Rozwoju, uważa, że nasz kraj ma szansę być nieco lepiej postrzegany przez obywateli innych krajów czy zagranicznych inwestorów. Lepiej widzieć nas mogą również agencje ratingowe. - PKB per capita jest jednym z kilku wskaźników, jakie biorą one pod uwagę, oceniając zdolności danego kraju do regulowania swoich zobowiązań finansowych - tłumaczy dr Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Jego zdaniem wyższe PKB ujęte w ogólnoeuropejskich statystykach może oddalić od nas ewentualną groźbę obniżki ratingu (spowodowaną sytuacją finansów publicznych). "Może" nie oznacza jednak, że tak będzie. Tak jak wyższe PKB nie oznacza, że jesteśmy bogatsi.

Polska ma szansę być lepiej widziana przez inwestorów zagranicznych

@RY1@i02/2013/156/i02.2013.156.000000300.805.jpg@RY2@

PKB na mieszkańca kraju w 2012 r.

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.