Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińczycy wysadzają światową gospodarkę

29 czerwca 2018

Wszystko wskazuje na to, że czeka nas powtórka z azjatyckiego kryzysu z lat 1997-1998

@RY1@i02/2015/164/i02.2015.164.00000010a.805.jpg@RY2@

shutterstock

Czarny poniedziałek na giełdzie w Szanghaju. Co warte uwagi, tego zwrotu użyła nawet rządowa agencja Xinhua. Wczoraj Shanghai Composite, główny indeks tamtejszej giełdy, poleciał o 8,5 proc. w dół, co było najgorszym jednodniowym spadkiem od 2007 r. Około 80 proc. notowanych spółek potaniało o 10 proc., czyli osiągnęło maksymalny dzienny limit. A wraz z trwającą od pięciu tygodni bessą wczorajsza przecena oznacza, że Shanghai Composite jest na poziomie z początku stycznia. A więc cały tegoroczny wzrost już wyparował. Na dodatek nie widać przesłanek wskazujących na odwrócenie trendu.

Spadki w ChRL wywołały reakcję łańcuchową na całym świecie. O kilka procent spadły inne główne parkiety w Azji, Europie i USA. Wprawdzie udział zagranicznych inwestorów na chińskiej giełdzie jest niewielki, więc bezpośrednio tracą tylko Chińczycy, ale problem w tym, że ostatnio nie było praktycznie tygodnia, by i z realnej gospodarki nie przychodziły słabe dane. A to już ma duże przełożenie na inne rynki, szczególnie dalekowschodnie. Co z kolei skłania do szukania analogii z kryzysem azjatyckim z lat 1997-1998.

Różni c a jest oczywiście geograficzna. Wtedy źródłem i główną ofiarą kryzysu były kraje Azji Południowo-Wschodniej - Tajlandia, Indonezja czy Malezja, zaś Chiny - poza ogólnym spadkiem zaufania do regionu - praktycznie nie ucierpiały. Podobne do obecnej sytuacji były natomiast przyczyny zapaści: duża ilość kapitału spekulacyjnego, narastanie bańki na giełdzie, często przy użyciu pożyczonych środków, sztuczne utrzymywanie sztywnego kursu lokalnych walut do dolara, co wobec rosnącej w siłę amerykańskiej waluty doprowadziło na skraj bankructwa kraje Azji Południowo-Wschodniej .

Chiny wprawdzie w ostatnich dniach dwukrotnie zdewaluowały juana, ale nadal to nie rynek określa jego kurs, zaś bańki na giełdzie i rynku nieruchomości wyglądają na równie niebezpieczne jak wówczas.

W czasie kryzysu azjatyckiego indeksy giełd w najmocniej dotkniętych nim krajach spadły w ciągu niespełna roku po 54-64 proc. W Chinach od początku spadków, czyli od 12 czerwca, Shanghai Composite stracił na wartości 37 proc. Jeśli analogia jest trafna, spadki będą trwały. ©?

@RY1@i02/2015/164/i02.2015.164.00000010a.806.jpg@RY2@

Giełdy na całym świecie nurkują

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

A2-3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.