Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Eksport jabłek przyśpieszył, ale część ubiegłorocznych zbiorów i tak może się zmarnować

22 kwietnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Po tym, jak w ubiegłym roku mieliśmy rekordowe zbiory, które wyniosły ok. 4 mln ton, od kilku miesięcy rośnie sprzedaż polskich jabłek za granicę. W styczniu eksport był o 34 proc. większy niż przed rokiem. W lutym wzrost przekroczył 50 proc. – wynika z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). W kolejnych miesiącach dynamika raczej osłabnie, bo trudno o dalszy szybki wzrost, gdy nie tylko w Polsce, ale także na Zachodzie zbiory były rekordowe.

– W tym roku nasz eksport może wynieść ok 1 mln ton – mówi prof. Bożena Nosecka z IERiGŻ. Będzie więc o ok. 25 proc. większy niż w roku ubiegłym. To nie rozwiąże jednak problemu ze zbytem jabłek. – W chłodniach jest ich kilkaset tysięcy ton. Trudno oczekiwać, aby przemysł je w pełni przerobił w sytuacji, gdy już i tak pracuje pełną parą przy rekordowych zapasach soku jabłkowego. A konsumpcja jabłek na rynku krajowym nie rośnie. W tej sytuacji istnieje obawa, że część może się nawet zmarnować – twierdzi prof. Nosecka.

Głównym rynkiem zbytu polskich jabłek jest nadal Białoruś. W ubiegłym roku trafiło tam ponad 21 proc. całego eksportu tych owoców. – To sugeruje późniejszy reeksport tych jabłek do Rosji. Uwzględniając jednak znaczące inwestycje Rosji w zwiększenie mocy wytwórczych własnego sadownictwa, w kolejnych latach najprawdopodobniej dojdzie do silnego pogorszenia perspektyw polskiego eksportu na ten rynek – ocenia Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole. Nieprzypadkowo więc rola Białorusi zdecydowanie osłabła, ponieważ jeszcze w 2017 r. udział tego kraju w całym eksporcie polskich jabłek wynosił aż 42 proc. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.