Dziennik Gazeta Prawana logo
E-wydanie

Samorządom potrzebna systemowa zmiana w sprawie wynagrodzeń

urzędnik
Bez kompetentnych urzędników nie ma sprawnego miastaShutterstock
wczoraj, 21:00

O sprawności samorządu najczęściej mówi się przez pryzmat efektów: zrealizowanych inwestycji, pozyskanych środków, obsłużonych mieszkańców. Rzadziej mówi się o ludziach, którzy za tym stoją: o ich odpowiedzialności i pracy wykonywanej pod presją terminów.

Tymczasem bez kompetentnych urzędników nie ma sprawnego miasta. Nie ma dobrze przygotowanych przetargów, pozyskanych dotacji, wydanych decyzji, obsłużonych mieszkańców. Dlatego problem wynagrodzeń w administracji samorządowej nie jest wyłącznie sprawą relacji pracodawca–pracownik. To kwestia jakości działania państwa na poziomie lokalnym.

Wynagrodzenia urzędników wciąż są niewystarczające

Przez lata wynagrodzenia w urzędach pozostawały w tyle za zmianami na rynku pracy. Szczególnie widoczne stało się to w porównaniu z dynamicznie rosnącą płacą minimalną. Jeszcze w 2024 r. najniższe wynagrodzenie zasadnicze pracownika samorządowego wynosiło 4 tys. zł, podczas gdy ustawowa płaca minimalna była wyższa. Dopiero od 1 stycznia 2025 r. doszło do formalnego wyrównania tych poziomów.

To jednak nie rozwiązało problemu. W wielu przypadkach wręcz go pogłębiło, ponieważ doprowadziło do spłaszczenia struktury wynagrodzeń. Pracownicy z wieloletnim doświadczeniem, wysokimi kwalifikacjami i dużą odpowiedzialnością zaczęli zarabiać niewiele więcej niż osoby rozpoczynające pracę na stanowiskach o niższych wymaganiach. Trudno w takiej sytuacji mówić o motywacji i poczuciu sprawiedliwości.

Do tego doszła inflacja, która znacząco obniżyła realną wartość wynagrodzeń. Podwyżki, które dla budżetu miasta były dużym obciążeniem, z perspektywy pracownika nie rekompensowały wzrostu kosztów życia. Skutki są coraz bardziej widoczne: doświadczeni pracownicy odchodzą, a młodzi ludzie rzadziej widzą w administracji samorządowej atrakcyjne miejsce pracy.

Samorządy muszą konkurować o fachowców z rynkiem

Tymczasem samorząd potrzebuje dziś kompetencji bardzo podobnych do tych, których szuka sektor prywatny. Potrzebujemy specjalistów od finansów, prawa, inwestycji, cyfryzacji, projektów europejskich, ochrony środowiska, komunikacji społecznej czy zamówień publicznych. To praca wymagająca wiedzy, odpowiedzialności, odporności na presję i bardzo dobrej znajomości procedur.

Trudno jednak skutecznie konkurować o takie kadry, gdy samorządy nie mają pełnej swobody w kształtowaniu polityki płacowej. Wynagrodzenia muszą się mieścić w ramach przepisów, ale przede wszystkim w możliwościach budżetowych miasta. Dochody własne gmin nie rosną w takim tempie jak oczekiwania płacowe i koszty funkcjonowania administracji. Często oznacza to konieczność dostosowania najniższych wynagrodzeń do ustawowego minimum bez możliwości proporcjonalnego podniesienia pensji specjalistom i osobom z dużym doświadczeniem.

Oczywiście praca w samorządzie ma swoje atuty. Daje stabilność zatrudnienia, przewidywalność, możliwość godzenia życia zawodowego z prywatnym. Dla wielu osób ważne jest także to, że ich praca przekłada się na konkretne efekty: wyremontowaną drogę, dobrze przygotowany projekt społeczny.

Sama satysfakcja nie wystarczy

Stabilność nie może jednak być substytutem godnego wynagrodzenia. Satysfakcja z pracy publicznej jest ważna, lecz nie zapłaci się nią rachunków. Dodatkowe świadczenia, nagrody jubileuszowe czy dodatki stażowe nie zastąpią konkurencyjnej pensji zasadniczej.

Wiele miast, w tym Legnica, stoi przed wyzwaniem: jak utrzymać wysoki poziom usług publicznych, skoro coraz trudniej konkurować o specjalistów z sektorem prywatnym. To szczególnie istotne w miastach średnich, które realizują ambitne inwestycje, sięgają po środki europejskie, obsługują mieszkańców całego obszaru funkcjonalnego i jednocześnie mierzą się z presją demograficzną oraz finansową.

Potrzebujemy zmian systemowych. Nie wystarczy podnosić płacę minimalną, jeśli za tym nie idą środki pozwalające zachować racjonalne proporcje wynagrodzeń. Samorządy powinny mieć większą elastyczność i realne możliwości finansowe, aby budować nowoczesne, kompetentne zespoły.

Odrębną kwestią pozostaje społeczne zrozumienie konieczności takich podwyżek. Negatywny wizerunek urzędnika, utrwalany w wielu krzywdzących przekazach, nie ułatwia decyzji włodarzom gmin. Tym bardziej potrzebne są rozwiązania systemowe, wspólne dla wszystkich samorządów. ©

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.