Rok dla odważnych
Jeszcze do niedawna dominowała narracja ostrożności. Pandemia, wojna w Ukrainie, inflacja i napięcia geopolityczne miały być czynnikami długotrwałego spowolnienia. Tymczasem Polska wyszła z tych kryzysów obronną ręką, na dodatek z nową świadomością strategiczną. To właśnie ta świadomość może się stać największym kapitałem.
Cyfryzacja jako decyzja strategiczna, a nie projekt technologiczny
Jednym z najbardziej znaczących procesów ostatnich lat jest zmiana podejścia przedsiębiorstw do cyfryzacji. Dane z badania Digi Index Siemensa, analizującego poziom digitalizacji produkcji wśród średnich firm w latach 2020–2024, pokazują, że transformacja cyfrowa przestała być wyłączną domeną liderów technologicznych, a zaczęła przenikać do głównego nurtu gospodarki. W ciągu pięciu lat odsetek firm traktujących digitalizację jako priorytet wzrósł z 22 do 34 proc. Jeszcze ważniejszy jest spadek liczby firm, które temat cyfryzacji ignorują – z niemal 40 do ok. 15 proc.
To sygnał głębokiej zmiany mentalnej. Zarządy firm zaczynają rozumieć, że cyfryzacja nie polega na wdrożeniu jednego systemu czy automatyzacji wybranego procesu, ale na przebudowie całego modelu funkcjonowania firmy. Obejmuje ona planowanie strategiczne, zarządzanie danymi, produkcję, logistykę i relacje z klientami. Średni poziom cyfryzacji przedsiębiorstw produkcyjnych może się wydawać umiarkowany, ale jego dynamika pokazuje, że polska gospodarka weszła na ścieżkę trwałej transformacji.
Widać to wyraźnie w strukturze inwestycji. W zeszłym roku przedsiębiorstwa przeznaczały średnio niemal 30 proc. swoich zysków na cyfryzację procesów produkcyjnych – ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. To nie jest jednorazowy wysiłek, lecz świadoma decyzja o długofalowym rozwoju. Rośnie automatyzacja, skraca się czas reakcji na zmiany rynkowe, poprawia się jakość i przewidywalność produkcji. W warunkach europejskiej konkurencji to czynniki decydujące o utrzymaniu pozycji na rynkach międzynarodowych.
Symboliczny, ale niezwykle istotny jest także skok technologiczny sektora spożywczego zaobserwowany w 2024 r. Branża ta, kluczowa dla eksportu i bezpieczeństwa żywnościowego, jeszcze kilka lat temu uchodziła za jedną z najmniej zaawansowanych cyfrowo. Obszar spożywczy postrzegano wręcz jako ten, w którym transformacja cyfrowa nie jest kluczowa. Dziś znajduje się w ścisłej czołówce pod względem tempa transformacji.
Odporność infrastruktury jako warunek rozwoju gospodarczego
Równolegle do cyfrowej transformacji biznesu zmienia się sposób myślenia o bezpieczeństwie państwa. Polska jako wschodnia flanka NATO i kraj przyfrontowy musi budować odporność nie tylko militarną, ale także gospodarczą i infrastrukturalną. Energetyka, transport, telekomunikacja i systemy przemysłowe stają się dziś krytycznymi elementami bezpieczeństwa narodowego.
Decyzje podjęte na czerwcowym szczycie NATO w Hadze, zakładające docelowo przeznaczanie do 5 proc. PKB na bezpieczeństwo, wyznaczają nowy paradygmat. Cyberbezpieczeństwo jest tu jednym z najbardziej wrażliwych obszarów. Choć niemal połowa średnich firm badanych przez Siemensa deklaruje, że uznaje je za ważne, tylko niewielka część podchodzi do tego zagadnienia w sposób kompleksowy. To luka, ale też ogromna szansa. Technologie monitorowania w czasie rzeczywistym, zaawansowane systemy ochrony sieci czy integracja IT i OT (Operational Technology) mogą znacząco zwiększyć odporność całej gospodarki. Cyfrowa tarcza staje się nową linią obrony – często mniej widoczną niż czołgi czy samoloty, ale równie istotną.
Moment decydujący o pozycji Polski na świecie
Najbliższe dwa lata będą kluczowe dla utrzymania trendu wzrostowego. Prognozy makroekonomiczne wskazują, że w 2026 r. polska gospodarka może rosnąć w tempie blisko 4 proc. rocznie. To wynik, którego większość krajów europejskich może nam zazdrościć. Pytanie jednak nie dotyczy wyłącznie tempa wzrostu, lecz jego jakości.
Kluczowym, a często niedocenianym zasobem tego procesu są ludzie. Polska od lat buduje silny kapitał kompetencyjny: inżynierów, specjalistów IT, automatyków, ekspertów od danych i cyberbezpieczeństwa. To właśnie oni są dziś jednym z głównych powodów, dla których międzynarodowe firmy lokują w Polsce centra rozwoju, a nie tylko produkcji. Utrzymanie tej przewagi wymaga jednak inwestycji w edukację, reskillingu i upskillingu pracowników oraz tworzenia środowiska, w którym kompetencje technologiczne mogą się rozwijać i być komercjalizowane. Przyszłość należy do odważnych – do tych państw i firm, które rozumieją, że technologia bez ludzi pozostaje niewykorzystanym potencjałem, a ludzie bez technologii tracą globalną konkurencyjność.
Zorganizowany niedawno I Narodowy Kongres „Nauka dla biznesu” – pomyślany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego jako wydarzenie cykliczne – zdaje się potwierdzać, że również władze publiczne są świadome kluczowej roli badań czy innowacji wypracowywanych i wdrażanych rynkowo w bliskiej łączności między światem akademickim a biznesem. Równie istotny w tym kontekście staje się nacisk na rozwój z punktu widzenia dual use. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na potencjał unijnego programu SAFE (Security Action for Europe), z którego do Polski może popłynąć aż 43 mld euro.
Przedwczesne pogłoski o śmierci europejskiego przemysłu
Sztuczna inteligencja, Przemysł 4.0, inteligentne sieci energetyczne, chmura, edge computing czy zaawansowana robotyka będą technologiami determinującymi konkurencyjność przemysłu. Już dziś – według badań Siemens Polska – kilkanaście procent firm uznaje AI za element krytyczny swojej działalności, a jedna trzecia aktywnie testuje zastosowania sztucznej inteligencji. Wierzę, że w 2026 r. te proporcje jeszcze znacząco się zmienią. Warunkiem sukcesu jest jednak podejście systemowe – AI jako element strategii, a nie technologiczny gadżet.
Kluczową rolę odegrają kompetencje. Jak wspomniałem, Polska dysponuje dużą bazą inżynierów i specjalistów technologicznych, ale rywalizacja o talenty będzie się nasilać. Inwestycje w edukację, a także rozwój umiejętności cyfrowych i kultury innowacji zadecydują o tym, czy Polska stanie się centrum rozwoju technologii, czy jedynie ich użytkownikiem.
2026 może być rokiem, w którym Polska umocni swoją pozycję jako jeden z motorów europejskiego przemysłu. Nearshoring, zmiany w globalnych łańcuchach dostaw i rosnące znaczenie Europy – to wszystko tworzy sprzyjające warunki. Europa, w tym Polska, zdaje się wyciągać wnioski z problemów, których nasza gospodarka doświadczyła jeszcze kilka lat temu, cierpiąc z powodu wcześniejszego przeniesienia kluczowej produkcji poza Stary Kontynent.
Warto na obecną transformację spojrzeć także przez pryzmat skali makroekonomicznej. Nasz kraj przekroczył próg biliona dolarów PKB i znalazł się w gronie 20 największych gospodarek świata. Jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej korzystamy z dostępu do jednolitego rynku, kapitału i regulacyjnej stabilności, która w czasach globalnej niepewności staje się strategiczną przewagą. Zaproszenie Polski do obserwacji przyszłorocznego szczytu G20 w Miami nie jest więc kurtuazją, lecz potwierdzeniem rosnącej wagi naszego kraju w międzynarodowej debacie gospodarczej. Jesteśmy coraz bliżej stołu, przy którym zapadają decyzje – i coraz bardziej od nas zależy, czy wykorzystamy ten moment.
Pogłoski o śmierci europejskiego przemysłu są przedwczesne. Jesteśmy raczej świadkami jego transformacji. Polska ma szansę być jednym z jej beneficjentów, a nawet współautorów. Warunkiem jest odwaga. W inwestycjach, w myśleniu strategicznym i w budowaniu odporności. Przyszły rok będzie należał do tych, którzy zrozumieją to najwcześniej. ©Ⓟ

