Dziennik Gazeta Prawana logo

Ten rok będzie rekordowy dla rynku aut elektrycznych. W przyszłym może przyjść lekkie załamanie

17 grudnia 2025

W Polsce maleje liczba chętnych do zakupu samochodów z napędem spalinowym, choć jeszcze nie tak bardzo jak np. w Niemczech. Za to sprzedaż elektryków rośnie w gigantycznym tempie – w listopadzie udział aut elektrycznych w nowych rejestracjach po raz pierwszy przekroczył 10 proc.

- Jeszcze w lutym bieżącego roku mówiliśmy, że udział elektryków w rejestracjach nowych pojazdów wynosił zaledwie ok. 2 proc., co plasowało nas na jednym z ostatnich miejsc w Europie Środkowo-Wschodniej. Obecnie przekracza on 6 proc. w skali roku, jesteśmy pod tym względem szóstym krajem w regionie CEE, a sam listopad okazał się rekordowy pod kątem rejestracji nowych pojazdów BEV – podkreśla Maciej Gis, dyrektor komunikacji i PR Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności.

Diesle w odwrocie

Jak podaje Stowarzyszenie Europejskich Producentów Samochodów (ACEA), w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku sprzedaż samochodów wzrosła o 0,9 proc. Nie wszystkich – w porównaniu z ubiegłym rokiem udział aut z silnikiem Diesla spadł z 10,3 proc. do 8,1 proc., a z napędem benzynowym – z 29,7 proc. do 24,9 proc. Jeszcze rok temu samochód z bakiem na benzynę był co trzecim rejestrowanym pojazdem w Unii Europejskiej, a teraz jest zaledwie co czwarty. Mniej (o ok. 25 proc.) jest także rejestrowanych diesli.

Sprzedaż tych ostatnich tylko w Niemczech spadła w ostatniej dekadzie aż o 70 proc.! W ciągu trzech lat z niemieckich dróg zniknęło milion aut z silnikiem wysokoprężnym. Gdzie trafiły? Głównie do Polski. W ubiegłym roku ponad połowa sprowadzonych do naszego kraju używanych samochodów pochodziła właśnie z Niemiec.

Inny skutek to coraz trudniejsza sytuacja producentów i dostawców części samochodowych. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA) alarmuje, że jego członkowie działają na tak niskich marżach (jedna trzecia nie widzi u siebie żadnego zysku), iż nie ma mowy o wygospodarowaniu jakichkolwiek środków na rozwój i inwestycje. Benjamin Krieger, sekretarz generalny CLEPA, stwierdził nawet, że bez zdecydowanych działań produkcja części w Europie może się po prostu skończyć, rynek przejmą konkurenci ze Stanów Zjednoczonych i z Azji, czego konsekwencją będzie utrata tysięcy miejsc pracy na Starym Kontynencie.

Tomasz Bęben, prezes zarządu Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), nie kryje, że nastroje w tej części branży motoryzacyjnej są raczej pesymistyczne. Spadek popytu na komponenty do klasycznych układów spalinowych oznaczał w zeszłym roku utratę 54 tys. miejsc pracy u producentów części z UE i kilkudziesięciu tysięcy w tym roku. Dlatego SDCM oczekuje m.in. wsparcia lokalnej (europejskiej) produkcji, promocji pojazdów „made in EU” z części „made in EU”. – Pozwoli to przetrwać producentom części. Producentom pojazdów w dużym uproszczeniu jest obojętne, czy będą produkować pojazdy tutaj, z części z Europy, czy w Chinach, korzystając z chińskich dostawców. Tylko polityki zawierające obowiązki dotyczące local content obronią lokalną produkcję – podkreśla Tomasz Bęben.

Dominacja chińskich marek

Za to producenci aut elektrycznych, zwłaszcza ci w Chinach, są pełni optymizmu. Na całym świecie słupki sprzedaży samochodów elektrycznych (BEV) wciąż się pną. Już nie tak szybko, jak kilka lat temu, ale ten rok to ok. 23 proc. wzrostu. To trzy razy mniej niż kilka lat temu, ale w liczbach bezwzględnych bite są rekordy. I znowu – zwłaszcza w Chinach, gdzie producenci oferują coraz lepsze i coraz tańsze elektryki.

Nic więc dziwnego, że to chińskie marki brylują w globalnej sprzedaży. Liderem pozostaje BYD, który ma 15,4 proc. udziałów w segmencie BEV, a w hybrydach aż 27,9 proc. Druga jest amerykańska Tesla (13,4 proc.). Ale kolejne miejsca zajmują znowu chińscy producenci: SAIC-GM-Wuling (6,1 proc.), Geely (6 proc.), Leapmotor (4,1 proc.), Xpeng (3,1 proc.). Dopiero na siódmej pozycji w globalnej sprzedaży elektryków jest Volkswagen (2,9 proc.), a na 10. – BMW (2 proc.).

Gigantyczne wzrosty BEV w Polsce

Światowe trendy mają przełożenie na to, co się dzieje w Polsce. Jak wynika z raportu „PEVO Index”, przygotowanego przez Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM), IBRM Samar oraz Otomoto, flota osobowych, dostawczych i ciężarowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) w naszym kraju to już blisko 118 tys. sztuk (dane zebrane do końca października). W ciągu ostatniego roku liczba osobowych aut elektrycznych wzrosła o 58 proc., a dostawczych i ciężarowych – o 36 proc. Tylko w październiku 2025 r. zarejestrowano w Polsce 4811 nowych osobowych samochodów elektrycznych. To o 319 proc. więcej niż w tym samym miesiącu rok temu i 9,1 proc. wszystkich rejestracji w październiku 2025 r. Listopad przyniósł kolejne rekordy – 4986 nowych elektryków (o 322 proc. więcej niż rok temu) i ich dwucyfrowy (po raz pierwszy) udział w rynku nowych aut – 10,2 proc.

– Rok 2025 bez wątpienia możemy nazwać przełomowym dla polskiego sektora pojazdów elektrycznych – ocenia Maciej Gis, dyrektor komunikacji i PR Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności. Według niego przy założeniu dalszego dynamicznego rozwoju sektora już w 2030 r. na krajowych drogach może się poruszać ok. 575 tys. w pełni elektrycznych samochodów (udział w nowych rejestracjach – ok. 25 proc.), a pięć lat później poziom ten może wzrosnąć do 1,84 mln (udział w nowych rejestracjach do ok. 80 proc.).

O ile rynek nowych aut elektrycznych rośnie w Polsce w rekordowym tempie, to sprzedaż używanych elektryków nie wykazuje żadnej dynamiki. W październiku nawet spadła liczba ogłoszeń dotyczących używanych BEV publikowanych na portalu Otomoto, a udział elektryków z drugiej ręki to ok. 1 proc. wszystkich ogłoszeń o sprzedaży samochodów używanych

Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, podkreśla, że znaczny wpływ na obecne wzrosty sprzedaży samochodów elektrycznych w naszym kraju miały dopłaty z programu „NaszEauto”. Jego zdaniem ok. 30–40 tys. osób nie kupiłoby też nowego auta, gdyby nie stosunkowo niska cena pojazdów z Chin. Te osoby wcześniej były klientami rynku wtórnego.

U nas – podobnie jak na całym świecie – także bardzo popularne są chińskie samochody (m.in. BYD i Leapmotor), ale liderem jest Audi, a trzecie miejsce wśród najpopularniejszych marek zajmuje BMW.

Kiedy skończą się dopłaty...

Zarówno Maciej Gis, jak i Jakub Faryś wyrażają obawy, że w przyszłym rok może dojść do zahamowania wzrostu sprzedaży samochodów elektrycznych, bo najprawdopodobniej w lutym skończą się pieniądze na dopłaty.

– Aby uniknąć zdecydowanego spadku rejestracji w przyszłym roku, administracja centralna powinna rozważyć wprowadzenie zachęt fiskalnych, które przy minimalnych skutkach dla budżetu pozwoliłyby zminimalizować negatywne skutki zakończenia subsydiów – przekonuje Maciej Gis. PSNM przedstawiło stronie rządowej pakiet propozycji w tym zakresie. Obejmują one m.in. ulgę opracowaną na wzór istniejącej ulgi na robotyzację. – Umożliwiłaby ona pomniejszenie podstawy opodatkowania o koszty poniesione w danym roku podatkowym, związane z nabyciem (również leasingiem) pojazdów elektrycznych. Zaproponowaliśmy również zwolnienie użytkowników BEV z podatku od środków transportu czy też określenie stawki zwrotu za jeden kilometr przebiegu prywatnego samochodu elektrycznego używanego do celów służbowych – wylicza dyrektor komunikacji i PR PSNM.

Jakub Faryś wierzy, że spadki sprzedaży elektryków nie będą zbyt wielkie. – A to dlatego, że trochę oswoiliśmy się z autami elektrycznymi, nie są już tak straszne, jak się nam do niedawna wydawało, a ich ceny spadają – argumentuje prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Na rynku wtórnym bez zmian

O ile rynek nowych aut elektrycznych rośnie w Polsce w rekordowym tempie, to sprzedaż używanych elektryków nie wykazuje żadnej dynamiki. W październiku nawet spadła liczba ogłoszeń dotyczących używanych BEV publikowanych na portalu Otomoto, a udział elektryków z drugiej ręki to ok. 1 proc. wszystkich ogłoszeń o sprzedaży samochodów używanych.

Nadal najczęściej Polacy sięgają po używane auta na benzynę oraz diesle, choć i na te pojazdy coraz trudniej znaleźć nabywcę. Polscy kierowcy wciąż najbardziej cenią sobie korzystny stosunek ceny do możliwości, nie przywiązują zbyt dużej wagi do tego, co emituje rura wydechowa.

Grzegorz Skowron (Agencja Informacyjna GEG)

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.