Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak przeprowadzić transformację energetyczną

16 marca 2021

Jak zapewnić ludziom pracę w regionach, w których powinniśmy pożegnać się z przemysłem węglowym?

REKLAMA

Polska gospodarka potrzebuje transformacji energetycznej, aby zmodernizować nieefektywną i coraz droższą w utrzymaniu infrastrukturę energetyczną. A także jeśli chcemy, by polskie towary konkurowały skutecznie na europejskich rynkach, gdzie coraz trudniej będzie się odnaleźć produktom z dużym śladem węglowym. Do takiej transformacji popycha nasz kraj nie tylko biznes, rozpoznający zielone branże jako branże przyszłości, i nie tylko Unia Europejska, która na nich chce zbudować swoją przewagę konkurencyjną i własną soft power – przeznaczając na zieloną gospodarkę, na ochronę klimatu i bioróżnorodności znaczną część środków, które trafią do krajów członkowskich, w tym do Polski, w ramach Krajowych Planów Odbudowy.

Wyjść poza profesjonalizację

Transformację pcha do przodu także polski ruch klimatyczny. To dziś ruch przede wszystkim profesjonalnej klasy średniej. Profesjonalizm jest jego siłą, bo właśnie dzięki niemu może on występować jako łącznik między polskimi samorządami, administracją państwową i unijnymi programami (których skuteczna obsługa i optymalne wykorzystanie wymagają odpowiedniej kultury organizacyjnej).

Społeczne niepokoje, które nieuchronnie wytwarza każdy poważny kryzys, mogą łatwo zostać zagospodarowane przez siły polityczne wykorzystujące rosnącą nieufność wobec politycznych, biznesowych i naukowych elit. Nieufność, którą tylko pogłębiła pandemia. Nie można wykluczyć, że siły te będą umiały zablokować konieczną transformację polskiej gospodarki, przedstawiając ekologię jako zabawkę dla bogatych, na którą nas nie stać, lub plan na zniszczenie potencjału przemysłowego Polski. W czasach rosnącego, postpandemicznego bezrobocia, utrata każdego – także „węglowego” – miejsca pracy będzie miała znaczenie.

Jednocześnie problem bezrobocia – podnoszony choćby przez związki zawodowe pamiętające poprzednią, niesprawiedliwą transformację – czy problem degradacji całych regionów uzależnionych dotychczas od węgla są jak najbardziej realnymi problemami, z którymi trzeba się zmierzyć. To ważne przede wszystkim na Śląsku, gdzie górniczy etos jest kamieniem węgielnym regionalnej tożsamości.

Jak uniknąć czarnego scenariusza?

Łatwiej przeprowadzić transformację, jeśli pracownicy zwijających się branż i regiony, których życie gospodarcze było dotychczas zbudowane wokół wydobycia i spalania węgla, zobaczą na stole konkretną ofertę. Inaczej: sensowne, nowe miejsca pracy. Miejsca działające w okolicy; miejsca, gdzie pracę znalazł znajomy górnik czy pracownik elektrowni.

Warunkiem koniecznym sukcesu takiej transformacji jest włączenie różnych partnerów: biznesu prywatnego, władz publicznych, lokalnych organizacji pozarządowych – i samych pracowników. Władze rządowe i samorządowe mogą przyciągać inwestorów. Organizacje pozarządowe i profesjonaliści zajmujący się tzw. outplacementem (wsparciem w poszukiwaniu nowej pracy dla pracowników zwalnianych przez firmy grupowo lub indywidualnie) mogą pomóc zwalnianym w procesie przekwalifikowania i w odnalezieniu się na rynku pracy oraz zapewnić im kompleksowe wsparcie, także psychologiczne.

Stworzyć miejsca pracy

To wszystko jest ważne i konieczne, ale nie wystarczy. Brakuje jeszcze jednego ważnego elementu. Inwestycje prywatne są niezbędne. Istnieje jednak ryzyko, że sektor prywatny, zwłaszcza w takich regionach jak wschodnia Wielkopolska czy północna Lubelszczyzna, nie zaabsorbuje wszystkich tracących pracę.

Słyszeliśmy wiele razy w takich sytuacjach, że trzeba dawać wędkę, a nie rybę. To w pewnym sensie prawda. Ale ważne jest też, by wykopać staw i go zarybić. Dlatego musimy zadbać o wykopanie tego stawu – o stworzenie dostępnych miejsc pracy w regionie.

Do tego celu nie wystarczą dotychczasowe narzędzia. Oprócz wielkich, strategicznych projektów i zachęt do zakładania start-upów (co niekoniecznie może być najlepszym pomysłem na wykorzystanie kwalifikacji i doświadczenia dotychczasowych pracowników sektora węglowo-energetycznego) potrzebne jest zbudowanie podłogi – siatki bezpieczeństwa oferującej zatrudnienie przy zadaniach potrzebnych regionowi. Takich jak chociażby rekultywacja dawnych terenów górniczych czy konieczny ze względu na kulejącą efektywność energetyczną program masowego ocieplania budynków prywatnych i publicznych. Państwo i rynek mogą w realizacji takich zadań wesprzeć inteligentne narzędzia, takie jak Europejska Gwarancja Zatrudnienia.

„Europa Pracuje”: jak to działa?

Jak działałoby takie narzędzie? W ramach programu Europejskiej Gwarancji Zatrudnienia „Europa Pracuje” europejskie pieniądze przeznaczone na sprawiedliwą transformację i Europejski Zielony Ład kierowane byłyby do władz publicznych, które partycypacyjnie decydowałyby o tym, co trzeba w regionie zrobić, co wybudować, o co zadbać. Następnie władze realizowałyby te zadania z pomocą spółek publicznych. W gminach, w których ze względu na transformację znacząco spada zatrudnienie, tworzone byłyby lokalne spółki celowe. W nich znajdowaliby zatrudnienie pracownicy odchodzący z likwidowanych zakładów pracy, których nie wchłonąłby sektor prywatny.

Co zyskują na programie Gwarancji Zatrudnienia pracownicy i cały region? Ci pierwsi mają do wyboru opcję, która zwiększa ich szanse na odnalezienie się na rynku pracy. Miejscowy biznes natomiast korzysta na tym, że mieszkańcy-pracownicy mają pieniądze w kieszeniach i wydają je w okolicy. A region jest chroniony przed strukturalnym bezrobociem i trwałą degradacją, prace wykonywane w ramach Europejskiej Gwarancji Zatrudniania mogą realizować inwestycje w ważną dla mieszkańców infrastrukturę.

Tekst jest skrótem artykułu, który ukazał się w Magazynie Więź 1/2021

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.