W pogoni za zrównoważonym budownictwem
Najlepsze obiekty budowlane wzorują się na obiegu materii jak w żywym drzewie: ściany pokryte szkłem fotowoltaicznym absorbują światło słoneczne, a panele są jednocześnie wyposażone w banki energii
Kwestia wpływu na środowisko ma coraz większe znaczenie w procesie projektowania budynków. Tym większe, im bardziej inwestorów, deweloperów i architektów dopinguje Bruksela. Pod koniec tej dekady wszystkie nowo powstające budynki w Unii Europejskiej powinny być zeroemisyjne – zarówno te użyteczności publicznej, jak i mieszkalne. Na jakim etapie jesteśmy?
Renta pierwszeństwa technologicznego
Surową diagnozę współczesnego budownictwa przedstawia prof. Tadeusz Markowski, ekonomista i urbanista z Uniwersytetu Łódzkiego, były prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, honorowy przewodniczący Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN. Jego zdaniem w nowoczesnej architekturze obowiązuje renta pierwszeństwa technologicznego (renta innowacyjna). Ten, kto posiada większy kapitał, wcześniej zainstaluje pewne innowacje i skorzysta z tego w największym stopniu. Jednak z biegiem czasu postęp wcale nie rozkłada się równomiernie.
– Prywatny kapitał nie chce popularyzować tych najlepszych rozwiązań, żeby sąsiad natychmiast tego samego nie wybudował. W tej dziedzinie potrzebne są regulacje prawne, promocja nowoczesnych rozwiązań technologicznych oraz racjonalna interwencja państwa. A instytucje publiczne cechuje z reguły niska sprawność – komentuje.
Profesor wskazuje też na specyfikę budownictwa biurowego.
– Biuro jest pewnym symbolem wielkich korporacji, które budują prestiż w różnej formule – poprzez wysokość biurowca, jego urodę lub nazwisko architekta. Ten wyścig cały czas trwa. Globalny kapitał ma gigantyczne pieniądze na prestiżowe inwestycje, a dokładamy się do tego wszyscy – mówi.
Jak dodaje, rynek nieruchomości jest wielką bańską spekulacyjną.
– To szaleństwo trudno jest uregulować przy pomocy przepisów prawa miejscowego, które mają charakter lokalny. Może się to wydarzyć tylko w drodze porozumienia ponadnarodowego, albo – nawet – globalnego – uważa.
Zdaniem dr inż. Marcina Gawrońskiego, prezydenta Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego PLGBC i dyrektora działu budownictwa ekologicznego w Sweco Polska, firmie konsultingowej w dziedzinie architektury i inżynierii, najbardziej istotny wpływ na kształt powstających budynków mają inwestorzy i fundusze, jakimi oni dysponują. Dopiero w następnej kolejności do głosu dochodzą architekci, projektanci i pozostali uczestnicy procesu inwestycyjnego (m.in. konsultanci ds. zrównoważonego rozwoju).
– W przypadku dużej części nowo powstających projektów, przede wszystkim z sektora komercyjnego, już od wielu lat wykorzystuje się narzędzia do oceny poziomu ich zrównoważenia (takie jak systemy certyfikacji wielokryterialnych) i stosuje najlepsze praktyki wykraczające poza standardowe działania – twierdzi szef PLGBC.
Więcej niż certyfikacja
Adam Dąbkowski, założyciel i członek zarządu Uno Group Sp. z o.o., firmy z branży deweloperskiej i doradztwa na rynku nieruchomości w Polsce, wskazuje, że większość współczesnych biurowców wpisuje się w trendy ekologiczne i ma certyfikat BREEAM, który jest wstępem do wdrażania ESG.
– W przypadku budynków z certyfikacją BREEAM już na początkowym etapie projektowania są narzucane standardy, które mają sprawić, że budynek będzie mniej zanieczyszczał środowisko, zużywał mniej wody, zarządzał zużyciem energii elektrycznej, cieplnej oraz wentylacją pomieszczeń. Jednym z aspektów jest obliczenie, ile dwutlenku węgla wytwarza beton zużyty podczas stawiania budynku, stal oraz materiały budowlane i transport na plac budowy. Na rynku jest dostępny niskoemisyjny beton, ale takie rzeczy niestety kosztują – wyjaśnia Adam Dąbkowski.
I wskazuje, że koszty produkcji zrównoważonych budynków na pewno pójdą w górę.
– Teraz taka certyfikacja to dodatkowy koszt budowy rzędu 100–200 zł od 1 mkw. W przyszłości wzrośnie do 500 zł i więcej, bo do budynków muszą wejść nowe technologie – prognozuje.
Jednocześnie z doświadczenia dewelopera wynika, że koszt finansowania inwestycji z certyfikacją jest o ok. 1 proc. niższy niż koszt finansowania na rynku. A za chwilę – uzupełnia – banki w ogóle nie będą chciały udzielać finansowania na „brudne” przedsięwzięcia.
ESG to jednak więcej niż certyfikacja. Zgodnie z pakietem Fit for 55 do 2050 r. wszystkie budynki – i te stare, i te nowe – mają w ogóle nie emitować dwutlenku węgla. Zeroemisyjna ma być także ich budowa i wytwarzanie materiałów budowlanych. Stare budynki będą musiały zaś przejść termomodernizację.
Droga w kierunku realizacji unijnych celów wiedzie jednak przez strome schody.
– Dzisiaj nie ma na świecie technologii, która pozwala wybudować budynek bez emisji CO2 – mówi założyciel Uno Group. I dodaje, że dlatego emisje trzeba offsetować, czyli rekompensować, wykorzystując energię ze źródła odnawialnego.
Może, ale nie musi to oznaczać montowania paneli fotowoltaicznych na budynkach. Od lipca 2024 r. firmy będą mogły „produkować” energię z fotowoltaiki w jednym miejscu, a w innym ją odbierać. Umożliwią to wchodzące wtedy w życie przepisy o wirtualnym prosumencie.
– Dla inwestora w biurowcu będzie więc możliwość podpisania umowy z producentem energii z fotowoltaiki na Lubelszczyźnie, aby odbierać tę energię od dystrybutora w Warszawie – tłumaczy Adam Dąbkowski.
Czy rekompensowanie emisji biurowca w Warszawie zieloną energią ze słońca wytworzoną w lubelskim to nie greenwashing?
– Greenwashing jest wtedy, kiedy kupi pani certyfikat od zagranicznej firmy, która deklaruje, że zainwestuje w energię odnawialną i w ten sposób kompensuje pani emisje. A jeśli chodzi o budownictwo, to nie ma za bardzo rozwiązań, które spowodują, że staniemy się w pełni ekologiczni z dnia na dzień. Branża i przemysł budowlany odpowiadają obecnie za około jedną trzecią globalnej emisji CO2. To bardzo dużo i trudno o szybką redukcję – wskazuje deweloper.
Budynki będą coraz bardziej zaawansowane technologiczne i energooszczędne, ale i tak będą musiały być zasilane nową energią. Dlatego – zdaniem Dąbkowskiego – jedyne rozwiązanie jest takie, że ktoś będzie wprowadzać do systemu energetycznego zieloną energię, a budynki będą ją odbierać.
– Nie wyobrażam sobie, że na dachu wieżowca w Warszawie o powierzchni 100 mkw. będą montowane panele fotowoltaiczne, bo tam nie ma na to miejsca. W przypadku biurowców można wykorzystać szkło fotowoltaiczne w ścianach, ale efektywność tego rozwiązania jest wysoka jedynie na ścianie południowej, wynosi ok. 75–85 proc., natomiast na ścianach północnej i wschodniej jest praktycznie zerowa – tłumaczy.
Bionika w budownictwie
Choć neutralność klimatyczna budownictwa to zadanie rozłożone na lata, technologia już teraz pędzi do przodu.
– Dostępność rozwiązań regeneratywnych (zgodnych z obiegiem materii w przyrodzie – red.) jest gigantyczna i to jest przyszłość. Świat już to widzi, natomiast w Polsce jesteśmy teraz dopiero w blokach startowych, które usuwają się nam spod nóg – ocenia prof. Markowski.
Wśród aspektów związanych z ESG w projektowaniu Marcin Gawroński wymienia redukcję śladu węglowego wbudowanego oraz uwzględnienie elementów gospodarki o obiegu zamkniętym. Mniejszy ślad węglowy to m.in. inne niż tradycyjne materiały konstrukcyjne, czyli drewno, beton lub stal ze zwiększonymi dodatkami komponentów z recyklingu czy usprawnionym procesem wytwarzania. To też nowoczesne rozwiązania projektowe, np. konstrukcje hybrydowe.
– W obszarze wykorzystania materiałów o mniejszym śladzie węglowym dużo mówi się o drewnie i powstają w Polsce pierwsze, większe obiekty oparte na takiej konstrukcji, np. zaprojektowany przez pracownię AMBIENT czterokondygnacyjny biurowiec Poleczki Park w Warszawie, który właśnie dostał pozwolenie na budowę – wskazuje ekspert.
Jak podkreśla, projektowanie w myśl zasad GOZ to przede wszystkim myślenie o przyszłych przebudowach czy końcu życia budynku i możliwościach wykorzystania jego elementów, czyli stosowanie rozwiązań modułowych, prefabrykacji, łączeń mechanicznych zamiast chemicznych.
W budownictwie wykorzystywane są też doświadczenia z bioniki.
– Tworzymy nowe materiały, które wpisują się w gospodarkę regeneratywną. Przy pomocy grzybów możemy przerabiać materiały organiczne i wytwarzać „cegły” oraz inne twarde materiały. Możemy wykorzystać węglan wapnia tworzony przez organizmy morskie do pokrywania konstrukcji stalowych – wylicza prof. Markowski.
Wskazuje też, że najlepsze obiekty budowlane wzorują się na obiegu materii jak w żywym drzewie: ściany pokryte szkłem fotowoltaicznym absorbują światło słoneczne, a panele są jednocześnie wyposażone w banki energii. Gospodarka cyfrowa i automatyka umożliwiają kontrolowanie wszystkich parametrów w zależności od temperatury w obiekcie (która sugeruje, jaka jest pora dnia, a przez to pośrednio, czy w budynek jest wypełniony ludźmi).
Współczesne starania o rozwój w zakresie zrównoważonego budownictwa naukowiec ocenia, patrząc przez pryzmat gry rynkowej.
– Jeżeli rozmawiamy o tym, że powinny istnieć określone standardy mieszkań i że powinniśmy oszczędzać na eksploatacji, a jednocześnie ustawiamy system finansowego wsparcia, który uwzględnia tylko bezpośrednie koszty budowy, a nie koszty eksploatacji, to taki system wspiera mieszkania tanie w budowie, ale drogie w eksploatacji – mówi.
Postęp technologiczny spowodował, że poziom termodynamicznych warunków funkcjonowania oddawanych teraz budynków jest zdecydowanie lepszy niż 50 lat temu. Powoli poprawia się energochłonność.
– Ten proces się toczy, ale czy my zdążymy z tym powolnym tempem na te lata, w których temperatura na świecie może podnieść się o 1,5–2 st. C? Żeby zdążyć, trzeba działać w sposób zintegrowany i myśleć holistycznie, a do tego potrzebna jest odpowiednia i silna instytucja rządowa, odpowiedzialna za nowe podejście do planowania przestrzennego i polityki miejskiej – uważa prof. Markowski.
Zdaniem Marcina Gawrońskiego najbardziej skuteczne – z myślą o projektowaniu i budowaniu zrównoważonych budynków – są zmiany legislacyjne oraz programy wsparcia finansowego.
– To najlepiej działające i najbardziej sprawcze składniki ekonomicznego arkusza – ocenia prezydent PLGBC.
– Pamiętajmy, że sektor nieruchomości to zasoby przede wszystkim istniejące i tutaj w kontekście zrównoważonego budownictwa najbardziej potrzebna jest renowacja starych obiektów. Te nowo wznoszone radzą sobie nieźle, a do jeszcze lepszej poprawy sytuacji potrzeba już większych makro zmian, takich jak modernizacja infrastruktury energetycznej umożliwiająca podłączenia większych mocy z OZE. Brakuje też przepisów i zachęt finansowych wspierających modernizację istniejących budynków (zamiast ich wyburzania) oraz możliwość ponownego wykorzystania materiałów z rozbiórek – dodaje Marcin Gawroński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.