Jak samorząd może zadbać o rozwój lokalnego handlu
W miastach, miasteczkach i większych wsiach trwa skazana na porażkę walka o przetrwanie małych, spółdzielczych i rodzinnych sklepów oraz ekspansja nowoczesnych, często globalnych sieci handlowych. Według danych w 2024 r. z polskich ulic zniknęło ponad 8 tys. sklepów, głównie małych, prywatnych punktów. Markety i dyskonty wchodzą do coraz mniejszych miast, wypierając tradycyjny handel
Niezależne placówki handlowe zamykają się, nie wytrzymując konkurencji cenowej i asortymentowej z sieciami handlowymi. Powodem bywa również dostępność miejsc parkowania, których często przed małymi sklepikami nie ma.
Zmniejsza się bardzo znacząco forma prowadzenia handlu okrężnego i obwoźnego. W czasach sprzedaży internetowej i masowego wysypu paczkomatów sprzedaż z autosklepów i przenośnych stoisk handlowych z roku na rok zanika.
Mimo to podejmowane są próby rewitalizacji małego handlu. Gminy i miasta prowadzą działania, żeby go wspierać i przywracać lokalne sklepy do centrów małych miast. Modernizowane są place, targowiska i bazary. Często z wykorzystaniem dotacji z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, funduszy unijnych czy marszałkowskich.
Które formy handlu i miejsca jego prowadzenia mają szansę przetrwania? Sklepy specjalistyczne i spożywcze nadal funkcjonują, ale żeby przetrwać, muszą oferować unikalny asortyment lub wysoki poziom obsługi. Rolnicy mogą sprzedawać produkty pochodzenia roślinnego i zwierzęcego (np. przetworzoną żywność, sery, wędliny) z własnego gospodarstwa, co jest popularne w mniejszych miejscowościach. Targowiska i bazary pozostają ważnym miejscem zakupu świeżych produktów lokalnych. Jeśli chodzi o handel ruchomy, najlepiej trzyma się sprzedaż z automatów lub bezpośrednie dostawy.
Te zjawiska są znakomicie widoczne w małych samorządach. W zarządzanej przez mnie gminie i mieście Proszowice mamy 15 077 zameldowanych na pobyt stały mieszkańców. Niestety, z tendencją spadkową. Mamy 1410 wpisów do ewidencji CEIDG, z tego 843 działalności to handel różnego rodzaju, w tym 91 na straganach i targowiskach.
W ciągu ostatnich lat w Proszowicach, stolicy powiatu, zamknęło się kilkadziesiąt małych sklepów. Przyczyną był gwałtowny przyrost sklepów średnio- i wielkopowierzchniowych. Dzisiaj w Proszowicach, w sąsiednich Opatkowicach i Jakubowicach handel prowadzą dwie Biedronki, trzy Lewiatany, dwa Paleo (polska sieć handlowa), Dino, dwa sklepy Delikatesy Centrum, Euro Sklep i pięć Żabek. Jest też Rossmann i Mrówka, a inwestorzy planują budowę kolejnych marketów, a nawet parków handlowych.
Obserwujemy też zjawisko likwidacji galerii handlowych w Krakowie (zamknięta i wyburzona Galeria Plaza, planowana likwidacja CH Krokus – najstarszej galerii w mieście – i wybudowanie w tym miejscu osiedla mieszkaniowego). Coraz bardziej widoczne jest wkraczanie handlu średniopowierzchniowego do mniejszych ośrodków, takich jak Proszowice, żeby być bliżej klienta.
Oczywiste jest, że rodzinny czy spółdzielczy sklep nie wytrzyma tak dużej konkurencji i nawet otwarcie sklepu w niehandlowe niedziele nie da właścicielom wystarczającego dochodu. Dlatego wzmacniamy lokalny, rodzimy handel. Wspieramy tych rolników i plantatorów, którzy nie dadzą rady dostarczać wytworzonych przez siebie produktów rolnych do dużych sieci handlowych.
Rozwijamy ponadregionalne targowisko, które prowadzi spółka komunalna Giełda Rolna EK-ROL w Proszowicach. Blisko 8 ha utwardzonych placów z wiatami, pawilonami i innymi budynkami jest miejscem do wymiany towarowej wszelkich produktów. Stanowi punkt zaopatrzenia dla lokalnych sklepów detalicznych, gastronomii oraz innych instytucji zbiorowego żywienia w Małopolsce. Jest nie tylko platformą handlową, lecz także społecznością lokalną integrującą rolników, plantatorów, szkółkarzy, sadowników, pszczelarzy, działkowców, drobnych przetwórców, hodowców drobnego inwentarza i koni czy wreszcie działkowców.
Przekonujemy, że warto kupować na lokalnym targowisku – argumentów mamy wiele. Warzywa sprzedawane na targowisku są często zbierane w dniu sprzedaży, co zapewnia ich maksymalną świeżość i smak. Kupując od lokalnych producentów, rolników, wspieramy lokalną gospodarkę i rolnictwo. Rolnicy oferują warzywa sezonowe, co pozwala na spożywanie produktów w ich naturalnym okresie wzrostu, a tym samym produktów o lepszej jakości i smaku. Zakupy bezpośrednio od rolników oznaczają brak pośredników, co często przekłada się na niższe ceny dla konsumentów. Co ważne – na targowiskach można często negocjować ceny, co daje możliwość uzyskania lepszych ofert.
Przekonujemy mieszkańców, że kupując na targowisku, mają możliwość porozmawiania ze sprzedawcą, zapytania o sposób uprawy czy pochodzenie produktów. Robią zakupy w przyjaznej atmosferze, bez pośpiechu i anonimowości wielkich sklepów. Targowisko pełni rolę lokalnego centrum życia społecznego, gdzie mieszkańcy i przyjezdni mogą się zatrzymać, podać sobie rękę i po prostu porozmawiać. To tutaj, między straganami, wymieniane są najświeższe nowiny, opinie i sąsiedzkie porady. To również powód, dla którego samorząd terytorialny powinien wspierać miejscową produkcję i lokalny, a nie globalny handel. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.