Unia stawia na Made in Europe
Unia Europejska zmienia sposób myślenia o gospodarce – coraz wyraźniej objawia się model aktywny, w którym instytucje publiczne świadomie wspierają wybrane sektory i budowę zdolności przemysłowych w Europie. W jej centrum de facto znajduje się koncepcja local contentu.
Pandemia COVID-19 pokazała, jak kruche są globalne łańcuchy dostaw, gdy produkcja kluczowych komponentów jest skoncentrowana poza Europą. Z kolei kryzys energetyczny uwidocznił skalę uzależnienia od importu surowców oraz technologii, co przełożyło się bezpośrednio na koszty funkcjonowania przedsiębiorstw na Starym Kontynencie.
Jednocześnie amerykańska polityka przemysłowa, oparta m.in. na szerokich subsydiach dla zielonych technologii, a także chiński model wspierania rodzimych producentów sprawiają, że europejskie firmy działają w coraz mniej symetrycznym otoczeniu globalnym.
– Obecnie cały świat aktywnie wspiera własne gospodarki. Europa nie może pozostać jedynym graczem wierzącym, że sama otwartość wystarczy – podkreśla Bartek Czyczerski, prezes Business & Science Poland, związku pracodawców zrzeszającego największe polskie firmy, wspierającego interesy gospodarcze rodzimego biznesu na poziomie unijnym.
W tym kontekście pojawia się pojęcie strategicznej autonomii, które redefiniuje rolę przemysłu w UE. Nie jest on już wyłącznie źródłem wzrostu gospodarczego (ani tym bardziej problemów), ale elementem bezpieczeństwa – gospodarczego, technologicznego i geopolitycznego.
Element szerokiej strategii
Made in Europe staje się parasolowym kierunkiem, który łączy kilka kluczowych polityk unijnych.
Po pierwsze, jest ściśle powiązany z Zielonym Ładem (Green Deal), który zakłada transformację energetyczną i dekarbonizację gospodarki. Produkcja technologii niezbędnych do tej transformacji – takich jak: panele fotowoltaiczne, turbiny wiatrowe czy baterie – ma w coraz większym stopniu odbywać się w Europie.
Po drugie, polityka klimatyczna przez swoje regulacje – takie jak: standardy emisji, wymogi dotyczące śladu węglowego czy raportowanie ESG – ma teraz tworzyć środowisko, w którym produkcja w UE staje się bardziej konkurencyjna względem importu z krajów o niższych wymaganiach środowiskowych. Importerzy coraz częściej muszą ponosić dodatkowe koszty związane z emisjami. Mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO₂ (Carbon Border Adjustment Mechanism – CBAM), nakłada opłaty na import produktów energochłonnych, takich jak: stal, cement czy nawozy, w zależności od ich śladu węglowego. W praktyce oznacza to wyrównanie warunków konkurencji między producentami unijnymi i zagranicznymi. Ponadto wysokie standardy środowiskowe działają jak bariera wejścia na rynek. Produkty niespełniające wymogów tracą dostęp do części zamówień publicznych, finansowania lub preferencji regulacyjnych.
Po trzecie, regulacje zwiększają przewidywalność inwestycji. Tu można odnotować, że 28 kwietnia Komisja Europejska przedstawiła plan modernizacji unijnego systemu stanowienia prawa, tak aby przepisy były jaśniejsze, prostsze, skuteczniej egzekwowane, oparte na solidnych dowodach i lepiej dostosowane do potrzeb obywateli i przedsiębiorstw.
I wreszcie po czwarte, dużo jest jeszcze do zrobienia, jeśli chodzi o konkurencyjność europejskiego przemysłu. Punktował to w swoim głośnym raporcie Mario Draghi, a przedsiębiorcy na kontynencie wiedzą o tym najlepiej. Kwestie związane z energią to tylko jeden z przykładów.
Industrial Accelerator Act
Najbardziej wyrazistym przykładem nowego podejścia jest projekt Industrial Accelerator Act przedstawiony przez Komisję Europejską w 2026 r. Na tym etapie nie jest on jeszcze obowiązującym prawem, trwają konsultacje. Już jednak jego założenia wyraźnie pokazują kierunek zmian w unijnej polityce przemysłowej.
Ten projekt regulacji ma przyspieszyć rozwój zdolności przemysłowych w Unii Europejskiej, szczególnie w sektorach uznanych za strategiczne, wzmacniające bezpieczeństwo gospodarcze czy technologiczne. W praktyce oznacza to stworzenie ram prawnych i finansowych, które mają zachęcać przedsiębiorstwa do lokowania produkcji w UE oraz wzmacniać europejskie łańcuchy dostaw. Akt zakłada powiązanie wsparcia publicznego z lokalizacją inwestycji, uproszczenie procedur dla projektów przemysłowych oraz wprowadzenie mechanizmów preferujących produkty wytwarzane na terenie Unii.
Zakres sektorowy jest szeroki i obejmuje przede wszystkim przemysł energochłonny – taki jak produkcja stali czy cementu – znajdujący się pod silną presją kosztową i konkurencyjną. Równie istotne są technologie czyste, w tym odnawialne źródła energii i produkcja baterii, a także motoryzacja oraz szeroko rozumiany przemysł ciężki.
W ten sposób idea local contentu staje się nie odrębnym, punktowym rozwiązaniem, lecz elementem szerszej transformacji gospodarczej UE.
– Koncepcja local contentu, mająca na celu wspieranie firm w ramach inwestycji realizowanych w kraju, wpisuje się w szerszy unijny trend budowania strategicznej autonomii przez wzmacnianie europejskich łańcuchów dostaw – komentuje Bartek Czyczerski. – W obliczu rosnącej nieuczciwej konkurencji globalnej oraz zwiększającej się zależności od dostawców spoza UE w strategicznych sektorach realizowanych jest dziś wiele działań służących wzmocnieniu konkurencyjności europejskiej gospodarki – zaznacza.
Zamówienia publiczne i Buy European
Ważnym obszarem działań są zamówienia publiczne, które w UE stanowią ogromny rynek i mają realny wpływ na strukturę gospodarki. W tym roku na popularności szybko zyskuje koncepcja Buy European, zakładająca preferencje dla produktów i usług wytwarzanych w UE. Może to oznaczać zarówno dodatkowe punkty w przetargach, jak i bardziej złożone kryteria oceny ofert, obejmujące bezpieczeństwo dostaw, odporność łańcuchów produkcyjnych czy wpływ na rozwój europejskiego przemysłu. W praktyce oznacza to odejście od dominacji kryterium najniższej ceny na rzecz podejścia bardziej strategicznego, uwzględniającego długoterminowe interesy gospodarcze.
Jednocześnie rozwiązania te rodzą istotne ryzyka prawne i polityczne. Pojawiają się pytania o ich zgodność z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO), a także o możliwość wystąpienia napięć między państwami członkowskimi, które mogą różnie interpretować zakres dopuszczalnych preferencji. Istnieje również ryzyko oskarżeń o protekcjonizm ze strony partnerów handlowych UE.
Kolejnym filarem polityki nakierowanej na local content są instrumenty finansowe, które odgrywają coraz większą rolę w kształtowaniu decyzji inwestycyjnych przedsiębiorstw.
Polska w centrum przemysłowej zmiany
Dla Polski rozwój polityki local contentu może oznaczać istotne wzmocnienie pozycji gospodarczej. Jako kraj o silnym zapleczu produkcyjnym i potencjale technologicznym mamy szansę się stać jednym z głównych beneficjentów nowych regulacji.
– Local content jest szczególnie ważny w kontekście naszych coraz wyższych wydatków na obronność i transformację energetyczną – mówi Marek Górski, prezydent Konfederacji Lewiatan. – Musimy zrobić wszystko, aby inwestycje w tych obszarach wspierały rozwój polskiej gospodarki i stanowiły nowe motory wzrostu, a nie tylko zwiększały zadłużenie – wskazuje szef organizacji pracodawców.
Jak zaznacza, kluczowe jest zapewnienie szerokiego udziału polskich firm, zarówno państwowych, jak i prywatnych, w realizacji dużych projektów inwestycyjnych, szczególnie w sektorach obronnym i energetycznym.
Dla Polski rozwój polityki local content może oznaczać istotne wzmocnienie pozycji gospodarczej. Jako kraj o silnym zapleczu produkcyjnym i potencjale technologicznym mamy szansę stać się jednym z głównych beneficjentów nowych regulacji
Równocześnie istotna będzie współpraca na poziomie europejskim.
– Realizacja ambitnych planów inwestycyjnych powinna się opierać także na współpracy z naszymi partnerami z UE, co dawałoby szansę na poprawę konkurencyjności europejskiej gospodarki. Takie działania już trwają – przykładem jest program SAFE – podsumowuje prezydent Konfederacji Lewiatan.
Założenia programu SAFE wpisują się w szerszą logikę local contentu na poziomie europejskim. Nie chodzi wyłącznie o wspieranie krajowych firm, lecz o budowanie wspólnego, europejskiego zaplecza przemysłowego, które może konkurować globalnie i jednocześnie zwiększać bezpieczeństwo gospodarcze całej Unii.
Jak puentuje Bartek Czyczerski, Europa nie rezygnuje z otwartości, ale musi ją dziś łączyć z mądrą i pragmatyczną polityką przemysłową.
Krzysztof Ratnicyn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.