Dziennik Gazeta Prawana logo

Mocna pobudka po „końcu historii”

dzisiaj, 02:00

Z prof. dr. hab. n. med. Piotrem Suwalskim, dyrektorem Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, rozmawia Marcin Malinowski

Marcin Malinowski: Jak w Pana opinii zmienia się dziś podejście do kwestii bezpieczeństwa szpitali i szerzej, systemu ochrony zdrowia w kontekście geopolitycznym?

Prof. Piotr Suwalski: Przez lata, w okresie względnej stabilizacji, który bywał określany mianem „końca historii”, kwestie odporności państwa, w tym ochrony ludności i obrony cywilnej, zeszły na dalszy plan. Dziś wracamy do nich, często zaczynając od podstaw. Skala zmian geopolitycznych i nowych regulacji sprawia, że bezpieczeństwo, również w wymiarze medycznym, znów staje się jednym z kluczowych tematów.

MM: Jaką rolę w tym systemie odgrywa dziś Państwowy Instytut Medyczny MSWiA?

PS: Na mocy ustawy o ochronie ludności zostaliśmy wskazani jako jedna z instytucji współtworzących i koordynujących komponent medyczny tego systemu. Traktujemy to jako bardzo poważne zobowiązanie. Doświadczenia z Ukrainy jasno pokazują, że zdolność do utrzymania funkcjonowania systemu ochrony zdrowia – zarówno w czasie pokoju, jak i kryzysu czy wojny – jest jednym z fundamentów odporności państwa.

MM: Co to oznacza w praktyce?

PS: Mówimy o budowie systemu, który działa nie tylko w warunkach wojennych. To może być katastrofa masowa, pandemia czy inne zdarzenie kryzysowe. Kluczowa jest zdolność szybkiej reakcji i jednocześnie utrzymania ciągłości leczenia. Nawet w czasie wojny czy pandemii ludzie nadal chorują na zawały, udary czy choroby onkologiczne i muszą mieć zapewnioną opiekę.

MM: Jednym z elementów tej odporności jest sieć szpitali MSWiA. Jak wygląda jej rozwój?

PS: Tworzymy i wzmacniamy sieć ponad 30 placówek w całej Polsce. Ich równomierne rozmieszczenie geograficzne to ogromny atut. Pozwala na skuteczną koordynację działań w skali kraju. Chodzi zarówno o równoważenie dostępu do świadczeń, jak i o współpracę organizacyjną, komunikacyjną oraz merytoryczną, szczególnie w obszarach takich jak intensywna terapia czy medycyna ratunkowa.

MM: Bezpieczeństwo to także infrastruktura krytyczna szpitala. Gdzie dziś widzi Pan największe ryzyka?

PS: Czasem w bardzo podstawowych elementach. Dobrym przykładem są instalacje tlenowe. W wielu placówkach prosty atak może je uszkodzić i sparaliżować funkcjonowanie szpitala. Tymczasem zabezpieczenia, takie jak osłony czy odpowiednie umiejscowienie zbiorników, nie wymagają wielkich nakładów, a znacząco zwiększają bezpieczeństwo. To pokazuje, że nie zawsze chodzi o ogromne inwestycje, ale o świadomość i dobre przygotowanie.

MM: A co z zagrożeniami cyfrowymi?

PS: Cyberbezpieczeństwo to dziś klucz do tego, by móc leczyć pacjentów. Szpitale są nieustannie atakowane. Zdarzają się dni, kiedy jest kilkadziesiąt czy kilkaset prób włamań. To ciągły wyścig między atakującymi, a naszymi specjalistami. Inwestujemy w nowoczesne systemy zabezpieczeń, ale jednocześnie wracamy do rozwiązań analogowych, np. w komunikacji wewnętrznej. Paradoksalnie okazują się one bardziej odporne na zakłócenia.

MM: Jaką rolę odgrywa współpraca międzynarodowa i szkolenia?

PS: Ogromną. Współpracujemy m.in. z partnerami z Ukrainy, szczególnie w zakresie chirurgii i medycyny urazowej. Lekarze pracujący w warunkach wojennych mają doświadczenia, których nie da się zdobyć w inny sposób. Uczymy się od nich podejmowania decyzji w sytuacjach ekstremalnych, organizacji pracy czy zarządzania dużą liczbą pacjentów jednocześnie.

Wiele rozwiązań, które tam się sprawdzają, wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Na przykład kwestia funkcjonowania wind. W standardowych procedurach przeciwpożarowych się je wyłącza, natomiast doświadczenia ukraińskie pokazują, że w warunkach zagrożenia ich sprawność jest kluczowa dla transportu pacjentów. To pokazuje, jak bardzo wojna weryfikuje nasze dotychczasowe założenia.

MM: Mocno wybrzmiała także konieczność nowego podejścia do planowania budynków i infrastruktury.

PS: Nowoczesny szpital musi być projektowany z myślą o różnych scenariuszach zagrożeń. W naszych planach są rozwiązania typu dual-use, czyli przestrzenie, które w razie potrzeby mogą zmieniać funkcję, na przykład parkingi przekształcane w oddziały medyczne. Idziemy jednak dalej. Planujemy także przestrzenie chronione, obejmujące m.in. bloki operacyjne i oddziały intensywnej terapii zlokalizowane w bezpieczniejszych częściach budynków.

MM: Jaki jest dziś największy priorytet w budowaniu bezpieczeństwa szpitali?

PS: W mojej ocenie to stworzenie spójnego, przećwiczonego systemu reakcji. Takiego, który działa od poziomu lokalnego zdarzenia, aż po sytuacje o charakterze ogólnokrajowym.

W sytuacji kryzysowej kluczowa jest zdolność szybkiej reakcji i jednocześnie utrzymania ciągłości leczenia. Nawet w czasie wojny czy pandemii ludzie nadal chorują na zawały, udary czy choroby onkologiczne i muszą mieć zapewnioną opiekę.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.