Dziennik Gazeta Prawana logo

Rok pełen wyzwań

12 kwietnia 2022

Firmy budowlane mają coraz większe problemy ze skompletowaniem kadr po zimie. Główny powód to odpływ fachowców na Wschód w związku z wojną w Ukrainie. Są też problemy z materiałami. Tymczasem nowe rozdanie funduszy unijnych oznacza napływ kolejnych inwestycji.

W branży budowlanej pracuje 1,3 mln osób, czyli ok. 10 proc. pracowników. Na koniec 2021 r. ponad 480 tys. zatrudnionych pochodziło z zagranicy - wynika z danych Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, sporządzonych na podstawie informacji Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Największą grupę stanowili obywatele Ukrainy. W sumie sektor zatrudniał ich ponad 372 tys. Na drugim miejscu są obywatele Białorusi, których jest ponad 30 tys.

Wybuch wojny za wschodnią granicą spowodował jednak odpływ fachowców i pogłębienie już istniejącego deficytu na rynku pracowników budowlanych. Jeszcze przed tym firmy z tego sektora raportowały bowiem 40 tys. brakujących osób do pracy.

Kogo i gdzie brakuje

Jak wynika z danych portalu Wielkiebudowanie.pl, na brak rąk do pracy wskazuje już ponad 90 proc. firm. Przekrój poszukiwanych pracowników jest ogromny. Są wśród nich zarówno murarze, zbrojarze, cieśle, jak i dekarze, instalatorzy wod.-kan.-gaz. czy pracownicy specjalizujący się w dociepleniach i pracach wykończeniowych. Największe problemy ze skompletowaniem kadry mają pracodawcy działający w województwach mazowieckim, małopolskim, podlaskim i śląskim.

Eksperci rynku zatrudnienia przyznają, że jest coraz trudniej. Problem ma nie tylko branża budowlana.

- Niezmiennie największą barierą rozwoju firm w ostatnim czasie jest brak pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Najtrudniej jest im znaleźć osoby z kompetencjami technicznymi Najwięcej ofert pracy dotyczy stanowisk podstawowych w firmach produkcyjnych i logistycznych, ale też techników, asystentów i pracowników administracyjnych czy właśnie monterów budowlanych - wylicza Mateusz Żydek, rzecznik prasowy Randstad Polska.

I dodaje, że w realizowanym pod koniec 2021 r. badaniu Plany Pracodawców można było zaobserwować, iż to zapotrzebowanie na fachowców w najbliższym półroczu będzie jeszcze rosło. W branży budowlanej szczególnie na pracowników budowlanych, techników i monterów.

- Na te trudności nakłada się wciąż widoczny wpływ zmian podatkowych z początku roku na satysfakcję pracowników. Pracodawcy odczuwają presję płacową, a nie zawsze mogą sobie pozwolić na podwyżki w ramach dostępnego budżetu - zauważa Mateusz Żydek.

Uzupełnienie braków nie jest proste. Wśród uchodźców z Ukrainy są głównie kobiety z dziećmi. Nie są więc w stanie wypełnić luki po tym, gdy wielu mężczyzn wyjechało na Ukrainę na skutek ogłoszenia dekretu o powszechnej mobilizacji czy dobrowolnej decyzji wynikającej z pobudek patriotycznych. Tej luki nie są też w stanie zapełnić pracownicy z Polski. Jest ich za mało. Wśród 30 najbardziej deficytowych zawodów w naszym kraju, aż 9 to te typowo budowlane.

Źródła kłopotów

Jedną z przyczyn problemu jest źle funkcjonujący system szkolnictwa zawodowego. Nabory do szkół branżowych są nieskuteczne. Mamy do czynienia z luką pokoleniową, do tego absolwentom brakuje praktycznych umiejętności. Przez to współpraca szkół z pracodawcami jest bardzo trudna, a szkoły na własną rękę nie są w stanie odpowiednio wykształcić uczniów, bo brakuje im stosownego wyposażenia. Trudno więc o fachowców, którzy mogliby zacząć pracę od zaraz.

Inna przyczyna jest związana z tym, że zatrudnienie na budowie wciąż kojarzy się z ciężką, fizyczną pracą, w trudnych warunkach. Do tego wymaga ona dyspozycyjności i gotowości do częstej zmiany miejsca pracy. Bywa też, że jest wykonywana z dala od miejsca zamieszkania. Dodatkowym czynnikiem zniechęcającym bywa też konieczność zdobywania drogich i czasochłonnych uprawnień.

Taka sytuacja sprawia, że wiele firm z braku kadr musi przesuwać terminy wykonawcze, a nie wszędzie trafiają na zrozumienie inwestorów czy generalnych wykonawców. Coraz trudniej znaleźć też podwykonawców do nowych robót. Jak tłumaczy Dariusz Blocher, członek rady nadzorczej i były prezes Budimeksu, w sytuacji kiedy trudno im przewidzieć przyszłość, nie chcą się wiązać długoterminowymi kontraktami, właśnie w obawie przez ich niedotrzymaniem.

Problemy firm budowlanych z utrzymaniem tempa robót potęgują dodatkowo kłopoty sektora transportowego, który również mierzy się z odpływem kierowców z Ukrainy, ale i Białorusi.

Dla terminowości kontraktów znaczenie ma też rosnąca dynamika kosztu pracy. Rok do roku sięga 12 proc. i jest wyższa niż w gospodarce.

Problemy z materiałami

Problemem są również ceny materiałów budowlanych, a w przypadku niektórych kategorii ich niedobór. Jak wynika z danych PZPB, już ponad 65 proc. firm uznaje koszty materiałów za barierę prowadzonej działalności. Na koniec 2021 r. trzeba było za nie płacić średnio o 24 proc. więcej niż rok wcześniej. Początek tego roku przyniósł dalszy wzrost. Wiele materiałów pochodzi bowiem ze Wschodu. Według danych Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, w 2021 r. ok. 20 proc. zużytej w Polsce stali pochodziło z Ukrainy (ok. 1,37 mln t), Rosji (ok. 1,36 mln t) i Białorusi (ok. 0,3 mln t). Stowarzyszenie Producentów Cementu podaje, że w latach 2016-2020 import cementu z Białorusi wzrósł o prawie 300 proc., do ok. 400 tys. t. Jednocześnie spore wzrosty odnotowano w przywozie cementu z Ukrainy. Ponadto, Polska importuje z Ukrainy i Białorusi duże ilości wysokogatunkowych kruszyw niezbędnych do budowy dróg i linii kolejowych oraz do produkcji betonu i prefabrykatów.

- Nieprzewidywalność cen i dostępności surowców oraz komponentów powoduje ogółem duże zawirowania w biznesie w branży budowlanej. Te zakłócenia łańcuchów dostaw wpływają na procesy produkcyjne, co prowadzi w całej branży do wydłużonych terminów dostaw bądź czasowych braków oraz do kolejnych i powtarzających się podwyżek materiałów budowlanych - potwierdza Jacek Siwiński, prezes VELUX Polska, producenta m.in. okien. I zaznacza, że w efekcie trudno jest zaplanować dziś koszty projektów budowlanych, dodatkowo sam proces może być zakłócany brakami, a w konsekwencji przestojami. Wykonawcy nie dają gwarancji cenowych na swoje oferty z uwagi na niestabilne ceny materiałów budowlanych. Poza tym wysoko wyceniają robociznę, z uwagi na ograniczone moce przerobowe.

- Dlatego zastanawiamy się, jaka jest zdolność inwestorów indywidualnych do kontynuowania lub rozpoczynania inwestycji w świetle rosnących kosztów materiałów budowlanych, robocizny oraz kredytów. Indywidualny inwestor, który bierze kredyt na inwestycję, płaci podwójnie. Po pierwsze, ma wyższą cenę za materiał i wykonawstwo, po drugie, znacznie więcej płaci za kapitał, dzięki któremu może te dobra nabyć - mówi Jacek Śliwiński.

Zadania dla branży budowlanej
Zadania dla branży budowlanej

Na problemy te zwraca uwagę również Stowarzyszenie Producentów Betonu Towarowego w Polsce, podkreślając, że dziś trudno przewidzieć koszty działalności przedsiębiorstw. Wynika to m.in. ze zmienności cen i dostępności surowców oraz komponentów niezbędnych do produkcji. Mamy również do czynienia z wysoką prognozowaną inflacją i spadkiem dynamiki PKB. Jak zaznacza Przemysław Malinowski, członek zarządu Stowarzyszenia, zdaniem wykonawców brak stabilności cen materiałów budowlanych, paliwa i energii, warunkuje udział przedsiębiorstw w przetargach i utrudnia podpisywanie umów na długoterminowe dostawy. Widać coraz większą ostrożność firm w tym zakresie, co w dłuższej perspektywie może spowodować wyhamowanie aktywności branży budowlanej w obszarze infrastruktury.

Duże inwestycje, ale jakie?

Perspektywa najbliższych 12 lat to niemal 800 mld inwestycji, jakie mają przerobić pracownicy branży budowlanej. Istnieje jednak ryzyko, że napięta sytuacja geopolityczna oraz makroekonomiczne wyzwania dla gospodarki światowej po epidemii COVID-19 związane z rekordowym poziomem inflacji i potrzebą stopniowego zacieśniania polityki pieniężnej przez banki centralne, mogą skłonić krajowych inwestorów do wstrzymywania nowych projektów inwestycyjnych. Na takie zagrożenie zwraca uwagę PZPB, który uważa też, że wzrost napięcia w regionie Europy Środkowo-Wschodniej może z kolei zainicjować wiele inwestycji w krajową infrastrukturę wojskową. Spodziewa się też, że rozpędu nabiorą inwestycje w energetyce ukierunkowane na transformację klimatyczną polskiej gospodarki, w której nie będzie już miejsca na surowce energetyczne z Rosji.

Jednym słowem przyszłość branży budowlanej jest bardzo trudna do przewidzenia. Pytanie więc, czy będzie to kolejny rok bankructw w tym sektorze. W 2021 r., jak wynika z danych Coface, postępowanie upadłościowe i restrukturyzacyjne ogłosiło 205 podmiotów, wobec 137 w 2020 r. To wynik najgorszy od 2013 r. kiedy zbankrutowało ich 213. ©

JP

partnerzy merytoryczni dodatku

8e80d825-f8d2-4f30-9e97-9bb7fac3efd1-u8d0f0-logo-kongres-37427699.jpg
d78a0255-26eb-4b91-ad7c-300a02ae3dbd-u8d0f4-pzpb-logo-bold-pion-1-37427705.jpg
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.