Kompleksowo i z użyciem nowoczesnych technologii
Łańcuch dostaw jest tym obszarem logistyki, na którym pandemia nie tylko wyraźnie odcisnęła swoje piętno, ale też będzie to robić jeszcze przez długi czas
Fot. shutterstock
Wybuch pandemii silnie wpłynął na logistykę, w tym zwłaszcza na płynność realizacji usług. Na skutek przestojów w fabrykach, ale i blokady granic, zerwanie łańcucha dostaw stało się realne, w związku z czym konieczna stała się zmiana jego organizacji. Nie było gałęzi transportu, a co za tym i firmy logistycznej, która nie podjęłaby i nie podejmuje walki z wciąż trwającym kryzysem spotęgowanym pod koniec 2020 r. dodatkowo przez brexit. Wyjście Wielkiej Brytanii z UE, przyczyniło się bowiem do wzrostu liczby transportów do i z tego kraju.
Restrykcje związane z COVID-19 stały się więc wyzwaniem dla transportu morskiego. Doprowadziły bowiem do kongestii m.in. w portach Ameryki Północnej. Skutkiem tego są braki sprzętowe na wszystkich kierunkach.
- W Stanach Zjednoczonych i w innych krajach zalega w oczekiwaniu na serwis kilka milionów kontenerów. Szacuje się, że potrzeba co najmniej sześciu miesięcy na rozładowanie tego zatoru. W konsekwencji ponad 60 proc. usług oceanicznych realizowanych jest nieterminowo. Opóźnienia w docieraniu statków do portów wynoszą średnio 7-8 dni. Pojawiają się więc duże trudności w planowaniu działań - tłumaczy Piotr Kozłowski, wiceprezes w DB Schenker.
Efektem jest wzrost stawek w eksporcie towarów drogą morską z Europy. Istnieją obawy, że powtórzy się sytuacja z końca ubiegłego roku, gdy ceny frachtu oceanicznego w imporcie do Europy zwiększyły się o 400 proc. Sytuacji nie poprawia brak rąk do pracy, co również przyczynia się do wolniejszej obsługi w portach czy magazynach.
- W związku ze zmniejszoną liczbą lotów pasażerskich fracht lotniczy ciągle mierzy się z ponad 70-proc. ograniczeniem dostępnej przestrzeni transportowej. Szacuje się, że przewozy lotnicze dopiero za dwa, trzy lata będą mogły powrócić do poziomu z 2019 r., o ile sytuacja pandemiczna nie ulegnie pogorszeniu - wyjaśnia Piotr Kozłowski.
Zawirowania nie ominęły też transportu kolejowego. Jest on z kolei mocno ograniczony przez infrastrukturę, której rozbudowa zajmuje wiele lat. Do tego jest obwarowany ograniczeniami wolumenowymi, zwłaszcza jeśli chodzi o transport międzynarodowy z Chin.
W obliczu tych wyzwań wiele firm może podjąć decyzję o przeniesieniu części produkcji bliżej rynków zbytu. Globalny przemysł będzie szukał dostawców surowców i komponentów ulokowanych bliżej fabryk, co wpłynęłoby na wzrost zapotrzebowania na dostawy wewnątrz kontynentów. Będą rosły również buforowe stoki magazynowe.
- Jeszcze do niedawna logistyka i łańcuchy dostaw działały w przewidywalny sposób. Pandemia zaburzyła wypracowywane przez lata procesy. Zmagamy się z dużą nieprzewidywalnością z powodu pandemii, która dotknęła cały świat - podkreśla Piotr Kozłowski.
W związku z wieloma wyzwaniami i ograniczeniami, jakie stawia światowy kryzys wywołany pandemią, operatorzy logistyczni zmuszeni są do poszukiwania nowych rozwiązań.
- Pandemia pokazała, jak istotną rolę odgrywają kompleksowi operatorzy logistyczni. Ważne stało się przewiezienie towaru z punktu A do B, ale i szybkość reagowania na zmiany, indywidualne podejście do klienta i możliwość zaproponowania rozwiązań dopasowanych do konkretnej sytuacji. W momencie, gdy transport drogowy boryka się z problemem zamkniętych granic, istnieje możliwość zmiany rodzaju transportu na short sea czy rozwiązania intermodalne z wykorzystaniem kolei - zauważa Andrzej Kozłowski, członek zarządu Rohlig Suus Logistics.
Konieczne staje się też dalsze inwestowanie w cyfryzację i digitalizację procesów logistycznych. Pandemia uświadomiła, że płynność procesów łańcucha dostaw jest krytyczna.
- Wymusiła w związku z tym jeszcze większe skoncentrowanie na bezkompromisowym bezpieczeństwie i prewencji. Rozwiązania rewolucji przemysłowej mogą być tutaj pomocne.
Stąd spodziewamy się, że projekty zaawansowanej automatyzacji będą dalej przyspieszać, a ich skala będzie coraz większa - uważa Lucyna Zaborowska-Princ, dyrektor logistyki kontraktowej regionu w Raben Logistics Polska.
Wszystko po to, by jeszcze bardziej wzmocnić obszar kontrolowania i informowania w czasie rzeczywistym o tym, co się dzieje z towarami.
Ale nie tylko. Nowa rzeczywistość zmusiła wielu konsumentów do zmiany zachowań zakupowych. Stąd wzrost sprzedaży internetowej i znaczenia logistyki ostatniej mili.
- Na powodzenie dostawy składają się trzy elementy. Są to nowoczesne narzędzia IT, takie jak system zarządzania transportem, pracownicy, którzy odpowiednio zaplanują dostawę towaru z uwzględnieniem często zróżnicowanych godzin awizacji oraz sprawny i nowoczesny tabor - tłumaczy Sławomir Repeła, zastępca dyrektora regionu we Fresh Logistics Polska, i dodaje, że w punktu widzenia klienta kluczową rolę odgrywa jednak transparentność etapu „ostatniej mili”. Ważne jest więc, aby informacja o finalnej dostawie była jak najszybciej i kompleksowo przekazywana do osób zainteresowanych. Efektem jest wdrażanie przez firmy logistyczne platform, na których są dostępne dla klientów wszystkie interesujące ich informacje na temat przesyłek, ale i dokumenty, faktury, kompleksowe raporty z prezentacją graficzną oraz bezpośredni kontakt do opiekuna z działu obsługi klienta.
- Zarówno w kanale B2B, jak i B2C obserwujemy rosnące wymagania klientów w odniesieniu do terminowości dostaw, szybkości ich realizacji oraz przejrzystego procesu komunikacji z dostawcami usług logistycznych. Coraz istotniejsza stała się informacja o rzeczywistym statusie dostawy czy też np. możliwość odbioru przesyłki bez kontaktu z kierowcą - wyjaśnia Sebastian Gryszkiewicz, dyrektor rozwoju biznesu w Grupie Raben.
W związku z tym optymalizacja logistyki ostatniej mili będzie nabierała coraz większego znaczenia. Rozwój technologii cyfrowych otwiera nowe możliwości personalizacji usług, co oznacza dalsze poszerzanie wyboru opcji dostawy. - Zapewne coraz ważniejszą rolę odgrywać będą interaktywne kanały komunikacji z odbiorcami. Można się również spodziewać sukcesywnego usprawniania przepływu paczek w ruchu transgranicznym, co również jest bezpośrednio związane ze znakomitą koniunkturą w branży e-commerce - informuje Tomek Zwiercan, dyrektor zarządzający GLS Poland.
Należy wreszcie oczekiwać zmian w podejściu do zarządzania kryzysowego.
- Nadejście pandemii zweryfikowało, które organizacje traktowały możliwe kryzysy na poważnie, a które swoje przygotowania ograniczały do gromadzenia dokumentów wymaganych przy kolejnych certyfikacjach ISO - mówi Antoni Zbytniewski, kierownik ds. kluczowych klientów we Fresh Logistics Polska.
Czy można zrobić coś, co uodporni łańcuch dostaw na przyszłość? Drogą do tego mogą być inwestycje.
- Dzięki nim będzie można konsekwentnie i długofalowo zwiększać elastyczność swojej sieci operacyjnej oraz stale rozwijać usługi i funkcjonalności. Oczekiwania klientów zmieniają się bowiem bardzo szybko - zaznacza Tomek Zwiercan.
Poza tym firmy widzą jeszcze większą rolę ścisłej współpracy i komunikacji z klientami. Nie oznacza to jednak jedynie płynnej potrzeby dostosowywania się do zwiększonych wolumenów, ale także oznacza odpowiedzialne podejście do pojawiających się spadków.
- Musi iść za tym szybka reakcja i dynamiczne przeorganizowanie pracy, ponieważ niewłaściwa reakcja może przełożyć się negatywnie na ogólną stabilność kosztową, tak bardzo istotną w budowaniu długookresowo bezpieczeństwa operacyjnego. Nie jest to łatwe zadanie i oznacza ciągłe balansowanie - wyjaśnia Lucyna Zaborowska-Princ.
Poza tym firmy widzą szansę w logistyce kontraktowej. Zasadność jej wdrożenia lub rozwoju może być uwarunkowana nie tylko dynamicznie zmieniającymi się potrzebami i wolumenami, ale także reorganizacją globalnych łańcuchów dostaw, która może być kolejnym skutkiem pandemii.
- Partner w logistyce kontraktowej musi mieć jednak silną pozycję operacyjną oraz stabilność finansową. To absolutna baza. Dodatkowo kluczową rolę może odegrać tutaj elastyczność usługi logistyki kontraktowej. W tym pomocna będzie różnorodność branż, które obsługuje dany operator. Przekłada się ona bardzo mocno na elastyczność rozwiązań nie tylko w standardowych usługach magazynowania, ale przede wszystkim w usługach dodanych, funkcjonujących w oparciu o dużą akcyjność i zmienność wolumenów - twierdzi Lucyna Zaborowska-Princ. ©℗
Tradycyjne struktury mają trudności z dostosowaniem
Paweł Trębicki przewodniczący Rady Transport i Logistyka Polska
Zastosowanie technologii w zarządzaniu łańcuchem dostaw dotychczas zawsze koncentrowało się na poszczególnych obszarach funkcjonalnych. Są to przede wszystkim: transport, magazyn, inwentaryzacja i zarządzanie zamówieniami. Jednakże łańcuchy dostaw stale się rozwijają i zmieniają w odpowiedzi na ogromne zmiany w otoczeniu. Ponieważ wzrost handlu elektronicznego przyspieszył i rozszerzył się na wiele sektorów gospodarki, tradycyjne struktury łańcucha dostaw mają trudności z dostosowaniem się.
Co ważniejsze, wspomagające je systemy informatyczne nie są w stanie sobie z tym poradzić. Wynika to z faktu, że wiele systemów operacyjnych stanowiących podstawę operacji w łańcuchu dostaw nigdy nie zostało zaprojektowanych tak, aby były ze sobą ściśle powiązane. Ten rodzaj fragmentacji sprawia, że trudno jest osiągnąć widoczność całego łańcucha dostaw. W wielu sektorach łańcuchy dostaw stają się przy tym coraz szybsze, bardziej rozdrobnione i często kontrolowane przez firmy, z którymi właściciel całego procesu nie ma bezpośredniego związku. Przesuwając się w dół łańcuch dostaw, występują przy tym złożone zależności i zróżnicowane kompetencje pomiędzy poszczególnymi dostawcami. Ich cyfrowa dojrzałość ma bezpośredni wpływ na wydajność całego łańcucha.
Duże przedsiębiorstwa próbują radzić sobie z brakiem oczekiwanej widoczności i wewnętrznych rozwiązań systemowych decydując się na zakup specjalistycznych aplikacji zewnętrznych. Doprowadziło to do powstania złożonych rozwiązań hybrydowych, z licznymi systemami punktowymi, próbującymi wymieniać dane między sobą. Taki stan zawieszenia może paradoksalnie stanowić pewną przewagę dla mniejszych lub nowych podmiotów, które wykorzystując pojawiające się rozwiązania w chmurze, są w stanie szybko dostarczać rozwiązania klientom. Dzięki modelom subskrypcji, w jakich oferowane jest to nowe oprogramowanie, mogą to zrobić przy tym bez konieczności dokonywania ogromnych inwestycji, które ponieśli dotychczasowi gracze, i tym samym cieszyć się przewagą kosztową w tym zakresie. Kolejną korzyścią jest to, że elastyczność nowych rozwiązań oznacza, że mogą być one wdrażane i dostosowywane do wszelkich potrzeb klienta, często w ciągu kilku dni, a czasami nawet kilku godzin. Nowe platformy są też łatwo skalowalne i odpowiednio zabezpieczone.
Fot. shutterstock
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.