Dziennik Gazeta Prawana logo

Do sądu w obronie klimatu

Do sądu w obronie klimatu
Materiały prasowe
16 marca 2021

Rozmowa z Miłoszem Jakubowskim, radcą prawnym Fundacji Frank Bold, organizacji prawniczej specjalizującej się w prawie ochrony środowiska

REKLAMA

Greenpeace złożył pozew cywilny przeciwko spółce PGE GiEK, domagając się odejścia od węgla oraz podjęcia działań na rzecz klimatu.

Pozew cywilny w sprawie klimatu przeciwko tak dużemu koncernowi energetycznemu i jednocześnie największemu emitentowi gazów cieplarnianych w naszym kraju to sprawa precedensowa, a jednocześnie wielowątkowa i skomplikowana, w związku z czym jesteśmy przygotowani na długi, zapewne wieloletni proces. Niemniej jednak jesteśmy przekonani, że pozew jest bardzo dobrze uzasadniony zarówno pod względem faktycznym, jak i prawnym. Nie będzie łatwo, ale liczymy na zwycięstwo. Jednocześnie przecieramy szlaki na przyszłość, bo jesteśmy pewni, że takich postępowań będzie coraz więcej.

Sprawa dotyczy całej działalności i emisji gazów cieplarnianych przez spółkę PGE GiEK, należącą do koncernu PGE. Greenpeace domaga się od pozwanej spółki trzech rzeczy: zaprzestania nowych inwestycji związanych z węglem, opracowania strategii odejścia od spalania węgla do 2030 r. oraz osiągnięcie zerowych emisji gazów cieplarnianych z instalacji spalających węgiel do 2030 r. Oznacza to w praktyce wygaszenie istniejących węglowych obiektów energetycznych spółki. Data 2030 r. ma poparcie w opiniach i analizach ekspertów, bazujących na celach ratyfikowanego przez Polskę Porozumienia Paryskiego oraz ustaleniach i raportach Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC).

Jak zareagował na to koncern PGE?

PGE wie, że wydobywanie i spalanie węgla jest i będzie coraz bardziej nierentowne oraz jest sprzeczne z polityką klimatyczną Unii Europejskiej. Jednocześnie, w praktyce, władze spółki i grupy PGE podejmują działania sprzeczne z tą wiedzą, ignorując swój wpływ na środowisko, a w tym konkretnym przypadku fakt przyczyniania się do zmiany klimatu.

PGE GiEK w odpowiedzi na pozew Greenpeace zakwestionowała antropogeniczny charakter zmiany klimatu, a nawet podała w wątpliwość to, że zmiana klimatu w ogóle ma miejsce. Jednocześnie spółka zasłania się tym, że swoją działalność prowadzi na podstawie i w granicach wymaganych prawem pozwoleń. PGE chce w ten sposób uwolnić się od odpowiedzialności za negatywne oddziaływanie na środowisko.

Po naszej stronie jest wiedza naukowa poparta opiniami ekspertów oraz spójna i przemyślana argumentacja prawna. Sprawa bez wątpienia jest trudna, ale złożyliśmy ten pozew, licząc na zwycięstwo.

Wobec takiej argumentacji spółki nie powinno dziwić, że próby polubownego rozwiązania sporu zakończyły się niepowodzeniem. Po upływie trzech miesięcy wyznaczonych przez sąd zdecydowaliśmy się nie przedłużać bezowocnych mediacji.

Jesteśmy gotowi na przedstawienie w sądzie najmocniejszego dowodu przeciwko działaniom spółki, którym jest nauka. Fakty na temat zmiany klimatu oraz wpływu działalności człowieka, w tym elektrowni węglowych, na środowisko naturalne są niepodważalne.

Wierzy pan, że logika i nauka pozwolą wygrać sprawę przeciwko wielkiemu koncernowi? Za nim stoją jednak duże pieniądze…

Po naszej stronie jest wiedza naukowa poparta opiniami ekspertów oraz spójna i przemyślana argumentacja prawna. Sprawa bez wątpienia jest trudna, ale złożyliśmy ten pozew licząc na zwycięstwo. Sąd będzie orzekał na podstawie prawa i zebranego materiału dowodowego – wielkie pieniądze i polityka nie powinny mieć żadnego wpływu na wynik postępowania. Jednocześnie ta sprawa to sygnał dla PGE i innych spółek odpowiedzialnych za emisje gazów cieplarnianych, że czasy bezkarnego niszczenia klimatu i bezpiecznej przyszłości Polek i Polaków się skończyły.

To niejedyne postępowanie prawne związane z branżą energetyczną, w którym państwo uczestniczą. Jest też znana sprawa planów związanych z kopalnią odkrywkową w Złoczewie.

Postępowania administracyjne związane z tą sprawą trwają już wiele lat, a ich stronami są zarówno organizacje ekologiczne, jak i przedstawiciele lokalnej społeczności. PGE GiEK stara się o koncesję na wydobywanie węgla brunatnego w rejonie Złoczewa metodą odkrywkową. Mieszkańcy regionu, w tym właściciele dobrze prosperujących gospodarstw rolnych, wiedzą jak wielkie szkody wyrządzi budowa kopalni. Oznaczałoby to likwidację 33 wsi i wysiedlenie ponad 3000 ludzi, a także ogromne straty dla rolnictwa.

W postępowaniu dotyczącym odkrywki Złoczew, jak w soczewce, skupiają się absurdy polskiego sektora energetycznego. PGE nieustannie podkreśla, że budowa kopalni jest niezbędna dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jednocześnie aktualna Polityka Energetyczna Polski wcale tego nie potwierdza. Inwestycja nie ma też uzasadnienia ekonomicznego, a sam prezes PGE – pan Wojciech Dąbrowski podkreśla, że bez wydzielenia i pozbycia się aktywów węglowych, spółce grozi bankructwo w relatywnie krótkim czasie. Najciekawsze jednak jest to, że PGE wcale tego węgla ze Złoczewa nie potrzebuje i nie bardzo wiadomo gdzie miałaby go spalać.

O co więc w tej sprawie chodzi?

Węgiel brunatny położony w okolicach Złoczewa to surowiec wilgotny, o niskiej kaloryczności. Nie nadaje się do transportu na dłuższych dystansach, może być wykorzystany jedynie na miejscu, oczywiście nadal ze szkodą dla środowiska. PGE w swoich staraniach o koncesję twierdzi, że wydobyty w Złoczewie węgiel będzie wykorzystany w elektrowni Bełchatów, oddalonej o około 50 kilometrów w linii prostej. Z tym że elektrownia Bełchatów tego węgla nie potrzebuje, bo zasoby położonej obok niej odkrywki Szczerców wystarczą na co najmniej kilkanaście lat pracy. Dłużej elektrownia nie będzie działać – po pierwsze ze względu na politykę klimatyczną UE i szybko rosnące ceny emisji CO2, a po drugie – prawie wszystkie eksploatowane tam bloki energetyczne dobijają już do czterdziestki. Każda osoba zorientowana w temacie wie, że budowa odkrywki Złoczew nie ma najmniejszego sensu. Niestety ani władze spółki, ani rząd nadal nie chcą tego przyznać.

Co by się stało gdyby nikt nie patrzył na ręce koncernowi energetycznemu?

Opublikowana jesienią ubiegłego roku strategia PGE nie zakłada wydobycia węgla w Złoczewie. Chodzi tu o samo zdobycie koncesji, która mogłaby być następnie przekazana wraz z aktywami węglowymi do planowanej rzekomo Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Odbyłoby się to jednak z dużą stratą dla mieszkańców. Wydanie koncesji na odkrywkę oznaczałoby utworzenie tak zwanego obszaru górniczego obejmującego znaczną część Złoczewa i okolicznych gmin. Praktycznie zablokowałoby to możliwość realizacji jakichkolwiek inwestycji, ograniczając rozwój gmin.

Niezależnie od rzeczywistych intencji PGE, musimy przyglądać się pomysłom zagrażającym klimatowi oraz środowisku naturalnemu, a także lokalnym społecznościom. Przykładem jest elektrownia Ostrołęka C, której budowę rozpoczęto pomimo sprzeciwu ekologów, a obecnie trwają prace rozbiórkowe. Gdyby nie działania organizacji ekologicznych, być może „siłą rozpędu” ta inwestycja by powstała, co oznaczałoby zmarnowanie nie jednego, a wielu miliardów złotych. Musimy stać na straży i bronić środowiska przed nieprzemyślanymi decyzjami spółek energetycznych i rządu.

Warto wspomnieć o mieszkańcach sprzeciwiających się tego typu szkodliwym inwestycjom, którym zapewniamy wsparcie prawne. W toku postępowań zdobywają oni szeroką wiedzę na temat zmiany klimatu oraz innych zagrożeń związanych z wydobywaniem i spalaniem węgla. Teraz dzielą się tą wiedzą i doświadczeniem ze społecznościami lokalnymi z innych regionów, gdzie również planuje się budowę nowych kopalń. Początkowo bronili po prostu swoich domów i gospodarstw, teraz stali się prawdziwymi aktywistami klimatycznymi.

Jak ocenia pan szansę mieszkańców na wygraną?

Liczę na wygraną, i to jeszcze w tym roku. Przykład Złoczewa pokazuje, że społeczeństwo może skutecznie przeciwstawiać się tego typu szkodliwym projektom – potrzebna jest jednak współpraca oraz wsparcie ze strony ekspertów i prawników. Coraz więcej takich spraw kończy się zwycięstwem lokalnych społeczności – również na Śląsku, gdzie mieszkańcy też sprzeciwiają się nowym kopalniom.

Podobne postępowanie trwa przeciwko kopalni odkrywkowej Turów w Bogatyni.

Sprawa w Turowie jest jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ kopalnia odkrywkowa już tam funkcjonuje i PGE stara się o przedłużenie koncesji na jej działalność aż do 2044 r., co wiąże się z dalszą rozbudową odkrywki. Do niedawna większość mieszkańców Bogatyni nie dostrzegała nic złego w kopalniach odkrywkowych. Wydobycie węgla jest wpisane w tradycję, duży obszar jest już zdegradowany przez działalność kopalni. Jednak obserwujemy, że ta świadomość się zmienia. Coraz więcej ludzi dostrzega, że era węgla się skończyła, a zielona transformacja jest nieunikniona.

Sprawa Turowa ma nie tylko aspekt lokalny, ale też międzynarodowy. Kopalnia odkrywkowa nie tylko pogłębia kryzys klimatyczny, ale wywiera także długotrwały, szkodliwy wpływ na środowisko naturalne oraz na mieszkańców Polski, Czech i Niemiec. Wydobycie węgla metodą odkrywkową powoduje powstanie tak zwanego leja depresji, czyli obniżenia poziomu wód gruntowych w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od wyrobiska odkrywki. Dalsza rozbudowa kopalni odkrywkowej Turów stanowi zagrożenie utraty wody pitnej dla kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Czech. W wyniku zaniku wód podziemnych dochodzi także do zapadania się gruntów zagrażającego domom w regionie Żytawy. Mieszkańcy, którzy tymczasowo naprawiają swoje domy, obawiają się utraty stabilności i wartości swoich nieruchomości.

Jak widać, ten negatywny wpływ nie zna granic państwowych. Przeciwko Polsce do Komisji Europejskiej wpłynęły aż cztery skargi w związku z działalnością odkrywki Turów, a Czechy zdecydowały się pozwać Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To pierwszy taki przypadek w sprawie dotyczącej kwestii środowiskowych.

Mówiliśmy do tej pory o postępowaniach przeciwko spółkom prawa handlowego. Czy możliwe jest złożenie pozwu przeciwko Skarbowi Państwa?

Moim zdaniem jest to nie tyle możliwe, co nieuniknione. Mamy tego przykłady z całego świata. W Polsce złożono już szereg pozwów przeciwko Skarbowi Państwa dotyczących złej jakości powietrza. Sam jestem pełnomocnikiem w jednej z pierwszych tego typu spraw. Sprawa mojego klienta, mieszkańca Rybnika, ciągnie się już od ponad pięciu lat, ale w tym miesiącu Sąd Najwyższy zdecyduje, czy oddychanie czystym powietrzem jest dobrem osobistym. Podobnej argumentacji będzie można użyć, aby pozwać państwo za działania i zaniechania szkodzące klimatowi. Przykłady pozwów klimatycznych z innych krajów, kończących się sukcesem – takich jak np. Urgenda w Holandii, pozew we Francji czy Irlandii, pokazują, jak skuteczna może być to droga do ochrony środowiska i walki z kryzysem klimatycznym.

To brzmi jak narzędzie, które mamy w zasięgu ręki…

Owszem, w Polsce się to jeszcze nie dzieje, ale na całym świecie składanych jest coraz więcej pozwów klimatycznych przeciwko państwom. Jestem przekonany, że w naszym kraju będzie to kolejne narzędzie w walce ze zmianą klimatu, chyba że władze radykalnie poprawią naszą politykę klimatyczną.

Miłosz Jakubowski – radca prawny Fundacji Frank Bold, organizacji prawniczej specjalizującej się w prawie ochrony środowiska, mówi o złożonym przez Greenpeace pozwie przeciwko spółce PGE GiEK, w którym organizacja domaga się odejścia przez firmę od wydobycia węgla oraz podjęcia działań na rzecz klimatu.

Rozmawiała Agata Skrzypczyk

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.