W zielonej zmianie liczy się każde ogniwo
Wysiłki zmierzające do osiągnięcia celów zielonej transformacji skupiają się w przypadku branży TSL w dużej mierze na elektryfikacji floty i redukowaniu liczby pojazdów spalinowych, a także ewentualnym stosowaniu paliw alternatywnych. Wszystko to ma ograniczyć emisje CO2. Proces ten jednak wiąże się ze zmianami na wielu płaszczyznach, włącznie z infrastrukturą transportową, procedurami operacyjnymi, technologiami, a także kulturą organizacyjną.
Zielona rewolucja czy też ewolucja w logistyce to trend, który będzie zyskiwał w nadchodzących latach na znaczeniu. Przede wszystkim dlatego, że głównym celem polityki dekarbonizacyjnej UE stał się przewóz drogowy towarów, odpowiadający za 77 proc. całkowitej emisji pochodzącej z transportu w Unii Europejskiej
– Na łańcuch dostaw należy bowiem spojrzeć całościowo i nie zapominać o innych ogniwach – komentuje Renata Pajęcka, Head of System Operation/Head of Network & Line Haul Management, North & East Europe, DB Schenker.
Rafał Owczarek, kierownik sprzedaży EL Polska w Dachser, wskazuje, że tylko kompleksowe podejście pozwoli na osiągnięcie równowagi między efektywnością operacyjną a troską o środowisko naturalne. I dodaje, że krokiem na tej wymagającej drodze jest optymalizacja, począwszy od dokładnego planowania tras, poprzez staranny dobór środków transportu, skończywszy na efektywnym magazynowaniu. Do tego celu należy wykorzystywać wszystkie dostępne nowoczesne technologie, czyli sztuczną inteligencję czy aplikacje internetu rzeczy. Cyfryzacja usług wspiera zieloną rewolucję, firmy coraz więcej inwestują w automatyzację, AI, systemy telematyczne czy optymalizujące trasy pod kątem emisji CO2.
– Podstawowym krokiem w obniżaniu śladu węglowego w logistyce jest weryfikacja łańcuchów dostaw. Na postawie analizy danych oraz dzięki kompleksowym usługom możemy zaplanować odpowiednią, czasem krótszą trasę, wybrać najlepszy środek transportu na danym etapie przewozu czy ograniczyć liczbę przeładowań, co także może przełożyć się na krótszy transit time oraz większe bezpieczeństwo – wyjaśnia Aleksandra Gumel, head of Logistics Solution Design CEE w Rohlig SUUS Logistics.
Ważne są: maksymalizacja wykorzystania ładowności ciężarówek, używanie kontenerów wymiennych z podwójną podłogą oraz wprowadzenie do floty pojazdów o niższych emisjach lub całkowicie elektrycznych. Pojawia się też potrzeba stosowania ekologicznych materiałów eksploatacyjnych, takich jak papierowe wypełniacze czy taśmy w usługach co-packingowych.
Zmiany w kierunku zielonej logistyki dotyczą także magazynów, stąd coraz większe zainteresowanie ich certyfikacją, potwierdzającą, że powstały zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju, a budynki są przyjazne dla pracowników i środowiska naturalnego.
Pojawiają się zielone terminale, których funkcjonowanie ma być jak najbardziej neutralne dla środowiska naturalnego, ograniczana jest też ilość odpadów w łańcuchu dostaw.
– Wspieramy klientów we wdrażaniu procesów z zakresu gospodarki obiegu zamkniętego. To zyskujący coraz bardziej na znaczeniu kierunek zielonej transformacji, a operator logistyczny odgrywa w nim ważną rolę. Logistyka zwrotów, naprawa towarów, recykling to przykładowe procesy, które może przejąć na siebie partner logistyczny i wesprzeć klientów swoim know-how – mówi Renata Pajęcka.
Bariery i wyzwania
Tempo wprowadzanych zmian determinują choćby regulacje Unii Europejskiej. Jak mówią przedstawiciele branży, powinny być one dostosowane do lokalnych realiów i możliwości. Liczą się także postawy konsumenckie. Kluczowym warunkiem realizacji wielu projektów jest jednak odpowiednia relacja między klientem, operatorem logistycznym a przewoźnikiem oraz ich skłonność do współpracy.
– Czasami może to jednak oznaczać dłuższe oczekiwanie na przesyłkę, dlatego właśnie wymaga zrozumienia i zaangażowania wszystkich aktorów w łańcuchu dostaw: od producenta do konsumenta. Bez tego nie uda się nam osiągnąć neutralności klimatycznej nawet z zeroemisyjną flotą – zauważa Renata Pajęcka.
Tymczasem jest tak, że nawet gdy klient nalega na wykorzystanie do przewozu zeroemisyjnych środków transportu, to po poznaniu ceny, którą miałby zapłacić za taką usługę, najczęściej odstępuje od takich wymagań.
Kolejną istotną barierę stanowi trudność związana z adaptacją istniejących procesów logistycznych do nowych technologii i rozwiązań ekologicznych.
Ale nie to stanowi największe wyzwania. To, co nowe, bywa zwykle droższe. Ta zasada dotyczy też zielonych technologii. Dlatego przedsiębiorcy uważają za niezbędne wsparcie ze strony rządów oraz instytucji, na poziomie regulatorów UE. Chodzi o programy dofinansowań lub ulg podatkowych. Jak mówi branża, jest to niezbędne, aby móc naprawdę ruszyć naprzód.
– Pierwsze projekty z tym związane się pojawiają. Na pewno zachęcą i umożliwią zarówno dużym operatorom logistycznym, mniejszym firmom, jak i ich klientom stosowanie zielonych rozwiązań na większą skalę. To z kolei powinno przełożyć się na zwiększenie dostępności takich technologii, chociażby ograniczona produkcja elektrycznych samochodów ciężarowych jest czynnikiem hamującym ich zastosowanie, a tym samym ich niższą cenę – mówi Renata Pajęcka.
Jak wynika z opinii przedsiębiorców, decyzją, która mogłaby mieć pozytywny wpływ na rynek ciężkich pojazdów zasilanych energią elektryczną, mogłoby być wsparcie finansowe na poziomie zbliżonym do niemieckiego. U naszego zachodniego sąsiada nabywca pojazdu elektrycznego otrzymuje dotację w wysokości 80 proc. różnicy między ceną zakupu zeroemisyjnego środka transportu a ceną pojazdu zasilanego olejem napędowym.
Tomasz Weber, szef działu komunikacji korporacyjnej w firmie Girteka, zaznacza, że nie można inwestować w budowę floty niskoemisyjnej bez dostępu do infrastruktury i stacji ładowania, dlatego dziś elektryczne samochody ciężarowe wykorzystywane są głównie na krótkich dystansach.
– Na przykład wdrożenie mechanizmu ustalania cen emisji CO2 może odgrywać ważną rolę w zachęcaniu do inwestycji w bardziej ekologiczne rozwiązania, a jednocześnie zniechęcić do korzystania z paliw kopalnych. Wsparcie inwestycji w zeroemisyjną flotę również ułatwi jej upowszechnienie – dodaje.
Eksperci wskazują, że zielona rewolucja w transporcie powinna w jeszcze większym stopniu niż obecnie uwzględniać wsparcie dla transportu intermodalnego, zwłaszcza w przewozach długodystansowych, z dążeniem do inwestycji w infrastrukturę, a także większej dostępności tras i przepustowości.
– Realizację pierwszych dostaw intermodalnych rozpoczęliśmy w 2017 r. Cztery lata później, przewożąc ponad 16 100 naczep po torach na dystansie ponad 15,2 mln km, zaoszczędziliśmy ponad 14,4 mln kg emisji CO2, w 2022 r. oszczędności wzrosły o 16 proc. i wyniosły ponad 16,7 mln kg CO2 na trasie 16 mln km. Rozwój intermodalu musi jednak wspierać rozbudowa infrastruktury kolejowej, tras i terminali intermodalnych, co zwiększy przepustowość, a także legislacja – mówi Tomasz Weber.
Zieloną rewolucję przyspieszy też wzrost zainteresowania i świadomości klientów. To wiąże się z realizacją celów klimatycznych UE i wprowadzeniem nowych zasad raportowania ESG, a w tle nieustannie są koszty.
Innym ważnym elementem będzie zwiększenie inwestycji w badania i rozwój nowych technologii oraz rozwiązań, które mogą pomóc w dalszym zmniejszeniu wpływu transportu na środowisko. Dotyczy to nie tylko pojazdów i paliw, lecz także systemów zarządzania, które mogą zoptymalizować łańcuchy dostaw i zmniejszyć niepotrzebne przebiegi.
Bez transportu się nie da
Przyspieszenie zielonej rewolucji w transporcie jest jednak kluczowe, aby sprostać rosnącym wyzwaniom związanym ze zmianami klimatycznymi i oczekiwaniami społecznymi dotyczącymi zrównoważonego rozwoju. Opóźnienie we wdrażaniu ekologicznych rozwiązań może prowadzić do zaostrzenia regulacji środowiskowych, zwiększenia kosztów firm transportowych i destabilizacji łańcuchów dostaw. Brak działań może z kolei skutkować dalszym wzrostem emisji CO2, zanieczyszczeniem środowiska.
– Potwierdzeniem, że ewolucja jest tym kursem, który powinniśmy obrać na trasie do zielonej logistyki, jest obszar elektryfikacji transportu drogowego. W ostatnim czasie przeprowadzaliśmy testy elektrycznej ciężarówki, tym razem dla marki Żywiec Zdrój, które wykazały, że model opierający się na stałych, wahadłowych połączeniach między zakładem produkcyjnym a magazynem jest aktualnie najbardziej efektywnym rozwiązaniem umożliwiającym wykorzystanie aut elektrycznych w transporcie ciężkim – puentuje Aleksandra Gumel.
PA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.