Dziennik Gazeta Prawana logo

Transport oceaniczny zalicza dołek

27 czerwca 2023

Po wysokich cenach frachtów oceanicznych nie ma już śladu. Mimo to wolumeny obsługiwanych towarów nie rosną. Na odwrócenie trendu przyjdzie jeszcze poczekać

Jeszcze na początku 2023 r., według Drewry’s World Container Index, stawki na trasie Szanghaj–Rotterdam sięgały 1685 dol. za kontener 40-stopowy. Dziś są o 10 proc. niższe i wynoszą 1450 dol. Zmalały też na innym ważnym dla polskiego biznesu kierunku.

– W eksporcie z USA stawki kształtują się poniżej 2000 dol., co stanowi cenę trzykrotnie niższą niż na początku roku – zauważa Przemysław Komar, seafreight product director CEE w Rohlig SUUS Logistics.

Trend spadkowy w tym zakresie dotyczy też polskich portów morskich.

– W I kw., w zależności od miesiąca, stawki zmalały od 6 do 19 proc. w porównaniu z tym samym czasem w 2022 r. – mówi Marcin Długosz, country manager Air & Sea Logistics Poland w firmie Dachser.

Spadek cen frachtów w transporcie oceanicznym nie przekłada się jednak na wzrost wolumenu obsługiwanego towaru. Armatorzy wciąż mają problem z wypełnieniem wolnego miejsca.

– Jest to widoczne na większości kierunków, jednak najbardziej na imporcie towarów z Azji do Europy. Sytuacja, w której odbierane są nowe statki kontenerowe, pozwala zakładać, że tak niskie poziomy stawek powinny utrzymać się do połowy III kw. Spodziewamy się w związku z tym ich podniesienia pod koniec III kw. i w IV kw. 2023 r., gdy rozpocznie się okres zwiększonej liczby wysyłek przed świętami Bożego Narodzenia – prognozuje Dawid Graczyk, sea freight country manager w Grupie Raben.

Na koniunkturę w przewozach oceanicznych wpływają wysoka inflacja, stopy procentowe, a także koszty surowców energetycznych. Rolę odgrywają też zakłócenia w łańcuchach dostaw spowodowane wojną w Ukrainie.

– Jeśli dodamy do tego pogorszenie sytuacji na rynkach finansowych, trudno się dziwić osłabieniu nastrojów konsumentów oraz przedsiębiorców. A to przekłada się na obniżenie wymiany handlowej – wyjaśnia Marcin Długosz. – Zauważalna jest chwilowo tendencja naszych importerów do realizowania zamówień na transport morski częściej w mniejszych ilościach – wysyłki drobnicy. Wyczekują ożywienia gospodarczego – dodaje Dawid Graczyk.

Z kolei Bartosz Wilczyński, Head of Intercontinental Supply Chain Solutions & Business Development Ocean Cluster North & East Europe w DB Schenker, zauważa, że co prawda konflikt w Ukrainie negatywnie oddziałuje na nasz rynek, ale po jego zakończeniu może nastąpić ogromny wzrost importu towarów potrzebnych do odbudowy zniszczonego kraju.

Większa przepustowość portów i mniejsze obłożenie statków oraz uspokojenie sytuacji pandemicznej powoduje, że transport morski ponownie może zaoferować przewidywalny serwis. Są importerzy, którzy postanowili z tego skorzystać.

– Wiele branż, które w okresie wzrostu wstrzymywały import, np. branża kamieniarska, ponownie rozpoczęło odbieranie towarów od partnerów z Azji czy Indii – zauważa Bartosz Wilczyński.

Do przewozów powróciły też towary tanie, niebędące artykułami pierwszej potrzeby.

– W trakcie pandemii, przy skrajne wysokich stawkach, wartość niektórych przewożonych towarów była niższa niż cena za kontener. Niektóre firmy w Europie zaczęły szukać rynku zbytu czy zaopatrzenia bliżej Starego Kontynentu, co pozwalało obniżyć koszty transportu i zdywersyfikować działalność. Obecnie panująca na całym świecie inflacja sprawia, że albo rezygnujemy z zakupu danego towaru, albo zmieniamy używany dotąd produkt na podobny, tyle że z niższej półki cenowej. I właśnie tę zmianę zauważamy w transporcie morskim – wozimy mniej produktów z półki „premium”, a więcej z „ekonomicznej” – wyjaśnia Przemysław Komar. – Popyt na transport morski, podobnie jak gospodarka, żyje w cyklach. Obecnie globalnie obserwuje się spadek przewozów morskich, ale gdy nadejdzie okres prosperity, wzrośnie również zapotrzebowanie na ten rodzaj frachtu. Odpowiada on za 80–90 proc. wymiany handlowej i zapewne tak pozostanie – uzupełnia.

W kontekście dyskusji o rozwoju transportu oceanicznego trzeba też pamiętać o barierach.

– Sama specyfika transportu morskiego wiąże się z licznymi zmianami i przesunięciami, które powodują, że nie zawsze można skorzystać z tego rozwiązania. Należy bardzo mocno analizować aktualną sytuację na rynku przewoźników morskich, aby optymalnie zaplanować wysyłki – mówi Dawid Graczyk. Do tego dochodzą kwestie ekologiczne. Linie żeglugowe inwestują w wymianę starej floty na nową, mniej emisyjną.

– W czasie pandemii obserwowaliśmy wzrost ilości przewożonych towarów, na co m.in. miał wypływ rozwój branży e-commerce. Aby temu sprostać, armatorzy zaczęli zamawiać wiele statków, które dziś są wodowane. Teraz trudno je wypełnić. Jednak może to być dobry moment do wymiany floty na niskoemisyjną – ocenia Przemysław Komar i dodaje, że wzrost przewozów powodował kongestię, czyli korki w portach. To pokazało, jak ważne dla transportu morskiego są operacje lądowe.

– Wyzwaniem jest zapewnienie wydajności całego łańcucha dostaw – podkreśla Przemysław Komar.

Armatorzy starają się zwiększyć ilość ładunków, wprowadzając atrakcyjne i coraz szybsze serwisy. Popularne stają się serwisy łączące Polskę z Chinami czy portami w Indiach.

– Z dnia na dzień rośnie znaczenie dodatkowych usług, jak przeładunki w porcie czy wysyłki niestandardowych ładunków, tzw. project cargo. Ogromną popularnością nadal cieszą się transporty ładunków w temperaturze kontrolowanej – informuje Dawid Graczyk. Bo, jak podsumowuje Przemysław Komar, rynek nie znosi próżni, przewoźnicy i klienci poszukują nowych rozwiązań. Ci pierwsi wchodzą w nowe produkty, proponując m.in. ubezpieczenia czy fracht intermodalny. Klienci szukają alternatywnych rynków zaopatrzenia czy zbytu.

– Widzimy rosnące zainteresowanie np. Turcją. Powód? Położenie bliżej Europy oraz możliwość transportu frachtem morskim, kolejowym, lotniczym czy drogowym do państw Starego Kontynentu. Pozwala to ograniczyć koszty, czas przewozu i daje większą elastyczność klientom – wyjaśnia Przemysław Komar. ©

PAO

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.