Super, że wystartujemy w Polsce
Passa, którą zaczęłyśmy w ubiegłym sezonie, powinna trwać, bo nasza praca przynosi rezultaty. Mam nadzieję, że to też będzie złoty sezon – mówi Anna Puławska, multimedalistka w kajakarstwie klasycznym
Czy pani jeszcze liczy swoje medale?
Nie, już przestałam. Wszystkie zawody są dla mnie ważne, podchodzę do nich profesjonalnie, ale medali nie liczę. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile ich mam.
Przyzwyczailiśmy się w Polsce do znakomitych rezultatów Igi Świątek, ale wyniki kajakarek, również pani, były jeszcze lepsze.
Miniony sezon był moim najlepszym w karierze, jeśli weźmiemy pod uwagę mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy. Tak naprawdę udało nam się wygrać wszystko, co było do wygrania. To już jednak historia, bo teraz patrzymy na nowy sezon. Podchodzę do niego z dużym optymizmem i wierzę, że najbliższe dwa lata przyniosą nam jeszcze dużo radości. A jest na to szansa, bo w naszym treningu pojawiło się kilka nowych elementów, które pozwolą nam odpłynąć od rywalek.
Na długość kajaka?
Można tak powiedzieć. Chcemy zostawić konkurencję daleko w tyle, choć oczywiście mówię tak trochę w formie żartu, bo rywalki też nie śpią.
Nad jakimi elementami pracujecie w treningu?
Od jakiegoś czasu stosujemy trening oddechowy, który z każdym kolejnym sezonem rozbudowujemy. Jesteśmy w tym coraz lepsze, pewniejsze. Daje nam to kopa, dzięki któremu świadomość własnych możliwości jest większa. Mamy też sprawdzone metody stosowane od wielu lat – to odpowiednia dieta i indywidualnie dobrane metody treningowe. Nasz trener doskonale wie, czego w danym momencie która z nas potrzebuje. Tu wszystko jest spójne. Nie bez znaczenia jest też to, że od dawna pracujemy razem, więc nasze przygotowania są bardzo świadome i profesjonalne. Dzięki temu możemy wygrywać. Passa, którą zaczęłyśmy w ubiegłym sezonie, powinna trwać, bo nasza praca przynosi rezultaty. Mam nadzieję, że to też będzie złoty sezon.
Startuje pani indywidualnie, ale też w dwójce i czwórce. Czy w każdym przypadku to złoto smakuje tak samo?
W trakcie zawodów zespołowych mam świadomość, że obok mnie siedzą najlepsze dziewczyny w Polsce. Trener tworzy najlepszą osadę, by walczyć o najwyższe miejsca. Ufamy sobie z dziewczynami i wiemy, że jeśli któraś z nas jest w słabszej formie, to po prostu nie znajdzie się w składzie. Do wszystkich zawodów podchodzę poważnie, a w każdej osadzie spełniam się w stu procentach. Najtrudniejsza jest jedynka, bo jesteś sama i to od ciebie wszystko zależy.
Kiedyś słynny włoski piłkarz Andrea Pirlo pisał, że w jego dyscyplinie najtrudniejszy jest rzut karny, bo jesteś tylko ty, piłka, bramkarz i bramka. Kolega nie pomoże.
Dokładnie tak jest. Od startu do mety jesteś tylko ty. Nie ma koleżanki z boku, która może krzyknąć. Kiedy w czwórce jedna z nas ma słabszy moment, to trzy pozostały potrafią sprawę dokończyć. W jedynce wszystko zależy od ciebie.
W Krakowie zobaczymy panią we wszystkich trzech konkurencjach? Będzie pani bronić trzech tytułów mistrzyni Europy, bo taką rangę będą miały te zawody.
Pod koniec kwietnia w Wałczu odbyły się zawody, które wyłoniły kadrę na igrzyska. Trener zdecydował, że w IE wystąpią najlepsze z nas. Uznał też, że wezmę udział w dwóch konkurencjach – K4 500 i K2 500. W tej pierwszej konkurencji w Mińsku zdobyłyśmy brązowy medal, więc jest co poprawić.
Czy dla multimedalistki taka impreza w ogóle jest ważna?
Tak, bo zapowiada się poważnie. Super, że odbywa się w Polsce. To znakomita szansa dla kibiców, którzy nie muszą daleko jechać, by zobaczyć tyle dyscyplin. Doping kibiców ma dla nas naprawdę duże znaczenie. Chcemy, by kibice zaczęli w końcu poznawać to nasze kajakarstwo. Dzięki temu i my będziemy mogły się pokazać, bo jesteśmy powtarzalne i z każdych zawodów przywozimy medale. Igrzyska mogą sprawić, że nieco popracujemy nad promocją kajakarstwa w kraju. To świetny pomysł, by ta impreza odbywała się w Polsce.
Gdzie leży problem niewielkiej popularności waszej dyscypliny? Przecież trudno znaleźć inną, w której mielibyśmy taką dominację.
Być może jest dość słaba medialnie. Związek Kajakowy powinien zadbać o to, by kajaki były bardziej promowane. My robimy wszystko, co w naszej mocy – zdobywamy złote medale. Może dzięki temu nasza dyscyplina będzie bardziej popularna, bo jeśli się wygrywa, siłą rzeczy przyciąga to uwagę. Ubiegły sezon był przełomowy dla kobiecych kajaków. Chcemy pójść za ciosem i powtarzać dobre wyniki i w tym roku, a jeśli dalej tak będzie, to kajaki staną się popularniejsze. Wierzę w to głęboko.
MB
Co warto wiedzieć o kajakarstwie
• Kajakarstwo i wioślarstwo to dyscypliny olimpijskie, które odkąd pojawiły się w programie igrzysk, nigdy z niego nie wypadły.
• Nic bardziej nie zirytuje kajakarza od pomylenia go z wioślarzem. I odwrotnie.
W kajakarstwie sportowcy płyną na kajaku, przodem do kierunku jazdy, a w wioślarstwie na łodzi, tyłem.
• Dla kobiet kluczowe dystanse kajakarskie to: jedynka na 200 i 500 m, dwójka i czwórka na 500 m. Mężczyźni rywalizują również na dystansie 1000 m oraz w kanadyjkach.
• W zasadzie każdy kajakarz jest w stanie wystartować w dowolnej konkurencji, choć niektórzy specjalizują się w konkretnych dystansach. Karolina Naja początkowo rywalizowała głównie na 200 m, od kilku lat jest niezastąpiona na 500 m. Najlepiej wychodzą jej występy w dwójce i czwórce. Naja tworzy duet z Anną Puławską, startującą niemal wyłącznie na 500 m. Nie ma dla niej znaczenia, czy jest to jedynka, dwójka czy czwórka.
• Na zgrupowaniach zawodniczki trenują w siłowni i na wodzie, skupiają się głównie na poprawie wytrzymałości i interwałach. Ćwiczą głównie w jednoosobowych kajakach, co w ostatnich latach przynosiło znakomite efekty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.