Wyprostować kręte drogi do obiegu zamkniętego
Nadmierna konsumpcja jest poważnym problemem. Możemy mówić o marnotrawstwie – widać to w e-commerce: tony plastiku, za duże opakowania, transportowanie powietrza. Toniemy w śmieciach, a przecież odpady mogą być wykorzystane
Nad tym, jak naprawić sytuację, zastanawiali się uczestnicy panelu „Zrównoważona konsumpcja – czyli o krętej drodze do gospodarki obiegu zamkniętego”. W dyskusji udział wzięli: Stefan Krajewski, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Martyna Zastawna, założycielka i właścicielka WoshWosh, promotorka i edukatorka odpowiedzialnej konsumpcji mody i kultury less waste, Michał Purol, Chief Sustainability Officer, UNEP Grid, Joanna Jaroch-Pszeniczna, dyrektorka generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej, Katarzyna Kala-Kowalska, członkini zarządu DS Smith, firmy z branży opakowaniowej, i Daniel Moczulski, Region Manager – Poland and Baltics LONGi Solar, produkującej moduły fotowoltaiczne.
Stefan Krajewski mówił o swoich priorytetach na stanowisku wiceministra odpowiadającego za departament rolnictwa ekologicznego i jakości żywności. Poruszał m.in. kwestie nawyków konsumenckich, ekologicznej produkcji i biogazowni.
– Rocznie w Polsce marnujemy ok. 5 mln t żywności, to wychodzi 175 kg na jedną osobę. Jest to problem. Rolnicy mogą mówić o aspektach środowiskowych, ale jak widzimy sposób opakowania i sposób dostarczenia, to wydaje się, że więcej złego dla klimatu i środowiska tworzy opakowanie i transport produktu niż jego wytworzenie – zauważył.
Wiceminister odniósł się też do pytania, czy jest zwolennikiem amerykańskiego, liberalnego kształtowania postaw konsumenckich, czy też modelu bardziej restrykcyjnego, preferowanego przez UE.
– Jako Polskie Stronnictwo Ludowe i Trzecia Droga jesteśmy bardziej zwolennikami używania marchewki, a nie kija. Proekologiczne postawy powinny nam się przede wszystkim bardziej opłacić i mieć pozytywne aspekty. Jeszcze będąc w opozycji, zgłosiliśmy kilka projektów ustaw dotyczących butelkomatów, recyklomatów i lepszego oznakowywania opakowań. Będziemy starali się do tego wrócić i jak najszybciej przyjąć. Potrzebne są też prawne uregulowania umożliwiające lepszą naprawę produktów – mówił Stefan Krajewski.
Katarzyna Kala-Kowalska zwróciła uwagę na złożoność kwestii wytwarzania opakowań.
– Firmy opakowaniowe są zapraszane do projektowania opakowań na samym końcu. Najpierw jest produkt, potem marketing, łańcuch dostaw i dopiero na końcu producent do nas mówi – chciałbym to zapakować. Byłoby wskazane znalezienie złotego środka między oczekiwaniami producentów a potrzebą tworzenia jak najlżejszych, dopasowanych do produktu i recyklingu opakowań. Sami producenci tektury i opakowań tekturowych są już bardzo dobrze wpisani w model gospodarki obiegu zamkniętego. Ponad 90 proc. papierowych opakowań podlega recyklingowi, w naszym przypadku nie ma dylematu, do którego pojemnika na odpady je włożyć, każde opakowanie jest odpowiednio oznaczone. Ale każde rozwiązanie graficzne ułatwiające segregację jest pożądane – mówiła członkini zarządu DS Smith.
Joanna Jaroch-Pszeniczna przedstawiła doświadczenia z zakresu gospodarki obiegu zamkniętego kraju nad Sekwaną.
– Francja jest krajem lubiącym centralizację. Przygotowała plan, w którym m.in. zapisała obszar 6F, określający jak zapewnić cyrkularność. Mówię chociażby o wprowadzaniu bonów na reparację obuwia. Są certyfikaty dla podmiotów mogących wykonywać naprawy, a każdy konsument ma do niej dopłatę. Przy czym dopłaty pochodzą z kar, które płacą firmy mijające się z ekologią. I to nie biznes powinien wymyślać logo, to państwo powinno je definiować i odgórnie je narzucać. Każdy produkt powinien mieć oznaczenie, czy można do niego kupić elementy wymienne, czy można go naprawiać, będą też wskazania, jak długo produkt będzie żył, do jakiego kosza ma trafić. Ważna jest też dostępność koszy, tak aby były dostępne nie tylko na posesjach – opowiadała Joanna Jaroch-Pszeniczna.
Martyna Zastawna przedstawiła doświadczenia, które zgromadziła przez dziewięć lat prowadzenia firmy.
– Mam przyjemność doradzania w ONZ i w Komisji Europejskiej w kwestii dyrektywy „mamy prawo do naprawy”. Z drugiej strony staram się działać jako WoshWosh i zachęcać firmy, aby takie dobre praktyki wdrażały przed zmianami legislacyjnymi, które niebawem nastąpią. Jest też kwestia świadomości konsumentów. Żyjemy w czasach bardzo konsumpcjonistycznych, w których wolimy kupić nową rzecz niż naprawiać tę, którą mamy. Jest bardzo mało podobnych do mojej firm. Na podstawie doświadczeń mogę stwierdzić, że stworzenie takiej firmy jest bardzo trudne, wymaga mnóstwa pracy i kapitału. Trzeba zachęcić więc konsumentów, aby zmienili swoje nawyki. Myślę, że takie rozwiązania, jakie stosuje Francja, przyjęłyby się w Polsce, dzięki czemu powstałoby więcej firm naprawiających, a przede wszystkim moglibyśmy uratować całą masę rzemiosł, które wymierają – mówiła Martyna Zastawna.
Michał Purol ocenił gospodarkę obiegu zamkniętego z punktu widzenia przedstawiciela ośrodka ONZ ds. środowiska.
– Do naszej grupy eksperckiej zgłosiło się dużo przedsiębiorstw, które analizowały swoje łańcuchy wartości. Okazywało się, że tworząc produkty, nie pytano po drodze samorządów, konsumentów, nie rozmawiano z organizacjami mającymi rozwiązania chociażby w kwestii naprawy. Odbyliśmy też debatę z udziałem uczelni z różnych krajów poświęconej gospodarce obiegu zamkniętego. Podczas rozmów każdy się dziwił, że w jednych krajach pewne rozwiązania są oczywiste, a w innych takimi oczywistymi nie są. Na przykład dla Islandczyków jest oczywiste, że w ich szkołach odpady żywnościowe przetwarzane są na kompost, na którym produkowana jest żywność. I dziwili się, że przepisy w Polsce uniemożliwiają karmienie zwierząt niespożytą żywnością. Należy więc działać wspólnie, począwszy od edukacji konsumentów, a skończywszy na całym procesie biznesowym – klarował Michał Purol.
Daniel Moczulski mówił o kwestiach związanych z energią.
– Dla mnie istotne jest m.in. marnowanie energii, która musiała zostać zużyta na wytworzenie zbędnych produktów. W Polsce kwestie OZE rozpalały nas w kontekście technologii fotowoltaicznej, teraz przeniosły się od konsumentów do przedsiębiorstw, które zorientowały się, że fotowoltaika jest kosztowo korzystnym rozwiązaniem. Meritum problemów, o których tu mówimy, jest więc obecne w świadomości. Potrzebne są kampanie edukacyjne skierowane do konsumentów. Jednak przy dokonywaniu wyboru np. fotowoltaiki decyduje ekonomia, a nie ekologia, ale ja bym na to się nie zżymał. Ekonomia przy wyborze OZE musi zostać zachowana, a ekologia będzie dodatkowo dynamizować dokonanie wyboru – puentował Daniel Moczulski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.