Przyszłość jest elektryczna. Azja pędzi, Europa ją goni, Ameryka hamuje, ale...
Ponad 20 mln aut w pełni elektrycznych i doładowywanych hybryd sprzeda się w tym roku na świecie. 60 proc. kupią Chińczycy, 20 proc. Europejczycy. Amerykanie przyhamowali z elektryfikacją, ale mają ambitne plany.
Obserwowane w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku trendy w motoryzacji na świecie jednoznacznie wskazują, że jeśli nie wydarzy się jakiś kataklizm, padnie kolejny rekord sprzedaży samochodów bateryjnych (BEV) i hybryd plug-in (PHEV). Zeszłoroczny poziom – 17,1 mln egzemplarzy – powinien zostać przekroczony już na przełomie października i listopada. Po raz kolejny najbardziej przyczynią się do tego Chiny, gdzie auta typu BEV oraz PHEV stanowią od miesięcy ponad połowę rejestrowanych nowych aut osobowych i dostawczych.
Europa też nie próżnuje. Wprawdzie udział samych BEV-ów w rynku nie jest imponujący, ale na głównych rynkach liczba rejestracji dynamicznie rośnie. Z kolei PHEV-y podbijają - mocno dotąd elektrosceptyczne - kraje na południu Starego Kontynentu.
Elektryczny świat coraz bliżej
Tylko w lipcu na całym świecie sprzedało się 1,6 mln samochodów elektrycznych oraz hybryd plug-in. To o ponad jedną piątą więcej niż przed rokiem. Ich sprzedaż w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. wyniosła 10,7 mln i była aż o 27 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2024 r. – wynika z raportu Rho Motion.
Rewolucji przewodzą Chińczycy: od początku stycznia do końca lipca kupili 6,5 mln BEV-ów i PHEV-ów, co stanowi blisko 61 proc. globalnej sprzedaży tych aut, przy czym same BEV-y odnotowały aż 40-proc. wzrost rok do roku, a PHEV-y - spadek. Jako się rzekło, BEV-y stanowią w Państwie Środka już ponad 30 proc. rynku, a wraz z hybrydami plug-in – ponad połowę. To wyraźny trend – stymulowany przez chiński rząd kolejnymi transzami wsparcia w ramach programu wymiany samochodów. Jesienna tura dotacji ruszy w październiku i z pewnością znów podbije sprzedaż oraz udział BEV-ów.
W Stanach Zjednoczonych elektryfikacja w obszarze motoryzacji wyhamowała. To efekt polityki ekipy Donalda Trumpa, która otwarcie neguje globalne cele klimatyczne oraz wspiera kopalne źródła energii, a więc i tradycyjne napędy spalinowe. Po rozbracie Trumpa z Elonem Muskiem w niełaskę popadła także Tesla, co nie pomaga rozwojowi nowej mobilności – podobnie jak wygaszenie programów rządowego wsparcia. Doszły do tego cła na importowane samochody. Zielona transformacja stoi zatem w USA pod znakiem zapytania.
Z drugiej jednak strony amerykańskie koncerny, z Fordem na czele, pracują nad autami elektrycznymi dostosowanymi do upodobań Amerykanów, a więc pickupami i dużymi SUV-ami w przystępnej cenie (ok. 30 tys. dol.). Takie pojazdy mają się pojawić na rynku już za półtora roku.
Europejczycy też lubią dotacje
Przyszłość motoryzacji jest elektryczna – stwierdziła Ursula von der Leyen w swym dorocznym przemówieniu o stanie Unii Europejskiej. Z jednej strony zapowiedziała bardziej elastyczne podejście do aut spalinowych, a z drugiej – wyraziła potrzebę stworzenia europejskiego programu wsparcia dla małych oraz przystępnych cenowo „elektryków”, by przyspieszyć rewolucję elektromobilności bez oddawania rynku chińskim koncernom.
Szefowa Komisji Europejskiej przyznała, że główną barierą w upowszechnieniu się aut typu BEV jest ich cena. Jak zauważyła, model przystępny dla Europejczyka nie może kosztować więcej niż 25 tys. euro. Dziś takie pojazdy stanowią... 1,87 proc. europejskiego rynku. KE zapowiada, że to się radykalnie zmieni w ciągu najbliższych dwóch lat – m.in. dlatego, że pikują ceny baterii (do 2027 r. mają spaść o ponad połowę w relacji do 2022 r.). Ale i europejskie firmy muszą wykreować realną konkurencję dla coraz lepiej radzących sobie w świecie chińskich koncernów. Na dodatek w sytuacji, gdy podobne plany ogłosiły – chronione wysokimi cłami – koncerny amerykańskie.
Wedle danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. Europejczycy kupili 2,3 mln BEV-ów i PHEV-ów. To 21,5 proc. globalnej sprzedaży takich pojazdów, a zarazem aż o 30 proc. więcej niż przed rokiem. W największym stopniu przyczynili się do tego Niemcy (wzrost o 43 proc.) i Brytyjczycy (plus 32 proc.). Gorzej przedstawiała się sytuacja we Francji, która odnotowała w tym okresie 11-proc. spadek, ale lipcowe odbicie wróży zmianę trendu. Tym bardziej że lada dzień ruszy nad Sekwaną program leasingu „elektryków” dla mniej zamożnych.
To, że rządowe pakiety wsparcia potrafią zdziałać cuda, doskonale ilustruje przykład Włoch. Po uruchomieniu przez włoskie państwo systemu dopłat o wartości kilkuset milionów euro sprzedaż BEV-ów i PHEV-ów skoczyła o 40 proc., a samych PHEV-ów – o 60 proc. Udział BEV-ów i PHEV-ów w tamtejszym rynku, wynoszący jeszcze niedawno marne 4 proc. (czyli niewiele więcej niż w Polsce), wzrósł do 11 proc. To wciąż zdecydowanie mniej niż w Niemczech (27 proc.) czy Wielkiej Brytanii (powyżej 30 proc.), ale dynamika wzrostu jest ogromna.
W samej Unii Europejskiej po raz pierwszy w historii od stycznia do lipca br. sprzedało się ponad milion aut elektrycznych. Stanowią już one 15,6 proc. sprzedanych pojazdów osobowych i dostawczych, a na koniec roku będzie to zapewne ponad 18 proc. Drastycznie spada zaś sprzedaż benzyniaków i diesli: ich łączny udział w rynku obniżył się z 47,9 proc. do 37,7 proc. Równocześnie świetnie radzą sobie klasyczne hybrydy (HEV) – ich udział wzrósł do 34,7 proc.
Skokowe wzrosty sprzedaży aut z bateriami są tym bardziej znaczące, że ogólnie liczba rejestracji nowych samochodów osobowych w UE (od stycznia do lipca) spadła o 0,7 proc. (do niespełna 6,5 mln sztuk), a w UE, EFTA (Islandia, Norwegia i Szwajcaria) oraz Wielkiej Brytanii razem wziętych utrzymała się na zeszłorocznym poziomie – 7,9 mln egzemplarzy.
e-Europa kilku prędkości
Z danych ACEA wynika, że już prawie dwie trzecie nowych aut rejestrowanych w Unii ma baterię. Zarazem wciąż ponad 80 proc. ogólnej liczby – silnik spalinowy. Trzeba też pamiętać, że kraje Unii elektryfikują się nierównomiernie. Za 60 proc. rejestracji BEV-ów odpowiadają zaledwie cztery rynki. Trzy z nich odnotowały wzrosty rok do roku: Niemcy o 38,4 proc., Belgia o 17,6 proc., Holandia o 6,5 proc. Jako się rzekło, pod kreską jest na razie Francja, ale w lipcu sprzedaż BEV-ów mocno odbiła (o 14,8 proc.), a wspomniany program wsparcia mniej zamożnych wróży na koniec roku jej spory wzrost.
Dorzućmy do tego PHEV-y. W pierwszych siedmiu miesiącach zarejestrowano ich w UE ponad 561 tys. W Hiszpanii sprzedaż niemal się podwoiła. W Niemczech wzrosła o prawie 60 proc., we Włoszech o ponad 60 proc. Takie gigantyczne wzrosty notowane są piąty miesiąc z rzędu. W efekcie PHEV-y mają już prawie 9-proc. udział w rynku UE. To minimalnie mniej niż tracące popularność diesle.
Zarazem od stycznia do końca lipca 2025 r. liczba rejestracji nowych samochodów benzynowych w UE zmniejszyła się o 20,1 proc. w porównaniu z tym okresem 2024 r., przy czym spadki odnotowały wszystkie główne rynki. Największy Francja (o 33,6 proc.), a następnie Niemcy (o 25,9 proc.), Włochy (o 17,8 proc.) oraz Hiszpania (o 12,6 proc.). Udział pojazdów benzynowych w rynku zmalał z 35,1 proc. do 28,3 proc. W przypadku samochodów z silnikami wysokoprężnymi pikowanie jest jeszcze szybsze: w rok udział w rynku spadł ponad jedną czwartą – do 9,5 proc. To trzy razy mniej niż przed dekadą! W samym lipcu obydwa te napędy odnotowały spadki dwucyfrowe.
Jak wynika z danych KE, wszyscy producenci aut w Europie zmierzają ku spełnieniu celów emisyjnych na lata 2025–2027. Co istotne, mimo dywanowego nalotu chińskich koncernów, w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. sprzedaż BEV-ów europejskiej produkcji wzrosła o 38 proc.
Producenci z UE i USA pod naporem Chin
Wśród wszystkich nowych aut zarejestrowanych w Unii Europejskiej w pierwszych siedmiu miesiącach 2025 r. najwięcej – bo prawie 1,8 mln – pochodziło z grupy Volkswagena. Dało to niemieckiemu koncernowi aż 27,5 proc. udziału w rynku. Swoje udziały zwiększyła też – trzecia na podium – grupa Renault (do 11,5 proc.), z kolei zmalał kawałek tortu Stellantisa (do 16,1 proc.), Toyoty (do 8,3 proc.) i Hyundaia (do 7,5 proc.). Nieźle radzą sobie BMW i Mercedes, dużo gorzej Volvo.
Największe wzrosty w tabeli ACEA odnotowały jednak koncerny chińskie – podbijające Europę dzięki starej brytyjskiej marce MG – SAIC Motor oraz BYD. Pierwszy zwiększył sprzedaż o ponad 30 proc., a drugi o... 251,3 proc. BYD wyprzedził już nie tylko grupę Jaguar Land Rover, lecz także Mitsubishi i Hondę, a SAIC – Suzuki i Mazdę oraz Teslę. Ikoniczna amerykańska marka Elona Muska odnotowała w UE spadek sprzedaży o 43,5 proc., a w UE, EFTA oraz Wielkiej Brytanii – o ponad jedną trzecią.
©℗ Zbigniew Bartuś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu