wydanie cyfrowe

Orka na... Zmiany w obrocie ziemią rolną kosmetyczne. Czy UE je zaakceptuje?

Zapowiadany od dłuższego czasu projekt liberalizacji przepisów regulujących obrót ziemią rolną jest już na ostatniej prostej. Kilka dni temu, 22 lutego, na stronach internetowych centrum legislacyjnego rządu zawisła jego kolejna wersja. I jak się wydaje – ostateczna, bo z informacji napływających z kręgów rządowych wynika, że jest wola polityczna, by jak najszybciej skierować nowelę do Sejmu. Choć zmiany są szumnie zapowiadane jako poluzowanie obecnych sztywnych rygorów w obrocie ziemią – to dokładna analiza już dziś wskazuje, że nie będzie to rewolucja, ale jedynie kosmetyka. Ba, już nawet pojawiły się uszczypliwe komentarze opozycji, że to przedwyborczy ukłon w stronę rolników. I trudno się z tym nie zgodzić, bo oni mają najwięcej powodów do zadowolenia. Ale raczej drobnych. Przykładowo: bez zgody agencji będą mogli zbyć nieruchomości rolne o powierzchni do 1 ha, z 10 do 5 lat skrócony zostanie okres, przez który rolnik musi osobiście prowadzić gospodarstwo na nabytej ziemi.

A przedsiębiorcy? Oni raczej niewiele skorzystają. Szampana mogą otwierać przede wszystkim deweloperzy oraz ci, którzy planują zakup stosunkowo niewielkich nieruchomości. Deweloperzy – gdyż ziemia w miastach znów będzie w wolnym obrocie. Jednak uwolnienie małych działek na wsi niewiele pomoże pozostałym przedsiębiorcom z prostego powodu: na działce o powierzchni mniejszej niż 1 ha trudno zrealizować większą inwestycję.

Dla spółek kapitałowych, które mają w swoich zasobach ziemię rolną, wiadomości są dwie. Dobra jest taka, że prawo KOWR do pierwokupu akcji i udziałów będzie ograniczone jedynie do spółek kapitałowych, które są właścicielami albo użytkownikami wieczystymi nieruchomości rolnej o powierzchni powyżej pięciu ha. A zła jest taka, że agencja będzie miała większe uprawnienia, np. wprowadzona zostanie zasada nieodwracalności transakcji, gdy KOWR zdecyduje się skorzystać z prawa pierwokupu, wydłużony będzie z jednego miesiąca do dwóch termin na podjęcie decyzji o skorzystaniu z prawa pierwokupu.

Ponieważ zmiany są kosmetyczne, to istnieje obawa, że Komisja Europejska ich nie zaakceptuje.©℗

Joanna Pieńczykowska

joanna.pienczykowska@infor.pl

 

Oczekiwana przez wszystkich reforma będzie pozorna

Przedsiębiorcy – poza deweloperami – wcale na zmianach w obrocie ziemią rolną nie skorzystają. A Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzega, że restrykcyjne przepisy mogą zainteresować Komisję Europejską

Obowiązujące od już prawie trzech lat przepisy ograniczające obrót ziemią rolną są określane przez wielu deweloperów i prawników mianem drakońskich, a niekiedy wręcz głupich. Wprowadziła je obowiązująca od 30 kwietnia 2016 r. ustawa z 14 kwietnia 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. z 2016 r. poz. 585 ze zm.), która m.in. znowelizowała ustawę z 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1405 ze zm.; dalej: u.k.u.r.). W największym skrócie miała ona zapobiec wykupowaniu polskiej ziemi przez obcokrajowców.

„Ziemia w Polsce nabywana była bardzo często w celach spekulacyjnych przez osoby, które nie były zainteresowane jej uprawą, a jedynie osiągnięciem zysku z jej sprzedaży. Powodowało to stały wzrost cen nieruchomości rolnych (na przestrzeni ponad 20 lat ceny gruntów rolnych wzrosły kilkudziesięciokrotnie, do około 40 tys. zł/ha na rynku prywatnym), przez co rolnicy mieli trudności w powiększaniu swoich gospodarstw. Należy również wskazać, że ziemia rolna powinna służyć produkcji rolnej prowadzonej przez osoby o odpowiednich kwalifikacjach” – tłumaczył rząd. Postanowiono więc przyjąć przepisy ograniczające handel. Generalną zasadą stało się to, że gdy ktoś chciał sprzedać ziemię, państwo mogło ją kupić w pierwszej kolejności. Nabywcą zaś powinien być rolnik, który będzie nowe połacie przez dekadę pielęgnował. W efekcie zupełnie zahamowano obrót ziemią rolną przez przedsiębiorców.

Przyjęte przepisy – choć oficjalnie przedstawiane przez rząd jako potrzebne – zaczęły jednak z czasem budzić kontrowersje nawet wśród polityków obozu Zjednoczonej Prawicy. Dlatego jeszcze pod koniec 2017 r. opracowano projekt nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Kilkukrotnie był on poprawiany, pojawiały się kolejne wersje. Wszystko wskazuje na to, że czas korekt się zakończył. Lada dzień obecna wersja projektu, opublikowana 22 lutego na stronach internetowych Rządowego Centrum Legislacji, trafi do zatwierdzenia przez Radę Ministrów.

Coś jest, ale jakby nie było

– Rząd proponuje delikatne poluzowanie przepisów, ale zmiany są w praktyce zaledwie kosmetyczne. Tymczasem potrzeba radykalnej reformy. Wprowadzenie ograniczeń w 2016 r. nie przyniosło żadnych pozytywnych rezultatów – ocenia Agnieszka Baudet, radca prawny z kancelarii AGRA. – Skutki ustawy są opłakane, bo regulacje po części czynią rolników osobami ubezwłasnowolnionymi. Rolnik posiadający własne grunty niechętnie je sprzedaje, z reguły czyni to wyłącznie z powodu trudnej sytuacji majątkowej – wyjaśnia mec. Baudet. I dodaje, że ustawa nie daje mu dziś praktycznie prawa do dysponowania swoją własnością i za każdym razem nakazuje uzyskiwać zgodę na sprzedaż. W efekcie wyhamował drastycznie rynek obrotu gruntami rolnymi. Wykluczeni z niego zostali profesjonaliści. I tak też zostanie po wejściu w życie nowelizacji. – Dalsze dążenie w tym kierunku jest bez sensu i nie poprawi sytuacji w polskim rolnictwie. Ponadto każde ograniczenie prawa własności kłóci się z podstawowymi zasadami Konstytucji RP – argumentuje Agnieszka Baudet.

Zastrzeżenia ma również adwokat Łukasz Opaliński. Jego zdaniem proponowane przez resort rolnictwa zmiany mają charakter pozorny. Większość to korekty bez znaczenia dla przyjętego, szalenie restrykcyjnego modelu. – Ponadto projekt nowelizacji jest praktycznie nieczytelny. Jest w nim mnóstwo artykułów, odnośników, ustępów, podpunktów i tak dalej. Ta ustawa będzie trudna do zrozumienia nawet dla specjalizującego się w zagadnieniach obrotu ziemią rolną prawnika. Dla przeciętnego obywatela będzie zupełnie niezrozumiała – uważa mec. Opaliński.

Każdy będzie mógł kupić hektar

Kluczowa zmiana w projekcie nowelizacji przewiduje rozszerzenie katalogu wyjątków od stosowania podstawowej zasady, zgodnie z którą nabywcą nieruchomości rolnej może być wyłącznie rolnik indywidualny. Co do zasady kupować bez ograniczeń będzie można nieruchomości rolne:

  • o powierzchni mniejszej niż 1 ha (obecnie jest to 0,3 ha),
  • w toku postępowania egzekucyjnego i upadłościowego,
  • w wyniku...

Chcesz zobaczyć pełną treść artykułu?
* jeśli posiadasz wykupioną e-prenumeratę
Nasz serwis wykorzystuje wyłącznie najnowsze technologie, aby zapewnić użytkownikowi najwyższą jakość usług. Prosimy o zaktualizowanie przeglądarki, aby poznać pełne możliwości naszego serwisu. Pobierz Microsoft Edge, aby korzystać z serwisu.